Reklama

Sankcje jednak uderzyły Rosjan? Władze w Kaliningradzie dają obywatelom działki do sadzenia ziemniaków

Rosja od początku neguje wpływ zagranicznych sankcji. Te jednak mocno uderzyły w kraj Władimira Putina. Dowodem na to jest sytuacja w obwodzie kaliningradzkim. Władze zdecydowały się na nietypowe rozwiązanie i udostępnią mieszkańcom tereny, na których będą mogli… sadzić ziemniaki na własny użytek.

Wraz z inwazją Rosji na Ukrainę, inne państwa nałożyły dotkliwe sankcje na kraj Władimira Putina jako sprzeciw wobec jego działań. Te z pewnością nie zostaną zdjęte dopóki rosyjski prezydent nie wycofa swoich wojsk z Ukrainy i nie dogada się z Wołodymyrem Zełenskim. Do tej pory można było się zastanawiać, czy sankcje w ogóle są skuteczne. 

Przedstawiciele Kremla już wcześniej je wyśmiali, a Rosja jest przedstawiana jako samowystarczalny kraj, który jest gotowy na to, że może zostać odcięty od zagranicznych dóbr. Może i Rosjanie nie zjedzą cheeseburgera z McDonald’s, ani nie wypiją kawy ze Starbucksa, ale już powstają kolejne krajowe zamienniki dla tych marek.

Reklama

Chociaż pojawiają się już informacje w mediach o tym, że w Rosji brakuje podstawowych artykułów spożywczych, a na niektóre produkty nałożone są limity tego, ile jedna osoba może ich kupić, tak powagę sytuacji oddają obrazy z obwodu kaliningradzkiego. W rosyjskiej eksklawie można zobaczyć, że sankcje w rzeczywistości działają i są bardzo dotkliwe. 

Na sklepowych półkach panują pustki, a produkty, które są dostępne, jednocześnie są bardzo drogie. Mieszkańcy szczególnie odczuwają braki cukru, który w większości sklepów nie jest już dostępny. Przed wojną był sprzedawany taniej niż w Polsce, teraz jego ceny sięgają nawet 6 zł za kilogram.

Działki do sadzenia ziemniaków. Prezent od władz w Kaliningradzie

Władze obwodu kaliningradzkiego zamierzają walczyć z głodem i drożyzną wszelkimi dostępnymi sposobami. Dlatego też mieszkańcy Gusiewa, miasta zamieszkiwanego przez 28 tysięcy osób, będą mogli starać się w urzędzie miasta o tymczasowe przydzielenie działki. Ta posłuży im do sadzenia ziemniaków na użytek własny. Coś takiego już kiedyś funkcjonowało na terenie obwodu Kaliningradzkiego i pomagało najuboższym przetrwać. Władze miasta zapewniają, że działek nie zabraknie dla nikogo. Jednak ziemniaki potrzebują 3-4 miesięcy, by w pełni się rozwinąć. Czy do tego momentu uda im się przetrwać?

Można pomyśleć, że dobrym rozwiązaniem dla mieszkańców eksklawy byłaby wycieczka do sklepów za granicą, do których mogli swobodnie podróżować przed wojną. Inwazja na Ukrainę zmieniła sytuację, a przez sankcję nawet osoby z wizą mają problem przedostać się do Polski i innych krajów sąsiadujących.

Problemem są nie tylko pozamykane dla Rosjan granice. Nawet gdyby była taka możliwość, to po odcięciu od systemu płatności SWIFT, nie mieliby jak zapłacić za transport i towary. Szef koncernu "Za Ojczyznę" produkującego konserwy rybne tłumaczy, że chociaż ryby łowią sami, tak resztę składników zawsze sprowadzali zza granicy. Nawet gdyby chcieli, to nie mają możliwości zapłacenia za pastę pomidorową, czy olej słonecznikowy. Firma szuka sposobu na pozyskanie zamienników.

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Obwód Kaliningradzki | Rosja | Ukraina | sankcje

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy