Marihuana nie leczy depresji ani lęku. Duże badania obalają popularny mit
Dwie duże analizy badań klinicznych nie pozostawiają złudzeń - marihuana, zarówno medyczna, jak i rekreacyjna, nie wykazuje skuteczności w leczeniu najczęstszych zaburzeń psychicznych. Co więcej, eksperci ostrzegają, że jej stosowanie może wiązać się z poważnym ryzykiem.

Badania przeprowadzone m.in. przez naukowców z University of Sydney i opublikowane w The Lancet Psychiatry objęły analizę 54 randomizowanych badań klinicznych z ostatnich dekad, uznawanych za tzw. złoty standard. A wnioski są jednoznaczne - produkty zawierające kannabidiol (CBD) i tetrahydrokannabinol (THC) nie przynoszą poprawy w leczeniu depresji, zaburzeń lękowych i zespołu stresu pourazowego.
To właśnie te schorzenia należą do najczęstszych powodów przepisywania medycznej marihuany. Nie wykazano również poprawy w przypadku innych zaburzeń, takich jak schizofrenia, choroba afektywna dwubiegunowa, zaburzenie obsesyjno-kompulsywne, anoreksja.
Brak efektów w leczeniu najczęstszych zaburzeń
Jak podkreśla Jack Wilson, brak skuteczności dotyczy wszystkich analizowanych form, od olejów i kapsułek po inne preparaty dostępne na rynku. Co istotne, w badaniach analizowano głównie kontrolowane, farmaceutyczne formy konopi, tymczasem w praktyce użytkownicy najczęściej sięgają po marihuanę w formie palonej, dla której dowodów skuteczności jest jeszcze mniej. Podobne wnioski przyniosła analiza opublikowana w JAMA przez zespół związany z Yale University.
Rośnie użycie mimo braku dowodów
Mimo jednoznacznych wyników badań, stosowanie marihuany w kontekście zdrowia psychicznego rośnie. Eksperci zwracają uwagę na niepokojący rozdźwięk między nauką a praktyką - marihuana jest w wielu miejscach dopuszczana do leczenia, mimo braku potwierdzonej skuteczności.
Tymczasem coraz więcej danych wskazuje, że regularne używanie silnych odmian konopi może prowadzić do poważnych konsekwencji zdrowotnych. Użytkowanie wiąże się m.in. ze zwiększonym ryzykiem zaburzeń psychotycznych, pogorszeniem przebiegu istniejących chorób, wyższym ryzykiem samookaleczeń i prób samobójczych u młodych osób. Szczególnie narażone są osoby z predyspozycjami genetycznymi oraz młodzież, u której mózg nadal się rozwija.
Dodatkowym problemem jest rosnąca moc dostępnych produktów. Zawartość THC - głównej substancji psychoaktywnej - wzrosła z kilku procent w latach 70. do nawet kilkudziesięciu procent obecnie. Według Centers for Disease Control and Prevention około 30 proc. użytkowników rozwija zaburzenie używania konopi, czyli uzależnienie. Dlatego jak podkreślają eksperci, zamiast sięgać po niesprawdzone rozwiązania, warto korzystać z terapii o potwierdzonej skuteczności.









