Badanie objęło 32 uczestników: 16 osób spożywających mniej niż 1,5 litra wody dziennie oraz 16 osób, które regularnie osiągały zalecenia dziennego spożycia płynów. Naukowcy korzystali z wytycznych Europejskiego Urzędu ds. Bezpieczeństwa Żywności (EFSA), które rekomendują, aby mężczyźni wypijali 2,5 litra wody dziennie, a kobiety 2 litry.
Podczas siedmiodniowej obserwacji monitorowano nawodnienie uczestników za pomocą próbek krwi i moczu. Następnie uczestnicy wzięli udział w stresującym teście w laboratorium, który obejmował m.in. pozorną rozmowę kwalifikacyjną oraz zadania z szybkiego odejmowania liczb. Profesor Neil Walsh z LJMU określił test jako "naprawdę frustrujący" i dodał, że celem było sprawdzenie, jak osoby z niskim spożyciem wody reagują na stres w kontrolowanych warunkach.
Więcej kortyzolu przy niedoborze wody
Naukowcy pobierali próbki śliny przed i po teście, aby zmierzyć poziom kortyzolu, powszechnie nazywanego "hormonem stresu". Okazało się, że uczestnicy z grupy niskiego spożycia wody wykazali wyraźnie wyższe stężenie kortyzolu po stresującym zadaniu, mimo że subiektywne odczucie stresu, tętno, pocenie się i suchość w ustach były podobne w obu grupach.
Osoby słabo nawodnione nie odczuwały większego pragnienia niż reszta, ale ich organizm reagował na stres w sposób bardziej intensywny
Dlaczego to ważne dla zdrowia?
Eksperci podkreślają, że nadmierna reakcja kortyzolu na stres wiąże się z wyższym ryzykiem chorób serca, cukrzycy i depresji. Profesor Walsh sugeruje, że trzymanie wody pod ręką w stresujących sytuacjach, jak prezentacje czy napięte terminy, może wspierać zdrowie w dłuższej perspektywie.
Spełnianie wytycznych dotyczących spożycia wody może być jednym z prostych sposobów na złagodzenie codziennych reakcji stresowych
Naukowcy planują kolejne badania, aby sprawdzić, czy zwiększenie dziennego spożycia wody u osób dotychczas pijących mało płynów rzeczywiście zmniejsza reakcję kortyzolu na codzienne "mikrostresory", jak korki czy prezentacje w pracy.











