GeForce RTX 2080 Ti, czyli karta za ponad 5000 zł, ma problemy z 60 kl./s w Full HD

Zapowiedziane właśnie przez Nvidię karty graficzne z rodziny GeForce RTX przynieść mają rewolucję graficzną w grach, a to za sprawą technologii śledzenia promieni w czasie rzeczywistym.

Pojawiają się jednak pierwsze obawy dotyczące wpływu RTX na wydajność w konkretnych tytułach. Okazuje się bowiem, że prezentowane na targach demo Shadow of the Tomb Raider, które napędzane było przez kartę graficzną GeForce RTX 2080 Ti, czyli nowego flagowca Zielonych wycenionego na przeszło 5000 zł, nie radzi sobie z utrzymaniem stałych 60 klatek na sekundę przy włączonym RTX i to w rozdzielczości Full HD. Redakcje, które miały już okazję sprawdzić samodzielnie prezentowany urywek gry, donoszą, że liczba klatek nieustannie waha się tu pomiędzy 30 i 70, co dalekie jest od ideału komfortowej rozgrywki.

Reklama

Jest to o tyle niepokojące, że w przypadku Shadow of the Tomb Raider producent gry, Eidos Montreal, wykorzystał ray-tracing tylko do jednego z wielu możliwych zastosowań, a mianowicie cieni, które dzięki śledzeniu promieni są naturalniejsze, bardziej miękkie. Niemniej jednak wydaje się, że implementacja w zakresie refleksów i refrakcji byłaby jeszcze bardziej obciążająca dla systemu, a Nvidia obiecywała przecież „niezwykle płynną rozgrywkę w 4K”.

Głos w tej sprawie zabrali twórcy nowego Tomb Raidera, którzy tłumaczą, że prezentowane demo jest na wczesnym etapie implementacji RTX i nie jest jeszcze należycie zoptymalizowane. Poza tym dowiedzieliśmy się, że technologia ta nie trafi do pecetowej wersji gry w momencie jej premiery, tylko udostępniona zostanie w późniejszym terminie za sprawą aktualizacji. Kiedy konkretnie? Tego jeszcze nie wiemy, ale mamy nadzieję, że nie przyjdzie nam zbyt długo czekać na stosowny patch.

Nie da się kryć, że nie nastraja to jednak zbyt optymistycznie, tym bardziej, że jak na razie Nvidia mocno stroni od prezentowania jakichkolwiek wyników wydajności swoich nowych kart, ograniczając się do chwalenia się mocą obliczeniową tych produktów przedstawianą w jednostce stworzonej specjalnie do tego celu (RTX-OPS). Tutaj także pojawia się problem, ponieważ firma zdaje się po prostu zliczać wydajność różnych rodzajów rdzeni (CUDA, Tensor i RT) i porównuje ją z poprzednią generacją, gdzie dostępne były tylko CUDA, co wydaje się być pewnym nadużyciem.

Niestety jak na razie skazani jesteśmy tylko na spekulacje, więc nie pozostaje nam nic innego, jak liczyć na to, że karty GeForce RTX przyniosą zarówno wsparcie dla śledzenia promieni w grach, jak i solidny wzrost wydajności przy standardowych zastosowaniach. Tym bardziej, że produkcji, które wspierać będą RTX na starcie, jest jak na lekarstwo. Przypominamy, że GeForce RTx 2080 i 2080 Ti zadebiutują 20 września.

GeekWeek.pl/PC Games Hardware/ Nvidia

Geekweek
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy