Weto SAFE. Jaki sprzęt może stracić polska armia?
Decyzja prezydenta Nawrockiego w prawie ustawy o SAFE nie zamknie udziału Polski w tym europejskim programie. Niemniej bardzo mocno wpłynie na jego realizację. Do tego stopnia, że polska armia może dłużej poczekać na kluczowy sprzęt jak wozy bojowe Borsuk, a inne służby mundurowe mogą swojego sprzętu w ogóle nie dostać.

Ustawa SAFE. Czego nie podpisał prezydent Nawrocki
Zwierzchnik polskich sił zbrojnych zdecydował się nie podpisać ustawy o Finansowym Instrumencie Zwiększenia Bezpieczeństwa SAFE. Jej projekt został przygotowany przez Ministerstwo Obrony Narodowej. Na celu miał stworzenie rozwiązań instytucjonalnych, finansowych i proceduralnych umożliwiających wykorzystanie przez Polskę 43,7 mld euro (184 mld złotych) - środków przyznanych na obronność z instrumentu pożyczkowego Unii Europejskiej SAFE (Security Action for Europe).
Ustawa miała np. stworzyć instrument finansowy w ramach Banku Gospodarstwa Krajowego, który miał obsługiwać pieniądze otrzymane z SAFE, poza budżetem poszczególnych ministerstw, które miały je wykorzystać - Ministerstwa Obrony Narodowej (MON), Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracyjnych (MSWiA) oraz Ministerstwa Infrastruktury (MI). Podobnym mechanizmem jest stworzony w kwietniu 2022 Fundusz Wsparcia Sił Zbrojnych, który obsługuje pożyczki, kredyty, zagraniczne dotacje czy obligacje Banku Gospodarstwa Krajowego na rynku krajowym i zagranicznym.
Podsumowując "ustawa SAFE" miała stworzyć warunki do zaciągnięcia przez Polskę pożyczki z europejskiego programu za pośrednictwem Banku Gospodarstwa Krajowego oraz obsługi tych pieniędzy pod kątem nowych zapisów prawnych.
SAFE będzie, ale ograniczony
Zawetowanie ustawy w sprawie SAFE przez prezydenta Nawrockiego nie oznacza, że pieniądze z tego programu przepadają. Nie zabrania podpisać przez polski rząd umowy pożyczkowej i operacyjnej z Komisją Europejską - finalnego kroku w realizacji udzielenia pożyczek na linii Polska-UE. Rząd zapowiadał wykonanie tego kroku, nawet jeśli prezydent wykorzysta prawo weta. Już w piątek podczas nadzwyczajnego posiedzenia Rady Ministrów premier Donald Tusk zapowiedział, że przyjęta zostanie uchwała o realizacji programu "Polska Zbrojna", co ma umożliwić wykorzystanie pieniędzy z SAFE pomimo prezydenckiego weta. Niemniej to weto już utrudniło sprawne zawieranie umów, które realnie przekładają się na zwiększenie zdolności obronnych.
Środki z pożyczek SAFE będą przechodziły do wspomnianego Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych. Instrumentu, który może obsłużyć środki tylko na pozyskanie rzeczy dla polskiej armii np. nowy sprzęt. Tym samym po wecie prezydenta pieniędzy z SAFE nie mogą bezpośrednio trafić do innych służb mundurowych podlegającym MSWiA jak Policja czy Straż Graniczna ani nie mogą opłacić inwestycji w infrastrukturę, zarządzanych przez MI. Są to kolejno kwoty 7,1 mld oraz 9,2 mld euro. Już więc możliwość wykorzystania środków z SAFE spada do poziomu 27,4 mld euro. Możliwe jednak, że rząd pomyśli nad wpięciem wydatków na służby mundurowe czy inwestycje w ramach nowego programu Polska Zbrojna.
Pod względem samych pieniędzy przerzucenie pieniędzy z SAFE do obsługi przez Fundusz Wsparcia Sił Zbrojnych nakłada także obowiązek zapłaty podatku VAT z budżetu MON. Dziennikarz Polski Zbrojnej Tomasz Dmitruk wskazał, że w latach 2026-2039 wyniesie to 85 mld złotych, a latach 2040-2071 to obciążenie można szacować na dodatkowe ok. 250 mld.
Zdolności armii
Weto prezydenta Nawrockiego realnie może się odbić na pozyskiwanych zdolnościach obronnych. Ta decyzja może przedłużyć proces zawierania umów na nowy sprzęt. Warto przypomnieć, że to Polska przeforsowała w SAFE zapis o możliwości wykorzystania pieniędzy na samodzielne projekty, podpisane w umowach do 30 maja br. W domyśle bowiem SAFE zakłada finansowanie umów partnerskich, gdzie minimum dwa kraje pozyskują ten sam sprzęt. Specjalny zapis daje więc możliwość dla Polski na zakup głównie w krajowych firmach zbrojeniowych.
Jeśli jednak nie zdążymy z tymi zakupami do 30 maja, możemy nie wykorzystać części przyznanych nam środków na rozwój armii, co także przełoży się na mniejsze inwestycje w krajowy przemysł zbrojeniowy. Może to uderzyć np. w pozyskiwanie wozów bojowych Borsuk czy armatohaubic Krab z zakładów Huta Stalowa. Szczególnie ten pierwszy sprzęt jest szczególnie ważny dla naszej armii, co regularnie opisywaliśmy na łamach Interii GeekWeek. Niestety obecne zdolności produkcyjne tych pojazdów są małe i to utrudnia rywalizowanie o zamówienia zagraniczne, przy zaspokojeniu krajowych potrzeb. Dlatego możliwość samodzielnych zakupów z europejskiej pożyczki jest tak ważna.

Zawetowanie ustawy o SAFE bezpośrednio może też wpłynąć na zakupy systemu antydronowego SAN, śmigłowców szkolnych, rozwój Tarczy Wschód oraz pozyskiwania zdolności tankowania w powietrzu. Te obszary mają być w planach sfinansowania ze środków z SAFE. Są to zdolności produkowane w Polsce lub innych państwach Europejskiego Obszaru Gospodarczego i Ukrainy - państw z których ma pochodzić 65 proc. komponentów w zakupach finansowanych przez SAFE.
Zdolności służb mundurowych
Gdy weto ustawy SAFE może uprzykrzyć finansowanie zakupów dla armii, to na ten moment całkowicie pozbawia pieniędzy służb mundurowych. Brak pieniędzy z tego programu dla MSWiA oznacza, że Policja czy Straż Graniczna nie ma dodatku do sfinansowania potrzebnych zakupów jak śmigłowce wielozadaniowe, drony i systemy antydronowe, wozy opancerzone np. do monitorowania granicy z Białorusią, amunicji, kamizelek kuloodpornych czy broni osobistej. Niemniej jak zapowiedział wiceszef MSWiA Czesław Mroczek, są już pomysły, aby uwzględnić pieniądze z SAFE na rzecz służb mundurowych poza wojskiem.
Brak pieniędzy dla MI oznacza zmniejszenie inwestycji infrastrukturalnych, z których w założeniu miałaby korzystać armia w ramach rozwinięcia mobilności. Mowa tu o nowych drogach czy trasach kolejowych. Jak mówił mediom na początku lutego Marcin Mochocki - członek zarządu i dyrektor ds. realizacji inwestycji PKP PLK, jedną z planowanych inwestycji w infrastrukturę w ramach SAFE była trasa kolejowa Kędzierzyn-Koźle-Chałupki.
Nie będzie F-35?
Warto zauważyć, że możliwość niewykorzystania wszystkich pieniędzy z SAFE może przełożyć się na zakupy uzbrojenia z innych krajów niż europejskich. Szef Sztabu Generalnego gen. Wiesław Kukuła stwierdził, że zapewnienie pieniędzy na wiele zdolności dzięki z SAFE uwolniłoby dużą część środków w FWSZ. Generał Kukuła zauważył, że pokrycie potrzeb dzięki pieniądzom z SAFE dałoby możliwość na szybsze dokupienie np. w Stanach Zjednoczonych bojowych samolotów wielozadaniowych lub śmigłowców transportowych.
- Ustawa o FIZB SAFE rozwiązuje jedno z naszych strategicznych wyzwań. Umożliwi spłatę kredytów, finansujących rozwój Sił Zbrojnych spoza budżetu MON. Ta zmiana wytwarza przestrzeń finansową, która umożliwi nam zrealizowanie dodatkowych zakupów systemów, które w obecnie obowiązujących rozwiązaniach lokowaliśmy daleko poza rokiem 2030. Po pierwsze, głębokie, precyzyjne rażenie. Po drugie, więcej samolotów 5 generacji i po trzecie - ciężki śmigłowiec transportowy. Dzięki tym mechanizmom uwalnia nam się pole do rozpoczęcia realizacji tego typu zakupów. A to oznacza też, że wojsko będzie w stanie kupić w USA na przykład śmigłowce Chinook, czy kolejną eskadrę samolotów F-35 - mówił gen. Kukuła w rozmowie dla portalu Dziennik Gazeta Prawna.

Zaprzepaszczona szansa?
Można powiedzieć, że zawsze jest opcja zakupu sprzętu czy zdolności obronnych z krajowego budżetu lub na inne pożyczki. Niemniej warunki finansowe SAFE pozwalają na pozyskanie pieniędzy na niezwykle korzystnych warunkach. Pożyczki są udzielane z odroczeniem rozpoczęcia spłaty o 10 lat i płatnością rozłożoną nawet do 2070 roku. Przy tym ich oprocentowanie wynosi około 3 proc., znacznie mniej niż pożyczki, jakie Polska brała na zakup sprzętu z USA czy Korei Południowej, które sięgały 5-6 proc.
Można oczywiście mówić, że SAFE to dalej pożyczka, jaką spłacamy. Ale prawdą jest, że to pożyczka na warunkach, jaką nikt Polsce by nie dał w takiej skali. Można też mówić, że brak pełnej transparentności rządu przy rzeczach jakie kupujemy z SAFE utrudnia społeczne kontrolowanie tych wydatków. Ale prawdą jest, że te pieniądze w większości mogą trafić do polskich firm zbrojeniowych lub firm mających siedzibę w Polsce, co powinno napędzić gospodarkę. I niestety prawdą jest, że decyzja prezydenta Nawrockiego mocno utrudniła spełnienie tych założeń w szybkim czasie. A czas, jest tu kluczowy, bo koniec końców trzeba sięgnąć po pożyczki i kredyty, jeśli chce się zapełnić 30-letnią lukę w zdolnościach obronnych. Trudniej to jednak robić, jeśli odrzuca się pożyczki i kredyty takie jak SAFE.








