Reklama

Lokalizator Apple AirTag okazał się skutecznym "tropicielem zdrad". W USA doszło do tragedii

To kiedyś musiało się stać. W USA dziewczyna zamordowała swojego chłopaka, którego śledziła dzięki gadżetowi Apple AirTag. To sprytne urządzenie miało pozwolić nigdy nie gubić rzeczy i mieć je pod kontrolą na ekranie smartfona. W USA jest wykorzystywane do tropienia zdrad niewiernych partnerów.

Był piątek 3 czerwca 2022, kiedy 26-letnia Gaylyn Morris na parkingu w północno-wschodniej części Indianapolis wsiadła do swojego samochodu i uruchomiła silnik. Od dłuższego czasu obserwowała swojego chłopaka Andre Smitha, który spędzał czas w pubie z przyjaciółmi. Kiedy tylko 26-latek wyszedł z baru ruszyła autem w jego kierunku i z pełną prędkością uderzyła w mężczyznę. 

Policja ustaliła, że Smith był trzykrotnie (!) przejechany przez rozpędzony samochód, zanim w wyniku obrażeń poniósł śmierć. Gaylyn Morris została aresztowana i przyznała się do zabójstwa. Zdziwionym policjantom wyznała, że jest dziewczyną Smitha i dzięki urządzeniu Apple AirTag była przekonana, że mężczyzna ją zdradza

Reklama

Apple AirTag czyli "tropiciel zdrad"

AirTag to bardzo sprytne urządzenie, które miało pomóc użytkownikom Apple w odnajdywaniu zagubionych przedmiotów. Lokalizator ma wielkość małej monety i pomaga w ustaleniu położenia rzeczy, do której został podczepiony.  Działanie AirTaga opiera się na wysyłaniu informacji o położeniu do posiadanego urządzenia Apple takiego, jak iPhone, iPad, ale również i iPod

Apple AirTag wysyła sygnał do smartfona przez Bluetooth, układ U1 (autorski chip opracowany od podstaw przez Apple) oraz moduł NFC (standard komunikacji bezprzewodowej opartej na technologii zbliżeniowej). Te trzy elementy pozwalają bezbłędnie zlokalizować na ekranie smartfona położenie dowolnego przedmiotu, do którego został przypięty Apple AirTag. Niestety twórcy lokalizatora nie przewidzieli, że będzie on z powodzeniem wykorzystywany do śledzenia ludzi. A mówiąc jeszcze precyzyjniej - nękania niewiernych kochanków.

Kontrowersje wokół Apple AirTag

Wraz z pojawieniem się na rynku gadżetu Apple policja w USA zaczęła dostawać masowo zgłoszenia, że urządzenie jest wykorzystywane do tzw. stalkingu, czyli prześladowania i uporczywego śledzenia. Wystarczy bowiem, że lokalizator zostanie ukryty na przykład w samochodzie ofiary lub jej rzeczach osobistych, aby potem móc ustalić, gdzie i jak taka osoba spędzała czas. 

Przykładem ofiary stalkingu przy pomocy Apple AirTag może być historia 17-letniej Madison Gaston, która z matką odwiedziła Disneyland. Nastolatka cały czas odbierała SMS-y informacje o swoim położeniu od anonimowego prześladowcy. Po otrzymaniu od 17-latki zgłoszenia policja natychmiast zaczęła podejrzewać, że to może być kolejny przypadek przestępczego zastosowania lokalizatora Apple, który ktoś jej podrzucił do torebki, kiedy kupowała bilety do parku Disneya.

Apple AirTag na celowniku

W Stanach Zjednoczonych trwa gorąca dyskusja w mediach wokół tego, czy używanie lokalizatorów rzeczy nie powinno być zabronione. Można się spodziewać, że po ostatniej tragedii w Indianapolis powstanie nowe prawo, które będzie zabraniało "podrzucania" lokalizatorów innym osobom. Także gigant Apple obiecał, że wprowadzi zmiany w oprogramowaniu Apple AirTag, które uniemożliwią używania gadżetu do stalkingu. Według brytyjskiego BBC kilka organizacji w USA zajmujących się walką z przestępczością zwróciło się z apelem do Apple, aby koncern usunął lokalizator ze swoich sklepów.

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: apple | gadżety | AirTag

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy