Reklama

Clearview AI ukarane za wykorzystywanie zdjęć z mediów społecznościowych

Biuro brytyjskiego komisarza ds. informacji uznało, że firma specjalizująca się w oprogramowaniu do rozpoznawania twarzy nie miała żadnego zgodnego z prawem powodu, aby zbierać i przetwarzać dane użytkowników.

Biuro brytyjskiego komisarza ds. informacji uznało, że firma specjalizująca się w oprogramowaniu do rozpoznawania twarzy nie miała żadnego zgodnego z prawem powodu, aby zbierać i przetwarzać dane użytkowników.
Systemy rozpoznawania twarzy budzą kontrowersje, a karmią je głównie zdjęcia użytkowników mediów społecznościowych /123RF/PICSEL

Clearview AI zostało właśnie ukarane grzywną w wysokości blisko 17 mln funtów brytyjskich (ok. 93 mln złotych) za złamanie brytyjskich przepisów dotyczących ochrony prywatności i wezwane do zaprzestania dalszego przetwarzania tych danych. Zdaniem komisarza ds. informacji firma przetwarzała dane użytkowników w sposób nieuczciwy, a do tego nie miała żadnych podstaw, by je wykorzystywać. 

Co więcej, nie poinformowała brytyjskich obywateli o tym, że wykorzystuje miliardy ich zdjęć (pozyskane bez ich wiedzy i zgody z wielu dostępnych źródeł, głównie mediów społecznościowych). Służyły one najpewniej do trenowania oprogramowania rozpoznawania twarzy, które budzi wiele kontrowersji, a Clearview słynie również ze sprzedawania swoich danych organom ścigania i praktyki przedsiębiorstwa wielokrotnie budziły obawy z zakresu prywatności.

Reklama

Regulatorzy przyznają jednocześnie, że usługi Clearview były wcześniej testowane i wykorzystywane przez niektóre lokalne organy ścigania, ale “okres próbny się skończył i usługi Clearview AI nie są dłużej oferowane na terenie Wielkiej Brytanii", więc dalsza działalność była bezprawna.

Co warto podkreślić, to pierwsza kara nałożona na firmę, ale wydaje się, że nie ostatnia, bo podobne wątpliwości co do jej działalności mają też Australia i Stany Zjednoczone, a stosowne wnioski o zaprzestanie wykorzystywania zdjęć z platform społecznościowych zgłosili też do firmy ich właściciele, m.in. Facebook, Twitter, Google czy YouTube. 

Jak dowiadujemy się zaś z informacji pozyskanych przez The New York Times, Clearview rozważa odwołanie od tej decyzji, bo prawnik firmy twierdzi, że ta wykorzystuje i przekazuje organom ścigania jedynie publicznie dostępne w internecie informacje. Na osobne oświadczenie zdecydował się również prezes Hoan Ton-That:

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy