Reklama

Powodzie w Australii. Internet wierzy w teorie spiskowe. Jaka jest prawda?

Australię już po raz trzeci w tym roku nawiedziły potężne powodzie. Choć naukowcy mają wytłumaczenie tego zjawiska, internet wie swoje. Pogłoski o manipulacji pogodą rozchodzą się jak ciepłe bułeczki

To ekstremalne zjawisko pogodowe z pewnością jest spowodowane szeregiem czynników. Nie da się wskazać jednej, konkretnej przyczyny powodzi. Jednak naukowe i logiczne wyjaśnienia meteorologów i klimatologów nie przemawiają to zwolenników teorii spiskowych, którzy mają własne wytłumaczenie.

Według nich australijskie powodzie są bezsprzecznie spowodowane przez manipulowanie pogodą, a precyzyjniej, przez zasiewanie chmur.

Nagrania, które trafiły do sieci, obfitują w komentarze. Liczne z nich wydają się potwierdzać ogromną wiarę w sztuczne sterowanie pogodą jak i nie raz obalane teorie związane z chemtrails.

Reklama

Czym jest zasiewanie chmur?

To technika, którą rzeczywiście stosuje się, aby wywołać deszcz, który ma nawodnić np. uprawy. Praktyki takie stosuje się m.in. na plantacjach znajdujących się na zachodnim wybrzeżu Afryki. Polega na wystrzeliwaniu małych cząstek, najczęściej jodku srebra, wokół których zbiera się woda.

Aby powstały kropelki wody, potrzebne są tzw. jądra kondensacji, czyli malutkie drobinki, wokół których będzie się gromadziła woda. W naturalnych warunkach są nimi np. pyły wulkaniczne, pyły z pustyń, które wiatr i prądy wynoszą do wyższych warstw atmosfery. Ale mogą być nimi też zanieczyszczenia emitowane przez człowieka. Najlepszym przykładem będzie tu samolot. To dzięki spalinom wprowadzanym do atmosfery tworzą się za lecącym samolotem chmury, tzw. cirrus tractus, które tworzą charakterystyczną smugę kondensacyjną. W przypadku zasiewania chmur wystrzeliwuje się małe cząsteczki, najczęściej jodku srebra, wokół których zbiera się woda.

Jaka jest przyczyna powodzi?

Według meteorologów zjawisko ma złożoną genezą. Z pewnością jednak nie ma to żadnego związku z zasiewaniem chmur. Wpływ mogą mieć zmiany klimatu oraz La Niña, choć według Biura Meteorologicznego Australii ta faza już się skończyła

La Niña oraz El Niño to fazy oscylacji południowej. La Niña jest zjawiskiem polegającym na utrzymywaniu się niższej niż zwykle temperatury powierzchniowych wód Oceanu Spokojnego w okolicy równika. Powoduje to intensyfikację pasatów, które przynoszą większą ilość opadów.

Biuro Meteorologiczne Australii wyjaśnia na swoim profilu na Instagramie, że najprawdopodobniej winę ponosić może Dipol Oceanu Indyjskiego, czyli zmiany temperatury pomiędzy jego wschodnią i zachodnią częścią, oraz Oscylacja Antarktyczna, która kieruje do wschodniej Australii więcej wilgotnego powietrza.

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Powódź | Australia | kataklizmy

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama