Reklama

Dlaczego zawsze wchodzimy do samolotu z lewej strony?

Są pewne fakty związane z podróżami samolotami, które uważamy za oczywiste i rzadko próbujemy dociec, czemu coś jest rozwiązane tak, a nie inaczej - na przykład, dlaczego pilot potwierdza wszystkie przyjęte komunikaty stwierdzeniem "Roger".

Dlaczego wchodzimy do statku zawsze z tej samej strony?

Zastanawialiście się jednak kiedyś, dlaczego zawsze wsiadamy na pokład samolotu z lewej strony? Jeśli tak, to znamy odpowiedź. Nawet w brytyjskich liniach lotniczych, gdzie biorąc pod uwagę zamiłowanie do lokalnego ruchu pojazdów, wsiadanie z prawej strony miałoby sens, pasażerowie nadal wsiadają z lewej strony. 

Co prawda są wyjątki od reguły (na przykład małe dwumiejscowe samoloty), ale dla tych, którzy latają komercyjnie, opcja jest tylko jedna, a uzasadnienie jednostronnego wejścia na pokład dwojakie. Po pierwsze, trzyma to pasażerów z dala od załogi naziemnej po prawej stronie, bo tam są wlewy paliwa, która w tym czasie może spokojnie tankować samolot.

Reklama

Co więcej ma to też związek z wczesnymi lotniskami i czasami, kiedy piloci nie mieli jeszcze do dyspozycji takiej technologii wspomagającej jak dziś: - Wczesne lotniska zostały utworzone, aby samoloty mogły kołować przed terminalem i zatrzymywać się, aby wyładować pasażerów. Pilot mógł ocenić odstęp skrzydeł od budynku terminalu i umieścić drzwi samolotu przed drzwiami terminalu - wyjaśnił na Quorze były pilot Sił Powietrznych USA, Andrew Stagg.

Inne wyjaśnienie wiąże się zaś ze statkami morskimi, a nie powietrznymi. Większość osób wie, że lewa i prawa burta odnoszą się do lewej i prawej strony statku. Etymologia słowa "sterburta" odnosi się jednak do prawej strony statku, gdzie umieszczane było wiosło sterowe, ponieważ zdecydowana większość marynarzy była praworęczna i było to wygodniejsze rozwiązanie. - To sprawiało, że wysiadanie odbywało się na lewej burcie (z angielskiego zwanej portem), więc większość projektantów samolotów i odrzutowców przestrzegała tej samej konwencji - dodaje Stagg. Zagadka wyjaśniona!

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama