Reklama

Epidemia nowotworów u osób poniżej 50. roku życia. Co stało się po 1990 roku?

Nowotwory towarzyszą nam od bardzo dawna, ich ślady udało się znaleźć nawet w liczącej 1,7 mln lat kości, ale jak wskazują naukowcy coś się ostatnio zmieniło i wcale nie na lepsze - jak pokazują nowe badania, po 1990 roku obserwujemy gwałtowny wzrost liczby zachorowań.

Nowotwory towarzyszą nam od bardzo dawna, ich ślady udało się znaleźć nawet w liczącej 1,7 mln lat kości, ale jak wskazują naukowcy coś się ostatnio zmieniło i wcale nie na lepsze - jak pokazują nowe badania, po 1990 roku obserwujemy gwałtowny wzrost liczby zachorowań.
Zachorowania na nowotwory poniżej 50. roku życia to już globalna epidemia /123RF/PICSEL /123RF/PICSEL

Co takiego stało się w 1990 roku, że liczba osób poniżej 50. roku życia, u których diagnozowane są nowotwory, znacznie się od tego czasu zwiększyła? Jak wskazują naukowcy, musi chodzić tu o coś więcej niż tylko prosta poprawa w zakresie badań przesiewowych czy metod diagnostycznych, dzięki której więcej osób po prostu wie, że choruje.

Czy to już epidemia raka? Wiele na to wskazuje!

I choć sama informacja o wzroście zachorowań na nowotwory nie jest przełomowa, bo naukowcy już dawno zauważyli, że od lat 40’ czy 50’ przypadków jest więcej, ale chodziło głównie o raka diagnozowanego u osób powyżej 50. roku, tymczasem obecnie mówimy o osobach chorujących przed 50. rokiem życia, często dużo przed osiągnięciem tego wieku.

Reklama

Analizy naukowców dotyczyły 14 rodzajów raka: piersi, jelita grubego (CRC), macicy, przełyku, pozawątrobowych dróg żółciowych, pęcherzyka żółciowego, głowy i szyi, nerki, wątroby, szpiku kostnego, trzustki, prostaty, żołądka i tarczycy. We wszystkich przypadków globalne dane z lat 2000-2012 pokazują duży wzrost zachorowań u osób poniżej 50. roku życia, który zmusza do postawienia pytania, czy rak u młodych osób to już globalna epidemia?

Niestety badacze wskazują, że odpowiedź jest twierdząca i taka sytuacja ma miejsce od lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku. Co zatem zmieniło się w tych czasach, że płacimy za to tak wysoką cenę?

Za sprawą badań przesiewowych zwiększył się m.in. stopień wykrywalności nowotworów, tyle że nie można zrzucić na niego całej "winy", bo wzrost obserwujemy również w krajach, które nie przeprowadzają takich badań. 

Zdaniem badaczy wskazówek dotyczących tej zmiany należy szukać w czasach, kiedy osoby obecnie w średnim wieku były dziećmi i najprawdopodobniej chodzi o... wysoce przetworzoną żywność i słodzone napoje, szczególnie że 8 z 14 badanych nowotworów, których dotyczy wzrost, to nowotwory związane z układem pokarmowym.

Niekorzystne zmiany flory bakteryjnej to jednak nie wszystko, bo musimy do nich dołożyć jeszcze siedzący tryb życia, mniejszą ilość snu czy większe spożycie alkoholu, które wspólnie prowadzą do nadwagi i otyłości, czyli kolejnych czynników ryzyka.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy