F-35 zestrzelił dron Shahed-139. Rosną napięcia między USA a Iranem
Amerykańska marynarka wojenna zestrzeliła irański dron Shahed-139, który agresywnie zbliżał się do lotniskowca USS Abraham Lincoln operującego na Morzu Arabskim. Jak podała agencja Reuters, bezzałogowiec został strącony przez myśliwiec F-35C startujący z pokładu lotniskowca. Dowództwo Centralne USA (CENTCOM) potwierdziło, że działanie miało charakter samoobrony i miało na celu ochronę okrętu oraz jego załogi.

Irańskie drony Shahed stanowią zagrożenie dla sił morskich Stanów Zjednoczonych (i nie tylko) już od kilku lat. Wystarczy tylko przypomnieć, że po wybuchu wojny w Strefie Gazy w październiku 2023 r., jemeński ruch Huti rozpoczął serię ataków na statki handlowe na Morzu Czerwonym, w tym płynące do Izraela lub z nim powiązane. Duża część z nich wykorzystywała drony i pociski manewrujące irańskiego pochodzenia, bo Teheran od dawna łączony jest ze wspieraniem jego zbrojnego ramienia.
W efekcie 18 grudnia 2023 r. Sekretarz Obrony USA Lloyd Austin ogłosił utworzenie międzynarodowych sił bezpieczeństwa morskiego, których celem jest zakończenie blokady i przeciwdziałanie zagrożeniom ze strony sił Huti wobec międzynarodowego handlu morskiego w regionie (operacja "Strażnik Dobrobytu"). Nie zmienia to jednak faktu, że region Zatoki Perskiej wciąż pozostaje jednym z najbardziej zapalnych punktów świata, a każdy dron - nawet ten z "niejasnymi intencjami" - może stać się początkiem poważnego kryzysu.
Irański dron wycelowany w USS Abraham Lincoln
Jak choćby Shahed-139, który wczoraj "agresywnie zbliżał się" do lotniskowca USS Abraham Lincoln operującego na Morzu Arabskim - amerykańska marynarka wojenna zestrzeliła zagrożenie za pomocą F-35 (najpewniej stacjonującego na pokładzie F-35C). Wyjaśnijmy tu, że mamy do czynienia z kopią amerykańskiego systemu MQ-1 Predator, czyli bezzałogowym statkiem powietrznym klasy MALE (średnia wysokość lotu i długi czas przebywania w powietrzu).
To konstrukcja, która łączy zdolności rozpoznawcze z możliwościami uderzeniowymi i choć jej szczegółowe dane techniczne nie są dostępne, to warto odnotować, że amerykański dron może przenosić dwa kierowane pociski rakietowe AGM-114 Hellfire klasy powietrze-ziemia oraz pociski AIM-92 Stinger klasy powietrze-powietrze.
Dowództwo Centralne USA (CENTCOM) potwierdziło, że działanie miało na celu ochronę okrętu oraz jego załogi i zakończyło się pełnym sukcesem. Według rzecznika marynarki, kapitana Tima Hawkinsa, żaden z amerykańskich marynarzy nie odniósł obrażeń, a sprzęt nie został uszkodzony. Krótko po ujawnieniu incydentu irańska agencja Tasnim potwierdziła, że lokalne władze utraciły kontakt z jednym z dronów nad wodami międzynarodowymi, jednak nie wskazała przyczyny.
Kolejna prowokacja
Zaledwie kilka godzin po zestrzeleniu drona, w cieśninie Ormuz doszło do drugiego incydentu. Dwie łodzie Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC) oraz dron Mohajer zbliżyły się z dużą prędkością do amerykańskiego tankowca Stena Imperative i próbowały wymusić zatrzymanie jednostki. Załoga przyspieszyła, unikając abordażu, a w rejonie pojawił się amerykański niszczyciel USS McFaul, który eskortował tankowiec do bezpiecznych wód.
Do incydentów doszło w czasie, gdy Stany Zjednoczone i Iran próbują wznowić rozmowy nuklearne. W Waszyngtonie coraz częściej mówi się jednak o ryzyku eskalacji - prezydent Donald Trump ostrzegł wcześniej, że "złe rzeczy" mogą się wydarzyć, jeśli nie dojdzie do porozumienia. Wydaje się jednak, że Teheran jest gotowy na dalsze irytowanie amerykańskiej administracji, bo wystarczyłoby kilka takich bezzałogowców, aby sytuacja mogła zostać uznana przez USA za zorganizowany atak i otworzyła drogę do działań odwetowych.










