Reklama

Miał wprowadzić armię w XXI w.

Gdy dowodził polskim kontyngentem w Iraku, zyskał przydomek "Buk wojny". Nie znosił go, ale wiedział, że podwładni wyrażają w ten sposób swój podziw. Miał zrewolucjonizować wojska lądowe. Już nie zdąży. Generał dywizji Tadeusz Buk, dowódca Wojsk Lądowych, zginął w katastrofie prezydenckiego Tu-154...

Ze skromnością i nigdy nie znikającym z twarzy uśmiechem mówił o sobie, że jest prostym chłopakiem z Kielecczyzny. Jednak urodzony 15 grudnia 1960 r. Tadeusz Buk swoimi rozległymi horyzontami, ambicjami, wysoko stawianymi celami, a przede wszystkim działaniem dowodził, że jest prawdziwym żołnierzem.

Generał broni Waldemar Skrzypczak, poprzednik gen. Buka na stanowisku dowódcy Wojsk Lądowych, wspomina go niezwykle ciepło. - Obaj byliśmy "deklami", czyli pancerniakami. Między nami była szczególna więź - mówi gen. Skrzypczak. - Tadek, jak wszyscy do niego mówiliśmy, był moim prawdziwym przyjacielem od wielu lat. Teraz nasza przyjaźn i wspólna misja została przerwana - dodaje.

Reklama

Byli podwładni także mają dobre zdanie o gen. Buku. - Znałem go osobiście. Był fantastycznym człowiekiem, wybitnym żołnierzem i doskonałym dowódcą - ze smutkiem w głosie wspomina ppłk Tomasz Szulejko z dowództwa Wojsk Lądowych. Już nigdy nie zasalutuje on swojemu szefowi.

Oczekiwanie na kolejną gwiazdkę

15 września 2009 r. gen. Buk został powołany przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego na stanowisko dowódcy Wojsk Lądowych. Był najlepszym z możliwych kandydatów na to stanowisko.

Za nadrzędny cel postawił sobie dokonanie reformy Wojsk Lądowych poprzez ich unowocześnienie, komputeryzację, racjonalizację struktur oraz wprowadzenie nowego systemu dowodzenia. Żołnierze spodziewali się, że charyzmatyczny, pełen wizji i zapału do pracy generał dywizji otrzyma wkrótce awans i zostanie generałem broni.

Wymagający specjalista

Ppłk Tomasz Szulejko wspomina, że gen. Buk był wulkanem energii, który nie tolerował lenistwa i głupoty. Sam starał się dawać jak najlepszy przykład, a jego kariera wojskowa uważana jest wręcz za modelowy przykład dla innych oficerów Wojska Polskiego.

- Tadeusz był typem dowódcy bojowego, a nie salonowego. Najlepiej czuł się wśród żołnierzy - wspomina gen. Skrzypczak. - Miał niesamowite poczucie humoru i niespotykaną pamięć. Z głowy cytował dialogi z filmów, fragmenty książek... Był bardzo bezpośredni w kontaktach z żołnierzami, co nierzadko mu wypominano. Ale podwładni go lubili właśnie dlatego, że taki był - dodaje jego wieloletni przełożony i przyjaciel gen. Skrzypczak.

Tadeusz Buk przygodę z wojskiem, które - jak sam mówił - było jego największą miłością, rozpoczął w Wyższej Szkole Oficerskiej Wojsk Pancernych w Poznaniu. Po jej ukończeniu w 1984 r. został dowódcą plutonu czołgów w 29. Pułku Czołgów Średnich w Żaganiu. Następnie studiował na Wydziale Wojsk Lądowych Akademii Obrony Narodowej w Warszawie, a później tworzył w polskiej armii struktury wojsk aeromobilnych.

To on zatknął flagę w Independence

W trakcie swojej kariery służył w 18. Batalionie Desantowo-Szturmowym oraz w 25. Brygadzie Kawalerii Powietrznej. W 1999 r., po ukończeniu studium dowódczo-sztabowego w USA, mianowano go zastępcą dowódcy tej ostatniej jednostki. W tym samym roku, w dniu przyjęcia Polski do NATO, ówczesny major Tadeusz Buk dostąpił w audytorium Biblioteki Harry'ego S. Trumana w Independence w stanie Missouri zaszczytu zatknięcia polskiej flagi wśród flag innych państw członkowskich Sojuszu.

Sukces w Iraku

Trzy lata po tym wydarzeniu został dowódcą 34. Brygady Kawalerii Pancernej w Żaganiu. W latach 2004 - 2005 pełnił w Iraku funkcję zastępcy dowódcy Wielonarodowej Dywizji Centrum-Południe. Gdy wrócił do kraju, objął stanowisko zastępcy dyrektora bydgoskiego Centrum Szkolenia Sił Połączonych NATO. Rok później gen. Buk został zastępcą dowódcy Połączonego Dowództwa ds. Budowania Afgańskiego Systemu Bezpieczeństwa. W połowie 2007 r. objął dowództwo nad 1. Warszawską Dywizją Zmechanizowaną im. Tadeusza Kościuszki. Kilkanaście dni później otrzymał stopień generała dywizji, by niedługo później wyjechać do Iraku i objąć dowództwo nad IX zmianą Polskiego Kontyngentu Wojskowego. Gdy przekazywał obowiązki następcy, kontrolowana m.in. przez Polaków część Iraku była dużo bezpieczniejsza niż jeszcze pół roku wcześniej. - Dowodzona przez niego zmiana była po prostu najlepsza ze wszystkich - uważa gen. Skrzypczak.

- Jego osobowość była wzorem dla całego wojska - podsumowuje ppłk Szulejko. - Znamienne jest, że zginął w Katyniu. To miejsce ma szczególne znaczenie dla żołnierzy...

Tadeusz Buk zostawił żonę, córkę i syna. - To ogromna tragedia dla jego rodziny, Tadek był niesamowicie rodzinnym i ciepłym człowiekiem, który troskliwie opiekował się bliskimi - dodaje jego przyjaciel gen. Skrzypczak.

Marcin Wójcik

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: wojsko | podwładni | generał | Tadeusz Buk | gen. Waldemar Skrzypczak | gen | XXI wiek

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy