Jeśli połączy się powyższe wypowiedzi z postawą Linusa w przypadku komercjalizacji BitKeepera - jednego z głównych narzędzi służących rozwijaniu jądra Linuksa - można zacząć podejrzewać, że Torvalds zaczyna już myśleć trochę w innych kategoriach niż dotychczas.
Zdaniem Larry'ego McVoy, szefa firmy BitMover tworzącej aplikację BitKeeper, Torvalds wręcz zachęcał go go do "zamknięcia licencji" BitKeepera. Głównym powodem jest nieopłacalność produkcji - projekt BitKeeper kosztował firmę BitMover 500 000 dolarów rocznie. Według McVoy'a jest to dużo więcej niż dochody jakie przynosił, czego świadom był również korzystający z aplikacji Torvalds. Jednak kiedy BitKeeper stał się płatny, Torvalds zdecydował się na szukanie innego programu do rozwijania jądra Linuksa.
Kilka dni temu wyszedł też na jaw spór, w którym McVoy zarzucił deweloperowi Samby Andrew "Tridge" Tridgellowi, że ten nosi się z zamiarem wykorzystania rozwiązań zaczerpniętych z programu BitKeeper. W tym przypadku Torvalds również stanął po stronie McVoy'a.
"Możecie ze mną konkurować, ale przez uczciwe wprowadzanie własnych pomysłów, a nie przez kopiowanie moich moich" - podsumował cała sprawę Larry McVoy
Tymczasem komentatorzy uważają postępowanie Torvaldsa i McVoya za hipokryzję. Linuksa stworzono przecież w oparciu o system Unix, a więc również nie był to całkowicie nowy wynalazek.
(źródło: Dziennik Internautów: di.com.pl, opr. M.Maj)
Serwis "The Register" - po 35 godzinach od zamieszczenia tej informacji - zmienił ją nieco - przyznając, że wyciągnął Torvaldsowi słowa z kontekstu, nie wypacza to jednak sensu jego wypowiedzi









