Londyn grozi Moskwie. Chce przejąć tankowiec "floty cieni"
Jak informuje w swojej nowej publikacji The Guardian, Wielka Brytania rozważa przejęcie powiązanego z Rosją tankowca należącego do tzw. floty cieni - nieformalnej floty używanej przez Kreml do omijania sankcji. Zdaniem analityków mogłoby to doprowadzić do otwarcia nowego frontu przeciwko Moskwie, która zmaga się ostatnio ze spadkami eksportu ropy naftowej.

Wielka Brytania może wkrótce uderzyć w jeden z najbardziej dochodowych filarów rosyjskiej gospodarki, czyli eksport ropy naftowej. Według doniesień z Londynu, rząd rozważa zajęcie tankowca należącego do tzw. floty cieni, czyli nieformalnej sieci statków, które od dwóch lat pomagają Moskwie omijać zachodnie sankcje.
Źródła w brytyjskim resorcie obrony potwierdziły, że przygotowano już scenariusze operacji przejęcia jednostki powiązanej z Rosją, a wszystko po konsultacjach z partnerami z NATO, które obejmowały zarówno aspekt prawny, jak i wojskowy. Minister obrony John Healey zapowiedział też, że Londyn zorganizuje spotkanie państw bałtyckich i nordyckich w celu omówienia "potencjalnych opcji wojskowych wobec floty cieni".
Gotowi do przejęcia
Jak informuje The Guardian, Royal Marines zorganizowało nawet w ubiegłym miesiącu odprawę dla brytyjskich parlamentarzystów, omawiając zagrożenie ze strony Rosji oraz sytuację w Arktyce i na dalekiej północy. Ze spotkania wynika, że brytyjscy komandosi mają być "chętni do działania", a operacja miałaby się odbyć na wodach międzynarodowych, by ograniczyć ryzyko bezpośredniego starcia z Moskwą.
I scenariusz ten nie jest przecież bez precedensu, bo w styczniu Amerykańska Straż Przybrzeżna wspierana przez siły specjalne zajęła na Atlantyku i Morzu Karaibskim dwa tankowce Bella-1/Marinera oraz Sophia, które pływały pod fałszywą banderą i próbowały ukryć rosyjskie pochodzenie, a w rzeczywistości były używane do transportu wenezuelskiej i irańskiej ropy objętej embargiem USA.
Cień na morzach
Przypomnijmy tu, że flota cieni to twór, który narodził się po wprowadzeniu zachodnich sankcji na rosyjską ropę. Kreml zainwestował około 15 miliardów dolarów w zakup blisko 400 starych tankowców, często mających ponad 20 lat, by utrzymać eksport mimo zakazu. Statki te pływają pod fałszywymi banderami, często nie są ubezpieczone i rzadko podlegają jakimkolwiek kontrolom.
Według danych specjalistycznego tytułu żeglugowego Lloyd's List Intelligence, tylko w styczniu przez Kanał La Manche i Morze Bałtyckie przepłynęły 23 takie jednostki. Część z nich transportowała rosyjską ropę do Chin, Indii czy Turcji - krajów, które nie przyłączyły się do zachodnich ograniczeń.
Royal Navy może zatrzymać dowolną liczbę takich statków zgodnie z prawem morskim, ponieważ w rzeczywistości są one bezpaństwowe. Ale tak się nie stało, ponieważ istnieje ryzyko eskalacji
Słabnąca machina Kremla
Eksperci podkreślają jednak, że takie symboliczne przejęcie choćby jednego tankowca miałoby znaczenie nie tylko gospodarcze, ale i psychologiczne. Pokazałoby, że Zachód jest gotów egzekwować sankcje także siłą, zwłaszcza w momencie, gdy rosyjska gospodarka traci impet, a ceny ropy spadają (jak wylicza Kijowska Szkoła Ekonomiczna, wpływy z ropy i gazu zmniejszyły się w 2025 roku o 24 proc., a ich udział w rosyjskim budżecie spadł z 41 do 22 proc.).
Do tego dochodzą coraz częstsze ataki ukraińskich dronów na tankowce floty cieni oraz Unia Europejska rozważająca całkowity zakaz świadczenia usług morskich, w tym ubezpieczeń, dla rosyjskich statków, co zdaniem ekonomistów byłoby "ciosem wyjątkowo bolesnym", szczególnie jeśli towarzyszyłoby mu realne działanie militarne. Jeśli więc Londyn rzeczywiście zdecyduje się na zajęcie rosyjskiego tankowca, może to stać się początkiem nowej fazy wojny z Kremlem.









