Reklama

Bayraktar Kizilelma po testach w Turcji. Zaawansowany i groźny dla czołgów

Baykar, twórca sławnych dronów Bayraktar, pokazał właśnie testy następcy. Bayraktara Kizilelmę - bardziej zaawansowaną i groźniejszą maszynę - można po raz pierwszy zobaczyć w ruchu. Powstaje ona we współpracy z Ukraińcami i już niedługo może trafić na front, powtarzając sukces swojego młodszego brata.

  • Turecka firma Baykar wsławiła się dostarczeniem do Ukrainy swoich dronów szturmowych (UAV), Bayraktar TB2.
  • Te maszyny znacząco przyczyniły się do skutecznej obrony Ukrainy podczas wojny, niszcząc rosyjskie czołgi jeden po drugim.
  • Doświadczenie Ukraińców w korzystaniu z tureckich dronów sprawiło, że Baykar zaprosił ich do współpracy przy opracowaniu następcy TB2, Bayraktara Kizilelma.
  • Turcy właśnie pochwalili się kolejnymi udanymi testami maszyny, na których po raz pierwszy widać ją w ruchu.
  • Ze względu na doświadczenie Ukraińców i ich wkład w budowę drona, pojawia się pytanie, kiedy Bayraktar Kizilelma trafi na front wojny w Ukrainie.

Reklama

Najnowsze testy Bayraktara 2.0

Baykar zaprezentował w ruchu swój najnowszy dron szturmowy, Bayraktar Kizilelma. Miało to miejsce podczas pierwszych testów systemu autonomicznego kołowania i startu w Centrum Szkolenia i Testów Lotniczych AKINCI w Çorlu. Na oficjalnym nagraniu firma pokazała przebieg testów, potwierdzając, że zakończyły się one sukcesem.

To ważny etap do rozpoczęcia pierwszego lotu testowego. Baykar zapewnia, że może się on odbyć już na przełomie listopada i grudnia tego roku. Pokazuje to zaawansowanie projektu, nad którym prace najprawdopodobniej zakończą się w 2023 roku. Wtedy następca gromiącego Rosjan Bayraktara TB2 wejdzie do produkcji seryjnej. A to ogromna szansa zarówno dla Turków, jak i Ukraińców. Możliwości bojowe Bayraktara Kizilelma prezentują się bowiem niezwykle obiecująco.

Możliwości Bayraktara Kizilelma i udział Ukrainy w jego konstrukcji

Patrząc na nowego Bayraktara można stwierdzić, że to nie UAV a myśliwiec. Rozmiarami przypomina amerykańskie F-35 Lightning II. Na podobieństwach w wyglądzie się nie kończy. W przeciwieństwie do większości innych UAV, nowy turecki dron będzie mógł prowadzić walkę powietrzną jak załogowe samoloty bojowe i współpracować w tym z myśliwcami. Prócz tego będzie wykonywał standardowe misje UAV jak rekonesans czy atak na cele naziemne.

  • Do zapewnienia odpowiedniej prędkości i manewrowości Bayraktar Kizilelma wykorzysta silniki ukraińskiej konstrukcji.
  • Podstawowo będą to silniki turboodrzutowe AI-25TLT, a w drugiej wersji silniki AI-322F. Oba są produkcji koncernu Motor Sich. 
  • Podstawowa wersja będzie mogła osiągać maksymalną prędkość 1100 km/h z poziomem prędkości przelotowej na poziomie 735 km/h. 

Na polu walki Bayraktar Kizilelma będzie trudny do wykrycia, samemu widząc każdy ruch wroga. Opracowany jest w technologii stealth, pozwalający mu na zachowanie niskiego śladu radarowego. Przy tym będzie posiadał radar AESA, zapewniający wysoką świadomość sytuacyjną, co przyda się w walce z wrogimi samolotami.

Nowy Bayraktar to więc prawdziwy UAV na sterydach, znacząco przewyższający możliwości swojego młodszego brata TB2. I możliwe, że niedługo to udowodni, ruszając na polowania rosyjskich czołgów.

Kiedy Bayraktar Kizilelma trafi do Ukrainy?

Od razu po wejściu do służby pewne jest, że Bayraktar Kizilelma trafi do ukraińskiego arsenału. Ukraina podpisała zresztą umowę z firmą Baykar na uruchomienie produkcji drona w swoim kraju. Widać więc, że bardzo chce ona mieć Bayraktara 2.0. I nie ma co się dziwić, skoro na początku wojny Bayraktar TB2 był tak skuteczną bronią, jednak wraz z rozwojem konfliktu stał się już niewystarczający. Ukraina potrzebuje więc jego dobrego zastępstwa.

Najnowsze testy pokazują, że Turcy nie mają żadnego problemu w ukończeniu nowego drona na 2023 rok. Prawdopodobnie, jeżeli Bayraktar Kizilelma wejdzie do służby w momencie, gdy będzie jeszcze trwał konflikt w Ukrainie, bardzo szybko może trafić na front. Turcy od razu otrzymaliby ważną wiedzę zdobytą w terenie, potrzebną do rozwoju swojego arsenału. Ukraińcy otrzymaliby kolejną broń, która znacząco pomoże im w obronie swojej ojczyzny. Rosjanie natomiast otrzymaliby powrót traumy, gdy chowali się przed "młodszymi" Bayraktarami.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy