Mikrosatelity SpaceX znowu przeszkadzają w ważnych badaniach Wszechświata

Elon Musk kilka dni temu wysłał na orbitę kolejny zestaw mikrosatelitów kosmicznego Internetu o nazwie StarLink. Dzięki niemu chce podłączyć do globalnej sieci cały świat, ale jego szczytny projekt mocno drażni astronomów.

Na ziemskiej orbicie znajduje się już 120 mikrosatelitów zbudowanych przez SpaceX. W połowie przyszłej dekady ma ich być już grubo ponad 40 tysięcy. Ten fakt spędza sen z powiek astronomów, którzy prowadzą wnikliwe obserwacje przestrzeni kosmicznej, w odkrywaniu jego największych tajemnic. Naukowcy wystosowali list do firmy Muska, w którym piszą, że jego konstelacja kosmicznego Internetu jest na tyle jasna, że utrudnia obserwacje nieba, a przecież urządzeń będzie przybywało.

SpaceX nie jest i nie będzie jedyną firmą, która ma plany i buduje konstelację kosmicznego Internetu. W tej chwili planuje to również OneWeb, Amazon i kilka innych firm. W sumie w kolejnych 10 latach w kosmosie znajdzie się dziesiątki tysięcy takich urządzeń. Każdy mikrosatelita będzie wyposażony w panele solarne, dzięki którym będzie mógł normalnie funkcjonować. Problem w tym, że zarówno jego korpus, jak i panele solarne, odbijają część światła słonecznego, które może oślepiać obserwatorów i przeszkodzić w obserwacjach za pomocą naziemnych teleskopów.

Reklama

Elon Musk twierdzi jednak, że nic takiego nie ma i nie będzie miało miejsca. Mimo wszystko, zlecił swoim inżynierom, by jak najbardziej to możliwe obniżyli albedo nowych mikrosatelitów, czyli stosunek ilości promieniowania świetlnego odbitego od satelitów i skierowanego w stronę powierzchni Ziemi. Jednak astronomowie uważają, że to nie wystarczy i biją na alarm.

Obraz nieba wykonany przez Dark Energy Camera, który został zakłócony przez satelity StarLink. Fot. Clara Martínez-Vázquez, DELVE Survey.

To nie pierwszy raz, kiedy mikrosatelity SpaceX tworzą problemy na orbicie. Niedawno Europejska Agencja Kosmiczna musiała szybko zmienić orbitę swojego satelity obserwacyjnego o nazwie Aeolus, bo znalazł się on na kursie kolizyjnym z wypuszczonymi urządzeniami StarLink. Wina leżała po stronie firmy Elona Muska, ale w tej kwestii nie mógł on za bardzo interweniować. Gdyby agencja nie zareagowała, to urządzenia Muska mogłyby doprowadzić do kosmicznej katastrofy, zderzając się z satelitą, a później doprowadzić do efektu domina.

Największy problem mikrosatelity SpaceX stwarzają dla projektu realizowanego przez Dark Energy Camera (DECam) dla Cerro Tololo Inter-American Observatory w północnym Chile. 19 urządzeń przez 5 minut zakłócało prace obserwacyjne, dzięki czemu system nie mógł zebrać odpowiedniej ilości danych o jednej z największych tajemnic Wszechświata, a mianowicie ciemnej materii i energii. W tym przypadku chodziło o obserwacje galaktyk zdominowanych przez tą pierwszą.

Astronomowie uważają, że obserwacje będą zakłócane przez StarLink również w sąsiednim Large Synoptic Survey Telescope, który zajmuje się obserwacją asteroid bliskich Ziemi oraz badaniami supernowych i ciemnej materii. Docelowo na orbitę ma trafić 42 tysiące mikrosatelitów. Znajdą się ona na wysokości 340 kilometrów, 550 kilometrów oraz 1150 kilometrów. System ma oferować prędkość sieci na poziomie do 1 Gb/s, przy pingu nie przekraczającym 24 ms.

Źródło: GeekWeek.pl/ / Fot. Clara Martínez-Vázquez, DELVE Survey/Wikipedia

Geekweek
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy