Niemieckie drony HX-2 są do bani? Celność w Ukrainie 35 proc.
Jak zapowiadał w grudniu 2024 roku Niklas Köhler, współzałożyciel Helsing, drony HX-2 mogą niezawodnie niszczyć opancerzone cele w silnie bronionych środowiskach, a gdy są rozmieszczone w dużej skali wzdłuż granic, mogą służyć jako potężna tarcza przeciw inwazji sił lądowych przeciwnika. Brzmi obiecująco, prawda? Tyle że testy frontowe w Ukrainie pokazują zupełnie inny obraz - niską celność, problemy z systemem startowym i zawodną transmisję wideo.

O dronach HX-2, nazywanych czasem "mini-Taurusami", po raz pierwszy usłyszeliśmy już w listopadzie 2024 roku. To właśnie wtedy w ukraińskich mediach pojawiły się doniesienia o możliwej dostawie przez Niemcy 4 tys. tych konstrukcji produkowanych przez firmę Helsing. Brak szczegółowych danych technicznych tych jednostek i oficjalnych potwierdzeń wzbudziły pewne wątpliwości co do prawdziwości tych zapowiedzi, ale szybko okazało się, że niesłusznie.
Helsing niedługo później zaprezentowało swój pierwszy dron uderzeniowy HX-2 wyposażony w sztuczną inteligencję i zdolność przenoszenia uzbrojenia. To elektrycznie napędzany dron typu "x-wing", który w wersji kamikadze osiąga prędkość maksymalną 220 km/h i ma zasięg 100 km. Jest on odporny na systemy walki elektronicznej, a wbudowane oprogramowanie AI umożliwia mu dotarcie do celu bez konieczności bezpośredniego kontaktu wzrokowego z operatorem.
Miały być gamechangerem
HX-2 potrafi też autonomicznie wykrywać, identyfikować i atakować cele, choć jak podkreśla Helsing, to człowiek zawsze podejmuje "kluczowe decyzje". Co więcej, w połączeniu z oprogramowaniem rozpoznawczo-uderzeniowym Helsing Altra drony HX-2 mogą działać w roju, sterowane przez jednego operatora. Dron ma być też znacznie bardziej ekonomiczny niż konwencjonalne systemy artyleryjskie i został zaprojektowany z myślą o masowej produkcji przy użyciu tanich metod, jak druk 3D.
Jest tylko jeden problem, jak ustalił serwis WELT.de, powołując się na dokument ukraińskich sił zbrojnych przekazany niemieckiemu ministerstwu obrony, HX-2 trafił w cel tylko 5 razy na 14 prób. To oznacza skuteczność zaledwie 35,7 proc. - wynik, który trudno uznać za dopuszczalny w warunkach frontowych.
Technologia kontra rzeczywistość
Dziennikarze ustalili, że problemy nie wynikały z rosyjskiej obrony przeciwlotniczej, lecz miały charakter systemowy. Na liście usterek znalazły się niestabilna transmisja obrazu, ograniczone możliwości automatycznego wykrywania celów oraz toporne sterowanie dotykowe, które zmuszało operatorów do ryzykownych manewrów podczas lotu.
Jeszcze wcześniej Bloomberg informował o trudnościach już na etapie startu, tylko 25 proc. dronów HX-2 udało się skutecznie wystrzelić z wyrzutni. Trzy niezależne źródła potwierdziły, że przyczyną były problemy mechaniczne systemu.
Producent odpowiada: "To nieporozumienie"
Firma Helsing broni się, twierdząc, że raporty medialne nie oddają rzeczywistej sytuacji. Według przedstawicieli spółki, ukraińskie jednostki złożyły zamówienia na ponad 1000 dodatkowych dronów HX-2, a sam system został już włączony do oficjalnego ukraińskiego systemu zamówień wojskowych. Producent utrzymuje też, że w testach prowadzonych w Niemczech, Wielkiej Brytanii i Kenii HX-2 osiągał skuteczność bliską 100 proc..
Po ostatnich testach frontowych jednostka, która prowadziła próby, poprosiła o kolejne dostawy. Helsing dostarcza obecnie Ukrainie kilkaset dronów miesięcznie
Komu wierzyć? Trudno powiedzieć, ale nie byłby to pierwszy przypadek, kiedy sprzęt wojskowy reklamowany jako "inteligentny" nie radzi sobie w warunkach ukraińskiego frontu. Wysoka złożoność systemu, podatność na uszkodzenia i zbyt duża zależność od stabilnych łączy danych sprawiają, że nawet zaawansowane drony często przegrywają z prostszymi tanimi konstrukcjami zbudowanymi lokalnie. Jeśli więc HX-2 ma stać się realnym narzędziem walki, Helsing będzie musiał dostosować niemiecką technologię do surowych i bezlitosnych warunków wojny w Ukrainie.









