Reklama

Stały monitoring ścieków może pomóc poważnie ograniczyć pandemię CoVID-19 w miastach

Walka z takim przeciwnikiem jak koronawirus wymaga nadzwyczajnych środków, a także dużej pomysłowości, którą wykazali się choćby australijscy naukowcy, badający możliwość... monitorowania ścieków.

Badacze University of Queensland (UQ) i Commonwealth Scientific and Industrial Research Organisation (CSIRO) poinformowali właśnie, że ich zdaniem możliwe jest śledzenie rozprzestrzeniania się choroby poprzez monitorowanie ścieków, co udowodnili podczas swoich pierwszych testów. Okazuje się bowiem, że próbki ścieków pozyskane z dwóch oczyszczalni ścieków w stanie Queensland, a następnie przekazane do laboratorium, zawierały fragmenty RNA wirusa SARS-CoV2, powodującego COVID-19.

- Próbki ścieków były analizowane pod kątem specyficznych fragmentów kwasu nukleinowego z wykorzystaniem reakcji łańcuchowej polimerazy z odwrotną transkryptazą (RT-PCR), która jest stosowana do identyfikowania fragmentów genu z SARS-CoV2. Obecność SARS-CoV2 w próbkach ścieków była następnie potwierdzona za pomocą technik sekwencjonowania - twierdzi profesor Kevin Thomas. To bardzo obiecujące rezultaty, które mogą przyczynić się do opracowania metod szybkiego wykrywania i śledzenia rozprzestrzeniania się Covid-19 w społecznościach.  

Reklama

Projekt cieszy się wsparciem australijskiego ministra zdrowia, który nie ukrywa, że ma nadzieję na jego wdrożenie: - Program pilotażowy śledzenia ścieków pod kątem Covid-19 jest niezwykle zachęcający i ma potencjał, żeby wzmocnić naszą odpowiedź na globalną pandemię. Narodowy program oparty na tych pracach mógłby rozszerzyć katalog metod, z których nasz rząd korzysta do identyfikacji i powstrzymywania Covid-19 - twierdzi Greg Hunt. Warto tu podkreślić, że praktyka analizowania ścieków w poszukiwaniu konkretnych markerów jest nam znana od dłuższego czasu i wykorzystywana nie tylko do szybkiego wykrywania epidemii, ale i rozwoju superbakterii, poziomu zażywania leków czy nawet otyłości. 

I choć obecnie najszybszą metodą jest po prostu pobranie próbek z oczyszczalni i oddanie ich do laboratorium, to naukowcy myślą już o specjalnych zdalnych sensorach, które samodzielnie dokonywałyby pomiarów, a następnie informowały o wynikach. Tak czy inaczej, australijczycy będą dalej badać to rozwiązanie: - Mamy nadzieję, że w końcu będziemy w stanie wykrywać nie tylko geograficzne regiony obecności Covid-19, ale i przybliżoną liczbę chorych - bez konieczności testowania każdego mieszkańca. To dałoby opinii publicznej lepszy wgląd w to, jak radzimy sobie z pandemią - dodaje szef CSIRO, Larry Marshall.

Źródło: GeekWeek.pl/

Geekweek

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy