Reklama

Naukowcy ostrzegają: nadchodzi potężna burza słoneczna

Brytyjscy naukowcy z Królewskiej Akademii Inżynierii chcą by rząd stworzył plan awaryjny na wypadek ekstremalnej burzy słonecznej. Takie zjawiska występują co około 100-200 lat, więc można powoli wypatrywać kolejnego.

Burze słoneczne nie są niczym niezwykłym w skali kosmicznej, jednak wyjątkowo intensywne zjawisko mogłoby spowodować poważne szkody na naszym globie. W perspektywie potężnej burzy słonecznej ludzkość może zostać pozbawiona energii elektrycznej, uszkodzone satelity doprowadzić do komunikacyjnego paraliżu, a ogromne połacie terenu zostać strawione przez nadnaturalne pożary.

To wszystko wariant najmniej optymistyczny, jednak trzeba być czujnym. Każda burza magnetyczna powoduje lokalne zaburzenia pola magnetycznego Ziemi. Mogą one trwać nawet kilka godzin, bowiem są powodowane przez naładowane cząstki pochodzące ze Słońca przechwycone przez ziemską magnetosferę.

Ostatnią ekstremalną burzę magnetyczną odnotowano 1 września 1859 r. Zdarzenie znane jako "Carrington Event" spowodowało awarie sieci telegraficznej, a na Karaibach obserwowano zjawisko zorzy polarnej. Naukowcy przewidują, że tak potężna burza słoneczna jak ta z 1859 r. dzisiaj spowodowałaby globalną katastrofę. Eksperci z Królewskiej Akademii Inżynierii nawołują do powzięcia odpowiednich zadań. Według nich powtórka z 1859 r. jest nieunikniona.

- Nasze przesłanie to: nie panikuj, ale bądź przygotowany. Ekstremalna burza słoneczna pewnego dnia nadejdzie. Nawigacja satelitarna będzie wtedy bezużyteczna, dlatego kierowcy powinni zaopatrzyć się w papierowe mapy drogowe - powiedział Paul Cannon, szef grupy badającej aktywność słoneczną.

Na chwilę obecną pierwszą linie obrony przed burzami słonecznymi stanowi Advanced Composition Explorer (ACE) - sonda NASA mierząca energię strumienia wysokoenergetycznych cząstek ze Słońca, które powodują największe szkody. ACE jest w stanie przesłać ostrzeżenie o uderzeniu burzy w naszą planetę z 15-minutowym wyprzedzeniem. Ale sonda NASA jest już nieco przestarzała i coraz częściej ulega awariom, a jej następca ma zostać umieszczony na orbicie dopiero w 2014 r. Oby do tego czasu Słońce okazało się dla nas łaskawe, bo będziemy bezbronni. Naukowcy z Królewskiej Akademii Inżynierii podkreślają, że aktywność słoneczna musi być stale monitorowana. Opracowany przez nich raport jest pierwszym dokumentem, który tak precyzyjnie ocenia potencjalne skutki wystąpienia ekstremalnej burzy słonecznej.

Reklama

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: burza słoneczna | astronomowie | Słońce | burza magnetyczna | satelity

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy