Bolesny wypadek Rosjan. Stracili niezwykle potężnego drona

W rejonie Rostowa doszło do wielkiej eksplozji i pożaru w wyniku możliwego wypadku drona bojowego. Eksperci białego wywiadu wskazują, że Rosja straciła w nim niezwykle cennego „Oriona”.

Do katastrofy doszło wczoraj późnym wieczorem na obrzeżach miasta Taganrog. Spadł tam wielki dron, wywołując silną eksplozję i pożar. Jak wskazuje kanał OSINTdefender okoliczności zdarzenia i pozostałości wraku wskazują, że rozbił się w nim enigmatyczny rosyjski dron Orion.

Dron Orion spadł na rosyjskim terenie?

Portal Militarnyi podaje, że miejscowe władze potwierdziły wypadek drona, który według mieszkańców spadając uszkodził dom i parę samochodów. Zniszczenia widoczne na udostępnionych nagraniach wskazują, że dron był dużych rozmiarów, więc prawdopodobnie musiał należeć do wojska. Według wstępnych podejrzeń zniszczoną konstrukcją mógł być Forpost-RU jednak poszlaki wskazują na rzadką maszynę serii Orion.

Reklama

Jak wskazał OSINTdefender na terytorium miasta Taganrog znajduje się lotnisko, które jest bazą tych dronów, wykonujących loty na Ukrainę. Wskazuje to, że zniszczona maszyna należała do tej jednostki i uległa jakiejś usterce przy starcie bądź lądowaniu. To duża strata Rosji, gdyż Orion to jednakowo stosunkowo nowa i rzadka broń w rosyjskim arsenale.

Rosyjski Orion to gigant wśród dronów

Orion to produkt rosyjskiej firmy Kronsztadt i stanowi całą rodzinę ciężkich dronów latających na średnim i wysokim pułapie. To swoista rosyjska wersja dronów MQ-1 Predator, służąca zarówno do rekonesansu, jak i prowadzenia ataku. Z rozpiętością skrzydeł wynoszącą 16 metrów rozmiarami Orionowi blisko do niewielkiego samolotu.

Podstawowo Orion może latać 24 godziny na wysokości 7,5 kilometra z prędkością 200 km\h. Wykorzystując własne systemy ATR (Automatic Target Recognition) może identyfikować wrogie cele dla sojuszników bądź dla siebie. Orion ma bowiem dość pokaźne zdolności walki, mogąc przenosić ładunek bojowy o wadze 200 kilogramów. Co ciekawe Rosjanie zaprojektowali go tak, aby mógł zwalczać także cele powietrzne, wspierając walkę o dominację powietrzną.

Może przenosić zarówno bomby, jak i pociski kierowane, w tym jedne z najnowszych Kh-50, mających być uproszczoną wersją Kh-101, którymi Rosjanie ostrzeliwują ukraińskie miasta. Warto zaznaczyć, że rosyjska armia prowadzi ciągłą modyfikację tych dronów do potężniejszej wersji Sirius. To dość żmudny proces dla Rosjan, gdyż standardowe drony serii Orion są trudne w produkcji, co przekłada się na niewielką liczbę. Od pierwszego lotu testowego w 2016 roku wyprodukowano kilkadziesiąt sztuk róznych wersji. Dlatego każda ich strata to bolesny cios dla Rosjan, zwłaszcza jeśli nie są tracone w walce, jak w przypadku z Taganroga.

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Drony | Rosjanie
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy