Reklama

Dostawy telefonów od Apple opóźnione. Wszystko winą... Chińczyków?

Apple informuje, że spodziewa się opóźnień w dostawach najnowszych modeli telefonów iPhone. Wszystko przez sytuację w chińskich fabrykach. Restrykcyjne przepisy mają przeciwdziałać rozprzestrzenianiu się wirusa COVID-19, jednocześnie paraliżują pracę w wielu miejscach.

Problemy związane z wirusem COVID-19 nadal odciskają znaczące piętno na otaczającej nas rzeczywistości. Sytuacja ponownie związana jest z rynkiem chińskim, gdzie restrykcyjna polityka i panoszący się gdzieniegdzie wirus wpływają na światowe łańcuchy dostaw — w tym iPhone’ów, które zostaną opóźnione.

Dostawy iPhone’ów opóźnione

Jak informuje Apple, przyczyną opóźnionych dostaw jest chińska polityka o nazwie “zero COVID". Jest to jednak spore uproszczenie ze strony amerykańskiej firmy, ponieważ działania władz lokalnych w Państwie Środka są efektem rozprzestrzeniania się wirusa we wspomnianym wcześniej kompleksie.

Reklama

Zgodnie z państwowymi zaleceniami, a konkretniej bardzo ostrą polityką przeciwdziałania pandemii, pracownicy zakładu zatrudniającego przeszło 200 tysięcy osób dostali zakaz pojawiania się w pracy. Zatrzymanie produkcji na tak wielką skalę będzie mocno odczuwalne na całym świecie. 

Opóźnienia w dostawach smartfonów od Apple dotyczą wszystkich urządzeń produkowanych w Zhengzhou, w tym również najnowszych modeli, czyli iPhone 14 Pro i Pro Max. Firma zapowiedziała, że klienci będą zmuszeni do dłuższego oczekiwania na otrzymanie zamówionych telefonów. 

A było tak dobrze

Jest to bardzo zła informacja nie tylko dla klientów, ale przede wszystkim dla samej firmy. Nie tak dawno Apple wzbudziło podziw całego świata za sprawą swojej giełdowej wyceny. Ta przez moment wyniosła więcej, aniżeli Amazon, Meta i Alphabet razem wzięci. Jednym z powodów była świetna sprzedaż produktów firmy oraz szereg dobrych decyzji biznesowych. 

Największym kawałkiem przychodowego tortu Apple stanowi segment telefonów. Marka iPhone odpowiadała w trzecim kwartale 2022 roku za aż 68% przychodów firmy. Scenariusz, w którym zniecierpliwieni klienci zrezygnują z zakupu lub przejdą do konkurencji, może być dla technologicznego giganta prawdziwą katastrofą.

Na razie pozostaje liczyć na ugaszenie miejscowego pożaru. Odpowiednie wysiłki w tym celu podejmuje tajwańska firma bezpośrednio odpowiedzialna za produkcję iPhone’ów w chińskich fabrykach. Braki kadrowe stara się zastąpić nowym naborem. Pracownicy są zachęcani m.in. premią w wysokości około 68 dolarów amerykańskich (500 juanów).

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: apple | iphone | COVID-19 | koronawrius

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy