Reklama

Tatry: Siedem grzechów głównych polskich turystów

Wybierając się w góry trzeba pamiętać o zabraniu ze sobą nie tylko odpowiedniego obuwia i ubioru, ale również kultury osobistej /East News

Reklama

Wielu Polaków nie wyobraża sobie letniego urlopu bez przynajmniej krótkiego wypadu w góry. W wakacyjnym szczycie sezonu w Tatry przyjeżdża nawet półtora miliona osób. Niestety, część z nich zapomina o apelach Tatrzańskiego Parku Narodowego o odpowiednim zachowaniu na szlakach, zdrowym rozsądku i dobrych manierach. Oto siedem grzechów głównych tatrzańskich turystów.

1. Zostawianie śmieci na szlaku

Górska wycieczka pochłania czas i energię. Jeśli nie planujemy na trasie wizyty w schronisku, powinniśmy zabrać ze sobą wystarczający zapas prowiantu. 

Taki ładunek oczywiście ma swoją wagę, jednak po opróżnieniu butelek i zjedzeniu kanapek, batonów czy owoców - jego ciężar praktycznie znika.

Jedną z wielkich zagadek ludzkości pozostaje zatem fakt, dlaczego część turystów nie może zabrać ze sobą pustych opakowań, puszek i papierków, tylko zostawia je na szlaku, często chowając je pod kamienie lub wpychając w kosodrzewinę. Nie ma kosza, więc wolno śmiecić? Marna wymówka.

Reklama

Najpopularniejsze tatrzańskie szlaki, jak ten do Morskiego Oka czy Doliny Kościeliskiej, w wakacyjnym sezonie odwiedza nawet kilkanaście tysięcy osób dziennie. Wystarczy, że co setny rzuci za siebie śmiecia, by zrobiło się śmietnisko. 

To dlatego tereny Tatrzańskiego Parku Narodowego codziennie przeczesują w poszukiwaniu odpadów pracownicy firmy sprzątającej, a także wolontariusze.

Od kilku lat tradycyjnie w najwyższych polskich górach odbywa się również akcja Czyste Tatry. Impreza przede wszystkim o medialno-edukacyjnym charakterze, uświadamiająca Polakom, że zaśmiecanie przyrody to obciach.

2. Dokarmianie dzikich zwierząt

Śmiecenie i zostawianie w pobliżu szlaków resztek jedzenia przyciąga dzikie zwierzęta. Turyści, świadomie lub nie, szkodzą tym samym nie tylko zwierzynie, ale i sobie, narażając się na dość ryzykowne bliskie spotkanie z niedźwiedziem.

Problemem jest też celowe dokarmianie dzikich zwierząt. Niedawno sieć obiegło zdjęcie jelenia z Morskiego Oka - niemal jedzącego z rąk karmiących go dzieci. Słodki obrazek z miłym zwierzątkiem pełniącym rolę maskotki dla turystów? Pracownicy Parku mają na ten temat nieco inne zdanie:

"Jeleń jest przez nas monitorowany i odstraszany gumowymi kulami. Mimo że ten zabieg może wydać się brutalny, jest skutecznym sposobem na wywołanie lęku przed człowiekiem i powrót do naturalnych zachowań. Niestety, nasze działania idą na marne, ponieważ nadal jest dokarmiany przez turystów. 

(...)  Takim zachowaniem turyści wyrządzają krzywdę temu zwierzęciu i sami ryzykują - to przecież dzikie zwierzę, może się przestraszyć i zaatakować lub nieumyślnie zranić. Istnieje również niebezpieczeństwo przenoszenia chorób i pasożytów."

3. Traktowanie TOPR jak taksówki

O wypadek w górach nietrudno. Wystarczy chwila nieuwagi, śliska nawierzchnia lub kamień strącony przez znajdującego się nad nami turystę, by doszło do nieszczęścia. Od 110 lat pomoc w takich sytuacjach niosą poszkodowanym pechowcom ratownicy Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego.

Zazwyczaj otrzymują zgłoszenia istotne. Turyści biją na alarm w sytuacji zagrożenia zdrowia lub życia, kiedy są świadkami wypadku, sami doznają kontuzji lub zabłądzą, narażając się na niebezpieczeństwo. 

Każdego roku są też incydenty pokazujące, że jakiś niewielki odsetek górskich piechurów myli TOPR z taksówką.

Wystarczy, że nad Morskim Okiem zrobi się ciemno (przypomnijmy, że z parkingu w Palenicy Białczańskiej do schroniska prowadzi... szeroka asfaltowa droga, a latarka w smartfonie to norma), zabolą ze zmęczenia nogi, lub komuś znudzi się dalsza wędrówka i już łapie za telefon i dzwoni po pomoc. 

Elementarna wyobraźnia nie zaszkodzi - w tym samym czasie TOPR-owcy mogą ratować kogoś, kto nie wymyślił sobie tarapatów.

4. Bezmyślne wybieranie szlaku

W Tatrzańskim Parku Narodowym na turystów czeka 91 tras o łącznej długości 275 kilometrów. Część z nich wymaga doświadczenia, dobrej kondycji i stalowych nerwów, ale są też szlaki, gdzie bez problemu możemy wybrać się z kilkuletnim dzieckiem.

Przy odrobinie planowania (poza sprawdzeniem trasy koniecznie trzeba zapoznać się z prognozami pogody) każdy znajdzie więc w Tatrach coś odpowiedniego dla swoich umiejętności i stanu zdrowia.Wystarczy odwiedzić kilka tatrzańskich stron internetowych lub zaopatrzyć się w dobry przewodnik, by poznać szczegółowy opis szlaku i skalę trudności.

Nie ma sensu podchodzić do gór zbyt ambicjonalnie. Marzysz o Rysach, Świnicy czy Orlej Perci? Wszystko jest dla ludzi, o ile będziemy na to wyzwanie przygotowani. Góry postoją.

5. Brak szacunku dla przyrody

Niby oczywista rzecz, ale co roku trzeba o niej przypominać. 

W każdym parku narodowym jesteśmy tylko gośćmi. To tamtejsza fauna i flora są u siebie. My możemy przespacerować się po wytyczonym szlaku, popatrzeć, zachwycić się naturą, by po pewnym czasie wrócić do domu, zostawiając przyrodę w nienaruszonym stanie.

Tyle romantycznej teorii. W praktyce wygląda to inaczej. Świadczą o tym chociażby rokrocznie deptane w Dolinie Chochołowskiej krokusy. Deptane, dodajmy, przez turystów spragnionych... widoku kwitnących krokusów. 

Podobnie rzecz się ma z podejściem do dzikich zwierząt, o czym już wyżej wspominaliśmy. Oprócz dokarmiania, problemem jest też konieczność wykonania perfekcyjnego wakacyjnego zdjęcia. Może za niedźwiedziem mało kto biega z aparatem (chociaż zdarzyły się i takie przypadki), ale straszenie wyjątkowo płochliwych świstaków jest, niestety, przykrą normą.

Złą wiadomość mamy też dla fanów “pamiątek". Fragmenty skał, owoce i kwiaty znajdujące się na terenie TPN również są pod ochroną. Nie wolno ich zbierać.

6. Lekceważenie ostrzeżeń

Pierwsza sobota lipca. Zapis z kroniki TOPR:

- O godz. 13.27 do TOPR dotarła informacja, że na nieczynnym szlaku z Zawratu na Świnicę, w rejonie Niebieskiej Turni utknął pośród niestabilnych głazów turysta. Nie jest w stanie dalej się poruszać, potrzebuje pomocy. Wystartował śmigłowiec. Z jego pokładu w pobliżu turysty desantowało się dwóch ratowników. 

- Po założeniu uprzęży ewakuacyjnej turysta wraz z ratownikiem został windą wciągnięty na pokład będącego w zawisie śmigłowca i przetransportowany do Zakopanego.

Szlak ten jest nieczynny z powodu obrywu skalnego. W każdej chwili mogą spaść kolejne głazy. 

Niebezpieczeństwo? Śmiertelne, no ale co tam jakieś znaki, turysta wie lepiej, gdzie idzie. Niestety, nie jest to odosobniony przypadek tego typu.

Pamiętajmy przy okazji, że część Parku jest zamknięta dla dobra zwierząt.

7. Brak dobrych manier

Wybierając się w góry nie zapominajmy o kulturze osobistej.

Pływanie w Morskim Oku czy Czarnym Stawie Gąsienicowym nie jest najlepszym pomysłem, nawet gdy promienie słoneczne mocniej przypiekają. Równie kiepską ideą będzie też pranie brudów czy mycie w górskich jeziorach garnków.  

Nie hałasuj. To przeszkadza innym turystom, a przede wszystkim stresuje zwierzęta. Nie każde z nich jest niedźwiedziem, które może ryknąć, by skutecznie odstraszyć natarczywego gościa. Z tego samego powodu nie bierz na wycieczkę psa.

Nie rozpalaj ognia, rac, nie pal papierosów. To ostatnie zalecenie oczywiście jest fikcją, o czym dobitnie świadczą liczne pety rzucane hojnie i gęsto na tatrzańskie szlaki.
Nie niszcz przyrody i infrastruktury Parku. Szczególnie oznakowań szlaków i sztucznych ułatwień (łańcuchy, klamry, drabinki). Pracownicy TPN i TOPR regularnie je naprawiają, ale jeśli zaobserwujesz np. zerwany łańcuch, zgłoś to ratownikom w najbliższym schronisku.

Tyle zakazów. Teraz o pozytywach. Bądź życzliwy dla innych turystów, wymień z nimi zwyczajowe pozdrowienia na szlaku. Jeśli musisz wyprzedzić, zrób to bezpiecznie, a nie wtedy, gdy ktoś "wisi" wraz z tobą na jednym odcinku łańcucha.

Zamiast zakończenia, mamy słowa pisarza Stanisław Zielińskiego. "Widziałem góry większe, wspanialsze i bardziej majestatyczne. W góry piękniejsze od Tatr jednak nie wierzę". Wyjeżdżając, zostawmy je równie piękne.


Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy