Reklama

Most szpiegów

Przez ćwierć wieku mostem łączącym Poczdam z Berlinem przeszło zaledwie 41 osób.

W przewodnikach po Berlinie można przeczytać, że wymiany szpiegów na moście Glienicke odbywały się w mgliste listopadowe poranki. Oficjalnie wiadomo jedynie o trzech takich wydarzeniach, ale żadne z nich nie miało miejsca w tym właśnie miesiącu.

Wolność oddzielona białą linią

Rankiem 10 lutego 1962 roku na przeciwległych końcach mostu stanęli Francis Gary Powers, pilot amerykańskiego samolotu szpiegowskiego zestrzelonego nad ZSRR, i Rudolf Abel, agent KGB złapany w USA. Na środku, przy białej linii wyznaczającej granicę państwa, znajdowali się amerykańscy i rosyjscy negocjatorzy. Na ich znak Abel i Powers ruszyli. Minęli się o godzinie 8.52. Gdy przekroczyli białą linię, byli wolni.

Reklama

Pułkownik Abel dostał się do USA przez Kanadę w 1947 roku i osiadł w Brooklynie. Oficjalnie pracował jako fotograf, a tak naprawdę dowodził siatką agentów. Już wcześniej działała ona na terenie USA i zdobywała tajemnice dotyczące broni nuklearnej. Po dziesięciu latach owocnej pracy Abla zdradził jego były współpracownik. Pułkownik nie potrafił ukryć zaskoczenia, gdy 21 czerwca 1957 roku do jego mieszkania weszli agenci FBI. Znaleźli między innymi wydrążony ołówek, w którym chował wiadomości, pędzel do golenia z ukrytym w środku mikrofilmem i książkę kodową. Ablowi udowodniono trzy przypadki szpiegostwa. Pod koniec 1957 roku usłyszał wyrok: 30 lat więzienia.

Więzienie za szpiegostwo

Mijał właśnie trzeci rok jego pobytu w więzieniu w Atlancie w stanie Georgia, kiedy 1 maja 1960 roku z lotniska w pakistańskim Peszawarze wystartował stratosferyczny odrzutowy samolot rozpoznawczy U-2. Za sterami zasiadł zatrudniony przez CIA Francis Gary Powers. Zadanie, które otrzymał, brzmiało: przelecieć ponad 3 tysiące kilometrów nad Związkiem Radzieckim, sfotografować interesujące Amerykanów obiekty i wylądować w norweskiej bazie Bodo.

W połowie trasy, w okolicach Swierdłowska (obecnie Jekaterynburg), samolot zestrzelili Rosjanie - został trafiony rakietą S-75. Powers zdołał się katapultować i bezpiecznie wylądować. Wpadł jednak w ręce radzieckich żołnierzy. W sierpniu 1960 roku przyznał przed sądem ZSRR, że prowadził misję wywiadowczą. Został skazany na dziesięć lat pozbawienia wolności, w tym trzy lata ciężkich robót.

Zanim rankiem 10 lutego 1962 roku pułkownik Abel oraz kapitan Powers minęli się na moście Glienicke, negocjacje w tej sprawie toczyły się w zaciszu gabinetów, a pomagali w nich Niemcy.

Wymienić Zacharskiego

Do kolejnej wymiany doszło po blisko ćwierć wieku. "O ile na Wschodzie amerykańscy agenci regularnie wpadali w sidła KGB, o tyle Zachód długo nie miał kandydatów do tego, by zaproponować Moskwie atrakcyjną wymianę", pisze w książce "Bazar szpiegów" publicysta tygodnika "Der Spiegel" Norbert Poetzl. Przełom nastąpił w latach osiemdziesiątych, gdy w USA schwytano oficera polskiego wywiadu kapitana Mariana Zacharskiego. Amerykanom zależało na uwolnieniu rosyjskiego dysydenta Anatolija Szczaranskiego, ale nie mieli nikogo na wymianę. Teraz nadarzyła się okazja, i ruszyły negocjacje.

Zacharski pracował w USA od 1977 roku jako przedstawiciel przedsiębiorstwa produkcji maszyn. Udało mu się przekupić pracownika firmy Hughes Aircraft, dzięki czemu zdobywał cenne informacje na temat amerykańskich technologii zbrojeniowych. Wśród przekazanych przez niego materiałów znalazły się między innymi: dokumentacja techniczna rakiet przeciwlotniczych typu Hawk, dane dotyczące oprzyrządowania radarowego dla samolotów budowanych w technologii stealth, bombowca strategicznego, nowego wówczas Rockwell B-1, myśliwca F-15 Eagle oraz sonarów dla atomowych okrętów podwodnych. Polski wywiad przekazywał te zdobycze radzieckiemu wywiadowi wojskowemu GRU.

1444 dniach więzienia

Kapitan Zacharski wpadł w 1981 roku, gdy został zdekonspirowany przez Polaka pracującego w ONZ Jerzego Korycińskiego, który zbiegł i poinformował Federalne Biuro Śledcze o działalności polskiego wywiadu w Stanach Zjednoczonych. "Próbowano mnie łamać, oferując wiele w zamian, ale dla mnie nie wchodziło to w grę", wspominał polski szpieg. Wyrok, który zapadł 14 grudnia 1981 roku, brzmiał: dożywocie. W Polsce zaczął się właśnie stan wojenny.

Zacharski wiedział, że okazja do wymiany nie nadarzy się szybko.

12 czerwca 1985 roku, po 1444 dniach więzienia i kilku latach negocjacji, Amerykanie przywieźli Zacharskiego na most Glienicke, a wraz z nim trzech agentów krajów bloku wschodniego. W zamian za tę czwórkę Wschód przystał na zwolnienie 25 oskarżonych o szpiegostwo na rzecz USA, w tym pięciu Polaków: Leszka Chrósta, Norberta Adamaschka, Jacka Jurzaka, Bogdana Walewskiego i najsłynniejszego w tej grupie, mistrza olimpijskiego w szermierce Jerzego Pawłowskiego.

Sprzedawał plotki towarzyskie

Pawłowski, jako jedyny w historii wymiany agentów, odmówił przejścia przez most. CIA zwerbowała go wiosną 1964 roku w czasie pobytu sportowca w USA. Chociaż miał tytuł majora Wojska Polskiego i był adiunktem w Wojskowej Akademii Politycznej imienia Feliksa Dzierżyńskiego, nie znał ani planów polskiej armii, ani kulis działania Układu Warszawskiego. Jako wybitny sportowiec bywał na ówczesnych salonach. Sprzedawał więc Amerykanom plotki towarzyskie.

W 1975 roku zgłosił się do organów ścigania. Wiedział, że go zdekonspirowano. Trafił do aresztu i po roku został skazany na 25 lat więzienia za szpiegostwo na rzecz USA. W więzieniu spędził 10 lat i 44 dni. W 1984 roku Rada Państwa niespodziewanie udzieliła mu aktu łaski, aby wymienić go na Zacharskiego. Pawłowski po odmowie przejścia przez Glienicke Brücke wrócił do Warszawy. Pozostał w Polsce do końca życia. Zmarł w 2005 roku.

Za szerokie spodnie

Do ostatniej wymiany na moście Glienicke, która jak żadna poprzednia odbyła się w świetle reflektorów i w obecności kamer telewizyjnych z całego świata, doszło 25 lat temu. 11 lutego 1986 roku Rosjanie przekazali Amerykanom znanego sowieckiego dysydenta Anatolija Szczaranskiego (w 1978 roku został skazany za szpiegostwo na rzecz USA, utrzymywał jednak, że władze prześladowały go za obronę praw człowieka) oraz trzech innych więźniów. W przeciwną stronę, do wschodnioniemieckiego Poczdamu, poszło wtedy czeskie małżeństwo szpiegów Karl i Hana Koecherowie oraz troje innych agentów schwytanych na Zachodzie (wśród nich Jerzy Kaczmarek).

Szczaranskiego na białej linii na środku mostu powitał amerykański ambasador w Niemczech. Jak później wspominał, objął go, by tym gestem symbolicznie oddzielić od prawdziwych szpiegów. Szczaranski, który dziś jest znanym izraelskim politykiem Nathanem Szaranskym, przyznał, że szedł wtedy w za szerokich spodniach i bał się, że mogą mu spaść.

Jako miejsce wymiany więźniów most Glienicke był wykorzystywany w literaturze. "Grał" też w filmie (między innymi "Pogrzeb w Berlinie" z 1966 roku z Michaelem Caine'em w roli głównej). Do upadku muru berlińskiego Glienicke nazywano potocznie mostem agentów (Agentenbrücke), a w NRD oficjalnie także mostem Jedności (Brücke der Einheit). Dziś jest symbolem zjednoczenia. Zniknęli żołnierze pilnujący granicy, a na środku nie ma śladu po białej linii, którą przekraczali oficerowie i współpracownicy różnych służb specjalnych.

Wymiana na lotnisku

Rok temu dziesięciu rosyjskich szpiegów wymieniono na czterech amerykańskich. W lipcu 2010 roku amerykańscy widzowie telewizyjnych wiadomości mogli odnieść wrażenie, że powróciła zimna wojna. W sądzie na Manhattanie dziesięć osób przyznało się do pracy dla rosyjskiego wywiadu. Tego samego dnia w nocy przez Nowy Jork przejechała w kierunku lotniska kolumna policyjnych samochodów. Szpiegów odsyłano do Rosji.

W tym samym czasie w Moskwie poinformowano o przyznaniu się do szpiegostwa na rzecz USA czterech osób, które od razu zostały ułaskawione przez prezydenta Dmitrija Miedwiediewa i miały zostać wymienione na agentów deportowanych z Ameryki.

Do wymiany doszło na lotnisku w Wiedniu. W stolicy Austrii wylądowały rosyjski Jak-42 i amerykański Boeing 767-200. Według jednej wersji samoloty połączono specjalnym rękawem, który chronił pasażerów przed wzrokiem ciekawskich. Według innych doniesień między maszynami krążył czarny minivan. Po 90 minutach oba samoloty odleciały.

Małgorzata Schwarzgruber

Śródtytuły pochodzą od redakcji portalu INTERIA.PL.

Polska Zbrojna
Dowiedz się więcej na temat: poczdam | szpieg | most | ZSRR | USA | Berlin

Reklama

Wasze komentarze
No hate

Wyrażaj emocje pomagając!

Grupa Interia.pl przeciwstawia się niestosownym i nasyconym nienawiścią komentarzom. Nie zgadzamy się także na szerzenie dezinformacji.

Zachęcamy natomiast do dzielenia się dobrem i wspierania akcji „Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy” na rzecz najmłodszych dotkniętych tragedią wojny. Prosimy o przelewy z dopiskiem „Dzieciom Ukrainy” na konto: ().

Możliwe są również płatności online i przekazywanie wsparcia materialnego. Więcej informacji na stronie: Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy