Reklama

Drobnoustroje przyczyniły się do największego na świecie Wielkiego Wymierania. Historia powtarza się na naszych oczach?

Wyniki pokazują, że w trakcie Wielkiego Wymierania Permskiego wodami zawładnęły glony, co sprawiło, że ostatnia ostoja życia jakimi były słodkie wody, stawała się kolejnym miejscem zagłady.

Wyniki pokazują, że w trakcie Wielkiego Wymierania Permskiego wodami zawładnęły glony, co sprawiło, że ostatnia ostoja życia jakimi były słodkie wody, stawała się kolejnym miejscem zagłady.
Nowe odkrycie australiskich naukowców wskazuje na niepokojące zjawisko /Google Maps /domena publiczna

Po koniec okresu permskiego, 252 miliony lat temu miał miejsce najgorszy kryzys życia na Ziemi. Wymarło ponad 70 procent gatunków lądowych i ponad 80 procent gatunków morskich. Ziemię nawiedziła susza i pożary. Wzrost temperatury sprawił, że oceany stały się zbyt ciepłe i duszące dla organizmów wodnych. Ślady tego zdarzenia zapisane są w skałach, które cały czas badane są przez naukowców. Analizy poprzednich wielkich okresów wymierania mogą pomóc nam w lepszym rozumieniu dzisiejszego kryzysu klimatycznego i próbie rozwiązania problemu.

Australijscy geolodzy postanowili przyjrzeć się skałom z okresu Wielkiego Wymierania Permskiego. Podczas analiz laboratoryjnych zwrócili uwagę na tak zwaną lukę węglową, czyli fragment skał pozbawiony pokładów węgla, choć w teorii można byłoby się tam go spodziewać. Wyniki okazały się niepokojące.

Reklama

Ponad starszymi pokładami węgla znajdującymi się niżej, odkryto niemal całkowity brak zarodników roślin i pyłków. Potwierdziło to ogromne wylesienie spowodowane zmianami klimatu.

Rozwój glonów po Wielkim Wymieraniu

Odsłonięcie gleby spowodowane brakiem drzew uruchomiło ogromną dostawę substancji odżywczych do wód. Dwutlenek węgla i wzrost temperatury w połączeniu z biogenami doprowadził do masowego rozwoju bakterii i glonów. Proces ten doprowadza do zmniejszenia się ilości tlenu w wodzie, a wiele drobnoustrojów wytwarza uboczne produkty metabolizmu, które są toksyczne. W związku z wielkim wymieraniem brakowało organizmów, które mogłyby z kolei regulować ilość mikrobów. Rozpoczął się niekontrolowany rozrost, który na wiele milionów lat mógł uniemożliwić ponowne zasiedlenie tych ekosystemów.

Również obecnie obserwujemy coraz większe zakwity wód. Wzrost stężenia dwutlenku węgla, temperatury i masowe wylesienia mogą ponownie doprowadzić do problemów z życiem w wodach.

Istnieje jednak kilka scenariuszy. Te optymistyczne zakładają, że wykorzystamy naszą wiedzę i rozwój technologii w walce z globalnym ociepleniem, a nadmierne zakwity wód będziemy mogli, również mechanicznie, usuwać.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama