Reklama

iPhone znaleziony po 10 miesiącach w rzece działa i ma się dobrze

To może być historia przypominająca historię listu, odnalezionego dryfującego wiele lat w szklanej butelce po morzu. Tym razem mamy do czynienia z czymś, co z pozoru nie powinno przetrwać w wodzie dłużej, niż kilkanaście minut. Z rzeki został wyłowiony iPhone, które spędził tam 10 miesięcy. Właściciel, kiedy go odzyskał, był w lekkim szoku.

Wszystko miało miejsce w sierpniu 2021 roku w Wielkiej Brytanii, w hrabstwie Gloucestershire. Niejaki Owain Davies płynąc rzeką Wye, zgubił swojego iPhone’a w wodzie. Wiedział, że pomimo podjętych prób szanse na szybkie znalezienie są niskie, odpuścił poszukiwania, chociaż żal mu było utraconych danych. Apple zapewnia, że nowe iPhone’y powinny wytrzymać nawet pół godziny pod wodą, jednak tutaj większych szans na przetrwanie urządzenia - jak mogłoby się wydawać - nie było.

iPhone znaleziony po 10 miesiącach w rzece

Pan Owain Davies zdążył pogodzić się ze stratą, kiedy 10 miesięcy później okazało się, że jego telefon został wyłowiony z rzeki. Na urządzenie trafił z kolei Miguel Pacheco, który podróżował po rzece wraz ze swoją rodziną. Zabrał telefon do domu i poddał go intensywnej kuracji suszącej. Używając kompresora, a następnie suszarki do prania, po kilkunastu godzinach walki, podłączył telefon do ładowarki.

Reklama

Kiedy zobaczył na ekranie informację, że ładowanie się rozpoczęło, nie krył zdziwienia, a wszystko relacjonował w mediach społecznościowych.

W sieci zamieścił zdjęcia, aby szybko znaleźć właściciela. Jak sam przyznał, wiedział, że jakby on zgubił urządzenie, zależałoby mu na odnalezieniu go ze względu na zdjęcia swojej rodziny, które ma w cyfrowym albumie.

Zamieszczony na Facebooku post szybko został udostępniony przez kilka tysięcy osób i wreszcie trafiono do właściciela iPhone’a. Co ciekawe, Owain Davies od miesięcy nie korzystał już z social mediów. Zdjęcia rozpoznała jego znajoma, która szybko skontaktowała znalazcę z mężczyzną, który stracił urządzenie.

Oczywiście kluczowym elementem było tutaj sprawne suszenie urządzenia, zanim podjęto próby uruchomienia smartfona. Jak widać, nie warto zbyt szybko się poddawać, a odnalezienie urządzenia po tylu miesiącach, a także odzyskanie danych jest możliwe. Szacunek dla Pana Pacheco!

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy