Reklama

​Ig Noble: Noble tylko trochę inaczej

Twórca maszyny do karaoke odbiera nagrodę Ig Nobla, rok 2004. Nigdy nie opatentował swojego wynalazku, więc nie zarobił na nim ani grosza.

Reklama

Niektórzy nazywają je "Antynoblami" - niesłusznie i bardzo krzywdząco. Ig Noble to nagrody, które mają uhonorować te projekty naukowe, zachowania, osiągnięcia czy porażki, które owszem, początkowo bawią, ale potem zmuszają do zastanowienia się nad otaczającą nas rzeczywistością. Choć czasem dzielą środowisko naukowców i artystów, to przyznaje się je nieprzerwanie od prawie 30 lat.

Nagroda Nobla to jedno z najważniejszych odznaczeń w świecie nauki, literatury, ekonomii i dyplomacji. Jej laureaci mogą liczyć nie tylko na rozgłos, uznanie świata czy satysfakcję ze swoich dokonań, ale także na niemałe pieniądze, bo każdy z nich otrzymuje dziewięć milionów szwedzkich koron (jakieś 3,6 mln polskich złotych) na kontynuację swojej działalności.

Dołączając niedawno do tego zacnego grona, Olga Tokarczuk* oprócz bogactwa i dozgonnej chwały, jako noblistka dostąpi również zaszczytu wystąpienia nie w roli obdarowywanej, a wręczającej. Istnieje bowiem coś takiego jak Ig Nobel, niesłusznie nazywany "Antynoblem" - wyróżnienie stanowiące odpowiednik nagród imienia Alfreda Nobla, tyle że traktowane z mocnym przymrużeniem oka. Mistrzami ceremonii Ig Nobli co roku są ci, którzy otrzymali wcześniej te poważniejsze nagrody.

Reklama

Nazwa Ig Nobli pochodzi o angielskiego słowa "ignoble" (niegodziwy), stanowiącego przeciwieństwo "noble" (szlachetny), które wymawia się po angielsku tak jak nazwisko Alfreda Nobla. Cała inicjatywa została zapoczątkowana przez stowarzyszenie Improbable Research w 1991 roku, aby upamiętnić projekty naukowe, które "nie mogą się udać bądź nie powinny mieć miejsca". 

Szybko jednak nastąpiła pewna ewolucja i postanowiono, że Ig Noble będą wręczane za autentyczne i faktycznie przeprowadzone badania, odkrycia naukowe, prace czy zwyczajne zdarzenia z życia codziennego, które "najpierw śmieszą, ale później zmuszają do refleksji".

Za co można dostać Ig Nobla? Na przykład za badania nad lewitacją magnetyczną żab. Za ten właśnie projekt nagrodę otrzymał znany fizyk, urodzony w Związku Radzieckim Andriej Gejm. Swoją drogą kilka lat później odebrał on prawdziwego Nobla za odkrycie grafenu, stając się jedynym człowiekiem w historii, który otrzymał obie nagrody indywidualnie.

Innym naukowcem mogącym pochwalić się udziałem w obu nagrodach, choć jedynie jako członek ekip badawczych, a nie jako indywidualny laureat, jest Bart Knols. Zaczął odwrotnie niż Gejm, od "poważnego" Nobla jako pracownik wyróżnionej Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej. Rok później zapisał się na kartach historii złotymi zgłoskami publikując pracę o tym, że samice komarów anopheles gambiae w równym stopniu przyciąga zapach sera limberger, co smród ludzkich stóp.


W 2001 roku gremium postanowiło upamiętnić arcyważną pracę Karla Kruszelnickiego z Australii, który odkrył, że kłaczki w pępku nie biorą się z koszulki czy podkoszulka, a z bielizny, gdyż wędrują z dołu do góry przez pocieranie ubrania o ciało.

Laureatami nagrody zostali także między innymi Justin Kruger i David Dunning za opisanie zjawiska, które dotyczy zapewne nie tylko około połowy dorosłych osób w Polsce, ale także trzech czwartych mężczyzn na całym świecie i jakiejś jednej czwartej populacji kobiet. Efekt Dunninga - Krugera to zjawisko psychologiczne polegające na tym, że im mniej ktoś o czymś wie, tym większe jego przeświadczenie, że jednak się na tym zna. Mówiąc prościej: jeśli ktoś nie ma o czymś bladego pojęcia, to myśli, że jest w tym ekspertem. Jeśli jednak naprawdę zasięgnie trochę wiedzy, orientuje się, że nie jest to takie proste. Niby śmieszne, ale jednocześnie ważne odkrycie.

To nie jedyny polski akcent związany z Ig Noblami. Polacy pojawili się trzykrotnie w nagrodzonych grupach badawczych. Raz z okazji nagrody za badanie udowadniające, że data śmierci ma związek z prawem spadkowym, innym razem przy okazji pracy, która miała 100 razy więcej autorów niż stron. 

Trzecim przypadkiem była nagroda dla irlandzkiej policji za wystawienie kilkuset mandatów kryminaliście o polsko brzmiącym nazwisku Prawo Jazdy. Statuetkę odebrała Polka, Karolina Lewestam, prywatnie policjantka i posiadaczka prawa jazdy, która podczas ceremonii wyjaśniła, że Prawo Jazdy to nie nazwisko a nazwa dokumentu.

Tak jak w przypadku nagrody Nobla, tak otrzymanie Ig Nobla wiąże się z gratyfikacją pieniężną. I nie jest to dziewięć milionów, a aż dziesięć miliardów, tyle że dolarów Zimbabwe czyli około 15 złotych.

Uroczystość wręczenia nagród jest wielkim świętem, na które rokrocznie przybywa śmietanka intelektualna z całego świata. Sponsorem wydarzenia są stowarzyszenia naukowców z Harvardu. Przyjęcia tego wątpliwego wyróżnienia można oczywiście odmówić, więc czasu do czasu zdarzają się kontrowersje i podziały. Są tacy, którzy nie życzą sobie, aby ich nazwisko znalazło się na liście laureatów. Improbable Research zawsze dyskretnie informuje wybrańców, zanim ogłosi nominację całemu światu. Tak, żeby dać mu czas na zastanowienie się.

Ig Noble nie mają w żadnym wypadku ośmieszać świata nauki i samych badaczy. To raczej zwrócenie uwagi na trudy i różne aspekty pracy naukowej. Blogerka Amanda Palmer napisała o ceremonii: "To najdziwniejsza rzecz, jaką widziałam. Poważni laureaci Nobla wręczają nagrody poważnym, prawdziwym naukowcom za robienie popapranych rzeczy". I jest to chyba najlepszy opis tego wydarzenia.

*Pani Oldze oczywiście jeszcze raz gratulujemy i życzymy, żeby podczas ceremonii Ig Nobli tylko wręczała, a nigdy nie otrzymywała nagród.

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje