Reklama

Na Tytanie odkryto niespotykaną molekułę, która brała udział w tworzeniu ludzkiego DNA

Naukowcy z NASA wykryli na księżycu Saturna cząstkę, której dotychczas nie odkryto na żadnym innym obiekcie pozaziemskim. To kolejna przesłanka mogąca świadczyć o istnieniu tam biologicznego życia.

Tytan to jeden z obiektów w Układzie Słonecznym, który zapowiada się wyśmienicie pod względem możliwości istnienia tam życia. Na powierzchni panują bardzo niskie temperatury, występują naturalne zbiorniki płynnych węglowodorów, a atmosfera jest zdominowana przez azot, czyli podobnie jak na Ziemi. Astrobiolodzy uważają, że występują tam idealne warunki do powstania i rozkwitu różnych form życia.

Naukowcy informują, że molekułę cyklopropenylidenu (C3H2) odkryto w bardzo gęstej atmosferze księżyca Saturna. Według astrobiologów, może być ona prekursorem budowy bardziej złożonych związków, które mogą napędzać życie na tym obiekcie. Co ciekawe, ta molekuła obecnie nie występuje na Ziemi, ale mogła ona przyczynić się do przeniesienia życia na naszą planetę. W 2003 roku na Tytanie wykryto benzen.

Reklama

Astrobiolodzy uważają, że Tytan w obecnym stadium rozwoju przypomina Ziemię sprzed ok. 3 miliardów lat. Wówczas w jej gęstej atmosferze mogły zachodzić niesamowicie bardzo skomplikowane, ale kluczowe, reakcje chemiczne, które zaowocowały później pojawieniem się istot żywych i ich dalszą ewolucją. Jest wielce prawdopodobne, że obecnie na Tytanie możemy obserwować przebieg tego procesu na własne oczy.

Naukowcy uważają, że coraz szybciej zbliżamy się do momentu, w którym nie tylko rozwiążemy zagadkę powstania życia, ale również odkryjemy jakieś proste organizmy poza naszą planetą. Najbardziej obiecującymi miejscami, oczywiście poza Tytanem, jest Europa i Enceladus, czyli księżyce Jowisza i Saturna. Ciekawie zapowiada się też Wenus.

NASA poinformowała też, kiedy możemy spodziewać się wysłania drona na Tytana. Start ma nastąpić w roku 2027, a w 2034 dron wyląduje na powierzchni obiektu. Misja odbędzie się w ramach programu New Frontiers, której celem jest badanie obcych światów znajdujących się w Układzie Słonecznym.

Dron eksploracyjny będzie wyposażony w napęd jądrowy, a właściwie radioizotopowy generator termoelektryczny, osiem rotorów i zestaw instrumentów badawczych. Według planu, misja będzie realizowana na obszarze zwanym Shangri-La. Leży on na równiku księżyca i obfituje w piaszczyste wydmy. Na myśl przywodzą one widoki z afrykańskiej Namibii. Dokładnie zbadany zostanie też krater Selk. W nim znajdować się mają oznaki niegdyś występującej tam wody, a także złożonych cząsteczek organicznych na bazie węgla.

Naukowcy planują, że misja naukowa ma potrwać 2,5 roku. W trakcie jej trwania, dron przemierzy ok. 175 kilometrów terenów piaszczystych oraz odbędzie loty nad zbiornikami metanu i etanu. Urządzenie zbada też stan atmosfery. Naukowcy planują wykonać tysiące zdjęć całego globu, a później dzięki nim poszukać śladów życia i ciekawych formacji, które mogą opowiedzieć nam historię ewolucji tego księżyca.

Źródło: GeekWeek.pl/ / Fot. NASA

Geekweek

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy