Reklama

Dron Switchblade 300 na sprzedaż w ukraińskim darknecie. Cena: 4000 dolarów

Cała Polska przez lipiec, a także kilka wcześniejszych tygodni zbierała pieniądze, aby kupić bojowego drona Bayraktar dla Ukrainy. Zbiórka się powiodła, a Turcy dostarczyli sprzęt za darmo, przeznaczając zebrane przez Polaków środki na pomoc humanitarną w Ukrainie. Teraz jednak okazuje się, że w tzw. darknecie można kupić drony, które sprzedawane są z… terenu Ukrainy.

Darknet to nic innego, jak mroczniejsza strona internetu. Nie od dzisiaj wiadomo, że można kupić tam niemalże wszystko: od dokumentów, poprzez narkotyki, na wszelkiej maści broni kończąc. Teraz jednak do szerokiej gamy sprzedawanych tam produktów (a także nielegalnych usług i zleceń) dołącza bojowy dron Switchblade 300.

Drony Switchblade 300 to produkowane przez Amerykanów maszyny, które często nazywane są jako kamikadze. W sieci krąży wiele filmików, gdzie widać, jak drony rozbijają lekkie pojazdy rosyjskie, a nawet żołnierzy. Jest aktualnie jednym z najbardziej skutecznych sprzętów, który uprzykrza życie i taktykę agresorom Putina. Dron taki nie jest drogi w porównaniu z dronami Bayraktar. I właśnie trafił na sprzedaż.

Reklama

Dron Switchblade w darknecie za 4000 dolarów

Oferta sprzedaży takiego drona widnieje w czarnym internecie i nie jest to przypadek jednostkowy. Sprzedawca zapewnia o dostępie do pokaźnej ilości sztuk tej maszyny. Cena, za jaką można nabyć latającego kamikadze to 4000 dolarów za sztukę. Jako lokalizację produktu podano... Kijów. Stolica zaatakowanego kraju, stała się zatem miejscem, gdzie nielegalnie kwitnie handel wojskowym sprzętem, który przecież tak bardzo niezbędny jest ukraińskiej stronie. Nie jest to nowość, bo już kilka tygodni temu pojawiały się oferty na jeszcze potężniejszy sprzęt, jakim są słynne Javeliny, które można było kupić za 30 000 dolarów. Były to jednak pojedyncze sztuki.

Ukraińskie władze: wiemy o problemie

Służby ukraińskie potwierdzają takie procedery i fakt, że do handlu dochodzi. Nikt nie jest w stanie jednak skutecznie temu przeciwdziałać, bo darknet nie istnieje od wczoraj, ale od wielu już lat i ciągle ma się dobrze. Zlecanie morderstw czy handel narkotykami to norma w ciemnej stronie internetu.

Również strona amerykańska potwierdza, że broń przekazuje, jednak nie może być pewna, co z tym sprzętem dzieje się dalej. Pojawiają się informacje, że Stany Zjednoczone są w stanie wysłać specjalne jednostki mobilne, które będą lokalizować sprzęty za pomocą numerów seryjnych tychże urządzeń. Jest to jednak walka z wiatrakami, bo korupcja w Ukrainie ma się dobrze, a wojna tylko ją umacnia.

Nielegalny handel sprzętem wojskowym przekazywanym Ukrainie to niewątpliwie problem, ale jest to problem marginalny. Przy gigantycznej skali pomocy, która - co najważniejsze - jest skuteczna, niewielkie ilości kradzionego sprzętu nie będą miały żadnego znaczenia na froncie. Pozostaje oczywiście kwestia etyczna, ale to już indywidualna kwestia każdego Ukraińca. 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy