Reklama

Możemy "legalnie" życzyć Putinowi śmierci. Facebook i Instagram pozwalają

Meta postanowiła nieco nagiąć swoje regulaminy w związku z trwającym na Ukrainie konfliktem, a mówiąc precyzyjniej pozwala na "życzenie śmierci" Władimirowi Putinowi oraz nienawistne komentarze w stronę innych rosyjskich polityków i żołnierzy na Facebooku i Instagramie.

Meta postanowiła nieco nagiąć swoje regulaminy w związku z trwającym na Ukrainie konfliktem, a mówiąc precyzyjniej pozwala na "życzenie śmierci" Władimirowi Putinowi oraz nienawistne komentarze w stronę innych rosyjskich polityków i żołnierzy na Facebooku i Instagramie.
Więcej wolności w komentowaniu rosyjskiej inwazji na Ukrainę. Meta nagina regulamin /123RF/PICSEL

W ostatnich latach coraz więcej mówiło się o problemie mowy nienawiści w mediach społecznościowych, a największe platformy zostały wręcz zmuszone do błyskawicznego reagowania na takie treści - wystarczy wspomnieć, że był to jeden z powodów usunięcia z Twittera czy Facebooka kont byłego prezydenta USA, Donalda Trumpa, który na dodatek nawoływał jeszcze do przemocy, co doprowadzić miało do niesławnego ataku na Kapitol.

Facebook zmienia regulamin. Mowa nienawiści w stronę Putina dozwolona

W związku z inwazją Rosji na Ukrainę Facebook i Instagram postanowiły jednak tymczasowo zmienić swoją politykę w tym zakresie i umożliwić użytkownikom w niektórych krajach publikowanie treści normalnie zakazanych - łącznie z wezwaniem do agresji czy życzeniem śmierci - dotyczących rosyjskich oraz białoruskich polityków i żołnierzy.

Reklama

Sprawę jako pierwszy nagłośnił Reuters, który uzyskał wgląd w wewnętrzne maile firmy ze wskazówkami dla moderatorów, gdzie można było przeczytać, że “życzenie śmierci rosyjskiemu prezydentowi Władimirowi Putinowi i białoruskiemu prezydentowi Alaksandrowi Łukaszence jest dozwolone tak długo, jak nie jest wiarygodne (tj. nie zawiera konkretnych wskazówek, kiedy i gdzie dojdzie do takiego ewentualnego “zamachu") i nie zawiera gróźb w kierunku innych osób".

O sprawie szybko zrobiło się głośno, więc Meta zmuszone było oficjalnie się do niej odnieść i jak się okazuje nie miało z tym najmniejszego problemu:

Oznacza to, że możemy swobodnie wyrażać swoje emocje i życzyć Putinowi i jego doradcom "słodkich snów", jeśli tylko czujemy taką potrzebę.

Określenie "my" ma tu jednak duże znaczenie, bo jak wynika ze wspomnianych maili firmy, tymczasowe zasady obowiązują w określonych krajach, tj. samej Ukrainie i Rosji, a także Armenii, Azerbejdżanie, Estonii, Gruzji, Węgrzech, Litwie, Łotwie, Rumunii, Słowacji i właśnie w Polsce.

Co na to Rosjanie? Wciąż nie doczekaliśmy się oficjalnego stanowiska w sprawie, ale to z pewnością tylko kwestia czasu. Poza tym, Roskomnadzor już jakiś czas temu podjął decyzję o blokadzie Facebooka na terenie Rosji, więc nie ma już za dużo miejsca na akcje odwetowe.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy