Chaos informacyjny. Media o ruchu francuskiego lotniskowca. Rząd zaprzecza
Francuski lotniskowiec Charles De Gaulle został natychmiast skierowany na Morze Śródziemne po ataku USA i Izraela na Iran - donosiły media. Przedstawiciele władz i wojska zaprzeczyły tym doniesieniom. Premier Francji Manuel Macron zapowiedział jednak, że jego kraj może zwiększyć prezencję w rejonie Zatoki Perskiej w związku z atakiem na Iran.

Grupa uderzeniowa lotniskowca Charles De Gaulle została skierowana we wschodni rejon Morza Śródziemnego - podała 1 marca francuska stacja telewizyjna BFMTV. Media rozpowszechniły informacje, że jedyny lotniskowiec Francji, wraz ze wspierającą go grupą okrętów miał otrzymać rozkaz przerwania obecnej misji na Morzu Bałtyckim. Decyzja ta miała zostać podyktowana sytuacją w Zatoce Perskiej.
Francuzi wysłali lotniskowiec w obawie przed Iranem? Sprzeczne doniesienia
Charles de Gaulle to jedyny nieamerykański lotniskowiec o napędzie atomowym. Na jego pokładzie stacjonują myśliwce Rafale M zdolne do przenoszenia pocisków manewrujących powietrze-ziemia ASMP z głowicami nuklearnymi.
Niemniej szybko po pierwszych informacjach BFMTV podało, że Ministerstwo Spraw Zagranicznych Francji zaprzeczyło temu, jakoby Charles De Gaulle został skierowany we wschodni rejon Morza Śródziemnego. Portal Le Figaro podał, że zaprzecza temu też francuski Sztab Generalny. Oficjalnie więc na ten moment status misji lotniskowca pozostaje niezmienny.
Francja chce zwiększyć prezencje w Zatoce Perskiej
Premier Emmanuel Macron przed niedzielnym posiedzeniem rady bezpieczeństwa i obrony zapewnił, że Francja "wzmocni swoją pozycję i wsparcie obronne, aby stanąć po stronie tych, z którymi mamy podpisane traktaty obronne. Ta deklaracja miała miejsce po tym, jak jedna z francuskich baz wojskowych w Zjednoczonych Emiratach Arabskich została trafiona irańskimi dronami.
Deklaracje francuskiego premiera są odpowiedzią na sytuację na Bliskim Wschodzie po amerykańsko-izraelskim uderzeniu na Iran, które trwa od soboty. W nim został zabity najwyższy przywódca Iranu ajatollah Ali Chamenei i niektórzy z jego najbliższych współpracowników. Ponadto miało zostać zniszczonych wiele irańskich instalacji wojskowych.
W odpowiedzi Iran rozpoczął kampanię ataków z wykorzystaniem pocisków rakietowych i dronów na terytorium Bliskiego Wschodu. Ataki objęły m.in. Izrael, Kuwejt, Bahrajn czy Zjednoczone Emiraty Arabskie. Celem są m.in. amerykańskie bazy w regionie. W jednym z ataków zginęło trzech amerykańskich żołnierzy. Ponadto Amerykanie stracili samoloty wojskowe, o czym pisaliśmy na łamach Interii GeekWeek.








