Reklama

Rosja chciała odciąć Ukrainę od prądu. To najgroźniejszy z dotychczasowych ataków hakerskich

Cybernetyczne rosyjskie ataki na ukraińskie cele nie ustają, a ostatni został wymierzony w jedną z największych firm energetycznych w tym kraju i był zdecydowanie najgroźniejszym przeprowadzonym dotąd przez Kreml. Jak informuje CERT-UA, szczęśliwie udało się go jednak zablokować, unikając kompletnego blackoutu dla ponad 2 milionów osób.

Cybernetyczne rosyjskie ataki na ukraińskie cele nie ustają, a ostatni został wymierzony w jedną z największych firm energetycznych w tym kraju i był zdecydowanie najgroźniejszym przeprowadzonym dotąd przez Kreml. Jak informuje CERT-UA, szczęśliwie udało się go jednak zablokować, unikając kompletnego blackoutu dla ponad 2 milionów osób.
Ten atak mógł zakończyć się tragicznym w skutkach blackoutem dla 2 mln obywateli /123RF/PICSEL

Zespół Reagowania na Awarie Komputerowe Ukrainy (CERT-UA) poinformował właśnie, że niewiele brakowało, by ponad 2 miliony obywateli zostało całkowicie odciętych od prądu. Wszystko na skutek serii rosyjskich ataków hakerskich wymierzonych w krajową sieć energetyczną, a konkretniej jedną z największych w kraju firm energetycznych, których celem było zamknięcie jej stacji elektroenergetycznych, co mogłoby wywołać ogromny blackout.

Rosyjscy hakerzy chcieli wywołać blackout w Ukrainie

Jest to sytuacja bardzo niebezpieczna, bo jak przekonują specjaliści, nawet krótkotrwały brak energii elektrycznej powoduje całkowitą dezorganizację warunków życia ludności cywilnej, nie wspominając już o wpływie na bezpieczeństwo, również państwa.

Reklama

Blackout to nie tylko niedziałające lodówka czy telewizor, bez których można się obyć, ale i często brak dostępu do wody, brak ogrzewania, brak możliwości naładowania smartfona czy brak internetu do kontaktu ze światem, niedziałająca sygnalizacja świetlna, sprzęt medyczny, oczyszczalnie ścieków, podatne na ataki systemy państwowe i wiele więcej zagrożeń, szczególnie w obliczu sytuacji panującej obecnie w Ukrainie, gdzie odcięcie od prądu może być tylko wstępem do kolejnych działań wojennych.

Ukraińskie służby zablokowały jednak próbę ataku, informując przy okazji, że złośliwe oprogramowanie użyte przez hakerów jest bardzo podobne do tego stosowanego podczas skutecznych ataków na obiekty energetyczne w Kijowie. To sugeruje, że za ataki może odpowiadać grupa Sandworm, korzystająca z programów INDUSTROYER2 i CADDYWIPER, które były wycelowane w podstacje wysokiego napięcia, komputery, sprzęt serwerowy i aktywny sprzęt sieciowy.

Państwowa Służba Łączności Specjalnej Ukrainy podkreśla też, że od początku wojny przygotowywała się na taką okoliczność, a przed samym atakiem dostała również ostrzeżenie, dzięki któremu udało się uniknąć blackoutu.

Niemniej ujawniła, że pomimo ogromnych wysiłków zmierzających do zabezpieczenia obiektów energetycznych przed hakerami, Rosjanom i tak udało się uzyskać wgląd w dane firmy, która odpowiada za dostarczenie prądu do 2 mln obywateli.

Tak komentuje sytuację Victor Zhora z Państwowej Służby Łączności Specjalnej Ukrainy, dziękując przy okazji za pomoc firmom ESET i Microsoft, które miały pomóc w identyfikacji i neutralizacji złośliwego oprogramowania. Przypominamy, że to już druga taka akcja z udziałem Microsoftu w ostatnim czasie, bo kilka dni temu amerykańska firma poinformowała o udaremnieniu cyberataków na instytucje państwowe w Ukrainie, Stanach Zjednoczonych i Europie, których sprawcami mieli być hakerzy powiązani z rosyjskim wywiadem zagranicznym.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy