Reklama

Łączność w trakcie II wojny światowej. Polskie radiostacje były najlepsze

Polacy odegrali istotną rolę podczas II wojny światowej. Duże zasługi mieliśmy również na polu łączności. Radiostacje skonstruowane przez polskich inżynierów używane były podczas najważniejszych wojennych wydarzeń.

Henryk Magnuski,  Juliusz Hupert i Tadeusz Heftman. To trzech polskich inżynierów, którzy w znacznym stopniu przysłużyli się do pokonania Niemców. Łączyła ich pasja do konstruowania urządzeń i... działanie na emigracji.

Radiostacja Magnuskiego

Zaprojektowana podczas II wojny światowej przez Henryka Magnuskiego z firmy Motorola stacja SCR-300 była jednym z pierwszych walkie-talkie.

Henryk Magnuski po ukończeniu w 1934 roku studiów na Politechnice Warszawskiej rozpoczął pracę w Państwowych Zakładach Tele i Radiotechnicznych. W czerwcu 1939 roku został wysłany na szkolenie do Nowego Jorku, gdzie był zmuszony zostać przez wybuch wojny.

Reklama

W 1940 r. rozpoczął pracę w firmie Galvin Manufacturing Corporation w Chicago (która w 1947 roku zmieniła nazwę na Motorola). Zespół inżynierów pod kierownictwem Magnuskiego stworzył radiostację o nazwie SCR-300, która miała zastąpić stacje SCR-536 (tzw. handie-talkie, również konstrukcji Magnuskiego). Jak na ówczesne czasy, radiostacja była stosunkowo lekka. Ważyła zaledwie 17 kilogramów i mogła być przenoszona jak plecak przez jednego żołnierza. Jej zasięg zależał od ukształtowania terenu, ale według różnych źródeł wynosił nawet 15 km.

Od 1943 r. do końca wojny wyprodukowano 43 tys. radiostacji SCR-300, a łącznie wykonano ponad 100 000 urządzeń. Żołnierze byli zachwyceni jej działaniem. - Są dokładnie tym, co jest potrzebne do komunikacji na linii frontu - tak pułkownik Ankenbrandt zachwalał urządzenie generałowi Meade. Jedyną trudnością miało być dostarczenie do niej baterii.

W Instrukcji Technicznej Departamentu Wojny opisany był jako przeznaczony głównie jako walkie-talkie dla pieszych oddziałów bojowych. Tym samym termin walkie-talkie wszedł do użytku. Mimo że instrukcja miała aż 180 stron, radiostacja była prosta i intuicyjna.

Urządzenie skonstruowane przez Magnuskiego odegrało istotną rolę m.in. podczas kampanii włoskiej, lądowania w Normandii czy bitwie o Ardeny. Za jej konstrukcję Magnuski dostał pochwałę od dowódców amerykańskiej armii.

Nadajniki Julisza Huperta

Rok przed podjęciem pracy w Państwowych Zakładach Tele i Radiotechnicznych przez Magnuskiego, zatrudnił się tam Juliusz Hupert, absolwent Politechniki Warszawskiej. Do wybuchu wojny zajmował się  budowaniem urządzeń radiotelegraficznych i systemami modulacji. Po wybuchu wojny wyemigrował do Anglii. W 1943 r. brytyjska admiralicja zleciła budowę specjalnego nadajnika krótkofalowego do komunikacji radiotelegraficznej i radiotelefonicznej, który stał się podstawowym wyposażeniem okrętów. Od 1944 r. do końca wojny w urządzenie zostały wyposażone niemal wszystkie brytyjskie jednostki pływające. Polskie nadajniki były jeszcze w użyciu do końca lat 50.

Przeczytaj także: Cud inżynierii PRLu, czyli jak powstał najdłuższy kanał w Polsce

Radiostacja Heftmana

Tadeusz Heftman już od namłodszych lat był fanem krótkofalarstwa i konstruował swoje urządzenia. Po uzyskaniu tytułu inżyniera zatrudniony został w zakładach AVA, gdzie projektował stacje dla polskiego wywiadu - II Oddziału Sztabu Głównego Wojska Polskiego. Były to radiostacje typów A oraz AP, tzw. pipsztoki. Wiosną 1939 polski wywiad chcąc wzmocnić kontakty z agentami za granicą zlecił zakładom AVA skonstruowanie radiostacji nadawczo-odbiorczej. Opracowaniem zajął się inż. Heftman.

Po wybuchu wojny zaprojektował dla Sztabu Naczelnego Wodza 16 radiostacji nadawczo-odbiorczych. Po wybuchu wojny przedostał się do Francji, a następnie do Anglii. Pracował w utworzonych w Stanmore pod Londynem Polskich Wojskowych Warsztatach Radiowych (PWWR). Uruchomiono tam produkcję nieznacznie udoskonalonej radiostacji nadawczo-odbiorczej A1, która miała służyć do łączności z krajem. Łącznie wyprodukowano 700 sztuk.

Kolejną radiostację chętnie wykorzystywaną przez Anglików inż. Heftman zbudował w 1943 r. Urządzenie oznaczone jako AP-2 wraz z modyfikacjami AP-3, AP-4 oraz AP-5 były nie tylko małe, lekkie i tanie w produkcji, ale co najważniejsze niezawodne. Łącznie wyprodukowano 1000 sztuk radiostacji, przy czym częściowo produkcją zajęli się Anglicy. Niechętni przyznali, że to najlepsze urządzenia dla ruchu oporu.

W PWWR stworzono jeszcze model o oznaczeniu B (później BP). Produkowane były do wersji BP5. Ten ostatni zasługuje na uwagę, ponieważ oprócz łączności telegraficznej zapewniał także telefoniczną. Używano go nie tylko w Europie. Podobno z radiostacji korzystały również wojska amerykańskie. Z kolei polskie napisy na urządzeniu sugerują, że przeznaczony był również na potrzeby krajowe.

Ostatnią radiostacją była OP3, przeznaczona dla agentów brytyjskich i polskich. W 1945 r. Polskie Wojskowe Warsztaty Radiowe zostały zamknięte, a inż. Heftman założył w siedzibie dawnej firmy British Communications Corporation, która produkowała sprzęt na potrzeby brytyjskiej armii.

Przeczytaj także:

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy