Reklama

"Na górze Wersal, na dole Piekło Dantego". Co działo się w domach The Rolling Stones?

Burzliwe życie The Rolling Stones przeszło już do legendy /East News

Reklama

Ekscentryczni rock’n’rollowcy i krezusi. Członkowie The Rolling Stones od ponad 50 lat podbijają nie tylko rynek muzyczny - są także znani w branży nieruchomości. Od kiedy tylko w ich życiu pojawiły się sława i pieniądze, wynajmowali i kupowali majestatyczne rezydencje, pałace i apartamenty warte miliony dolarów. Część z tych miejsc było świadkiem historii, w które ciężko uwierzyć.

Narkotyki, dziewczyny, pobicia, kradzieże i... morderstwo. Posiadłości muzyków The Rolling Stones widziały już absolutnie wszystko.

Redlands, West Wittering, Anglia - impreza, która skończyła się w więzieniu

Jedna z pierwszych wielkich posiadłości Stonesów, która mogła być ich... ostatnią. Dom oficjalnie należy do dzisiaj do gitarzysty zespołu, Keitha Richardsa. Od początku swojej rezydencji Richards organizował imprezy, na których oprócz alkoholu pojawiały się całe tony narkotyków. Redlands stało się sławne w całym kraju 12 lutego 1967 roku, kiedy na jednym z takich towarzyskich wydarzeń postanowiła zagościć angielska policja.

Reklama

Na imprezie byli obecni George Harrison i jego partnerka Patti Boyd. Dobrze ponoć bawiła się także dziewczyna Micka Jaggera, Marianne Faithfull - w momencie wejścia policji do domu, przywitała ich na schodach ubrana tylko w dywan. Gościem był także tajemniczy diler David Schneidermann, zwany "Królem Kwasu", który chwilę po pojawieniu się mundurowych... zniknął.

Policja bardzo dobrze wiedziała o spotkaniu i o tym, że pojawią się na nim nielegalne substancje. Po latach uważa się, że Schneidermann nie był jedynie drobnym przedsiębiorcą narkotykowym, a współpracownikiem służb specjalnych i to on poinformował władze.

Mick Jagger, Keith Richards i marszand Robert Fraser zostali niedługo po incydencie aresztowani i oskarżeni o przestępstwa narkotykowe, a w kraju wybuchł skandal. Media rozpętały prawdziwą burzę, a sprawa stała się powodem do dyskusji na temat moralności młodych Brytyjczyków.

Cała trójka została skazana na karę więzienia, ale dzięki intensywnym działaniom armii adwokatów po krótkim czasie Jagger i Richards zostali wypuszczeni do domu. Fraser, który wziął na siebie całą winę, przesiedział pół roku.

Villa Nelcôtte, Villefranche-sur-Mer, Francja - pałac upadku i rozpusty

O tym miejscu krąży tyle legend, że trudno byłoby je wszystkie policzyć. Luksusowa posiadłość na południu Francji również stała się w 1971 domem głównie dla Keitha Richardsa, po tym jak zespół musiał uciekać z Wielkiej Brytanii ze względu na prawo podatkowe. 

Byli spłukanymi. Ale to właśnie tutaj, w starej, dusznej piwnicy nagrali jeden ze swoich najsłynniejszych albumów - "Exile On Main St".

- Na górze było fantastycznie, jak w Wersalu - mówił po latach Richards. - Ale na dole... to było Piekło Dantego.

Narkotyki, kradzieże, całe rzesze szemranych postaci, orgie, a czasem pożary. Tak wyglądało codzienne życie w Villa Nelcôtte. Dom wybudowany jeszcze w XIX wieku służył w latach 40. za siedzibę Gestapo. Podobno wszędzie leżały porozrzucane "pamiątki" po wcześniejszych lokatorach, a ściany udekorowane były swastykami.

Pewnego dnia przez otwarte na oścież frontowe drzwi ktoś wyniósł prawie cały sprzęt gitarowy Richardsa i parę innych instrumentów. Mieszkańcy w tym czasie oglądali spokojnie telewizję w salonie.


- Ludzie pojawiali się i znikali. Nikt nie wiedział, kim są - opowiadał dziennikarz Robert Greenfield. - Na obiedzie było 15 osób, a trwał on trzy i pół godziny. Co drugi dzień mogłeś spotkać gościa nocującego na trawniku.

W 1973 policja ponownie zapukała do drzwi Richardsa. Gitarzysta i jego partnerka, Anita Pallenberg zostali oskarżeni o posiadanie heroiny i dostali zakaz wjazdu do Francji przez dwa lata. Pallenberg wcześniej wpadła w Villi Nelcôtte w sidła heroiny, która ostatecznie zniszczyła jej karierę. Dom był też świadkiem narkotykowego upadku Grama Parsonsa z The Byrds.

Cotchford Farm, Sussex, Anglia - Kubuś Puchatek i morderstwo

Kiedy w drugiej połowie lat 60. Brian Jones został wydalony z kapeli, zaszył się w willi należącej niegdyś do autora książki o Kubusiu Puchatku, Alana Alexandra Milne. Zniszczony kilkuletnim narkotykowym ciągiem Jones potrzebował wytchnienia. Nie znalazł go.


W domu mieszkały tylko trzy osoby: Jones, jego partnerka Anna Wohlin oraz Frank Thorogood, pracownik remontujący posiadłość. Muzyk miał ponoć po odstawieniu narkotyków mocno nadużywać alkoholu i znęcać się psychicznie nad tym ostatnim.

W 3 lipca 1969 Brian Jones został znaleziony martwy w swoim basenie. Tego samego dnia ktoś włamał się do domu i ukradł praktycznie cały sprzęt, taśmy z nagraniami oraz kosztowności byłego Stonesa.



Po latach, w 1993, okazało się, że tragiczna śmierć nie była przypadkiem. Do utopienia Jonesa przyznał się... jego pracownik, Frank Thorogood.


Point of View, Ocho Rios, Jamajka - Pirat z Karaibów

Zwariowana historia tego domu to kolejny epizod w życiu Keitha Richardsa. Muzyk tak bardzo polubił klimat Jamajki, że kupił tam imponującą posiadłość wmawiając wszystkim, że jest piratem. Pojawiał się regularnie na plaży, najczęściej naćpany albo pijany w sztok z nożem zatkniętym za pasem, czasem wymachując bronią palną.

Jak w przypadku większości jego domów, w Point of View również pojawiały się tabuny nikomu nieznanych ludzi. Tym razem byli to głównie mieszkający w okolicy Jamajczycy. W tym słynny w owym czasie (przełom lat 70. i 80.) muzyk Peter Tosh. Znany ze swoich agresywnych i prowokacyjnych zachowań Jamajczyk oświadczył pewnego dnia Richardsowi, że przejmuje posiadłość przez zasiedzenie i to on jest od teraz właścicielem Point of View. Ten drugi, jak na pirata przystało, już następnego dnia pojawił się przed drzwiami domu z maczetą w jednej ręce i rewolwerem w drugiej. Tosha jednak tam nie było.

Mieszkanie w Ocho Rios skończyło się tragicznie dla Anity Pallenberg. Partnerka Ketiha Richardsa spędzała całe dnie i noce imprezując na Jamajce. W końcu bogata, biała kobieta przyciągnęła uwagę lokalnych mieszkańców, a także władz. Jeszcze przed incydentem z Peterem Toshem, Pallenberg została zatrzymana za posiadanie marihuany. W areszcie została zgwałcona i dotkliwie pobita.

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy