Tej nocy uderzą w księżyc i stworzą deszcz spadających gwiazd na Ziemi

Już nadchodzącej nocy (26-27.09) amerykańska sonda DART uderzy w księżyc planetoidy Didymos, by spróbować zmienić jej trajektorię lotu i przetestować technologię obrony ludzkości przed kosmicznymi skałami.

Już nadchodzącej nocy (26-27.09) amerykańska sonda DART uderzy w księżyc planetoidy Didymos, by spróbować zmienić jej trajektorię lotu i przetestować technologię obrony ludzkości przed kosmicznymi skałami.
NASA wywoła na Ziemi deszcz spadających gwiazd? /123RF/PICSEL

27 września po 1:14 czasu polskiego sonda DART, rozpędzona do ponad 24 tysięcy km/h, ma uderzyć w Dimorphosa, księżyc planetoidy Didymos. Obiekty znajdują się ok. 10,8 miliona kilometrów od Ziemi. Uderzenie powinno w odczuwalny sposób zmodyfikować orbitę 160-metrowego Dimorphosa. Naukowcy obawiają się jednak efektu tego testu.

Oficjalnie Amerykańska Agencja Kosmiczna chce sprawdzić, czy dostępne obecnie technologie będą w stanie skutecznie zneutralizować zagrożenie pochodzące z głębi kosmosu. W wielu filmach sci-fi mogliśmy zobaczyć przerażającą wizję zniszczenia naszej cywilizacji przez kosmiczną skałę. W przeszłości olbrzymie planetoidy doprowadzały do globalnych kataklizmów, które kończyły się zdziesiątkowaniem wielu gatunków stworzeń żyjących na naszej planecie.

Reklama

NASA uratuje ludzkość przed kosmicznym kataklizmem

Gdyby teraz doszło do takiego wydarzenia, skutki byłoby opłakane. Dorobek ludzkości mógłby przepaść bezpowrotnie w mgnieniu oka, a technologicznie cofnęlibyśmy się do Średniowiecza. NASA ma jednak plan niedopuszczenia do takiej sytuacji. Jest on realizowany od kilku lat, chociaż nie był to temat, o którym mogliśmy dowiedzieć się z pierwszych stron gazet i serwisów internetowych.

Według planu, sonda o wadze 300 kilogramów uderzy w księżyc planetoidy z prędkością 6 km/s (22 tysiące km/h). Będzie to pierwsza w historii ludzkości misja testująca tzw. technologię uderzenia kinetycznego w kosmiczną skałę. Didymos należy do grupy Apollo, czyli obiektów zagrażających naszej planecie, dlatego jest dla astronomów tak świetnym obiektem do badań nad tworzeniem systemu ochrony Ziemi.

Deszcz spadających gwiazd po uderzeniu DART

Astronomowie z prestiżowego The Planetary Science Journal informują, że w trakcie uderzenia sondy w powierzchnię planetoidy, w przestrzeń kosmiczną zostanie wyrzucony materiał skalny, którego strumień może skierować się w stronę naszej planety. Meteoroidy wpadające w atmosferę mogą stworzyć zapierający dech w piersi spektakl spadających gwiazd.

Miejmy tylko nadzieję, żeby na Ziemię nie spadły duże skały, bo jeśli to nastąpi nad metropoliami, to mogą doprowadzić do kataklizmu. Efekty przebiegu tego historycznego testu będziemy mogli zobaczyć na zdjęciach już nadchodzącej nocy. Deszcz spadających gwiazd może wystąpić od 14 do 30 dni po uderzeniu.

Naukowcy mają nadzieję, że sporo materiału skalnego wejdzie w ziemską atmosferę, gdyż wówczas na podstawie rozbłysków będzie można poznać ich skład chemiczny i dowiedzieć się więcej o historii obiektów oraz ewolucji Układu Słonecznego.

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: dart | NASA | Kosmos | spadające gwiazdy
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy