Reklama

​Mobvoi TicWatch Pro 3 Ultra: Scyzoryk na nadgarstku

Mobvoi jest szerzej nieznaną na polskim rynku marką elektroniczną. Ten stan rzeczy może ulec zmianie, a to za sprawą TicWatch Pro 3 Ultra - intrygującego smartwatcha, który naprawdę ma się czym pochwalić.

Mobvoi jest szerzej nieznaną na polskim rynku marką elektroniczną. Ten stan rzeczy może ulec zmianie, a to za sprawą TicWatch Pro 3 Ultra - intrygującego smartwatcha, który naprawdę ma się czym pochwalić.
Mobvoi TicWatch Pro 3 Ultra - sprzęt ma naprawdę spory potencjał /INTERIA.PL

Na początku ustalmy nieformalny podział smartwatchy na dwie kategorie: urządzenia do śledzenia treningów przy okazji udające inteligentne zegarki oraz faktyczne smartwatche, które poza mierzeniem liczby przebytych dziennie kroków stają się uzupełnieniem lub wręcz zastępstwem dla telefonu. 

Mobvoi TicWatch Pro 3 Ultra zdecydowanie należy do tej drugiej kategorii, choć nie można ukrywać, że chyba najbardziej spodoba się osobom uwielbiającym wiedzieć jak i ile się ruszają.

Mobvoi TicWatch Pro 3 Ultra - w teren i do miasta

Brązowy gumowo-skórzany pasek ciasno opina mój nadgarstek, ale jest przy tym niezwykle wygodny. To pierwsza myśl po wyciągnięciu smartwatcha Mobvoi z pudełka. Podczas włączania i wstępnej konfiguracji urządzenia bliżej przyglądam się dwóm wyróżniającym go spośród konkurencji rozwiązaniom. Po pierwsze, zegarek wyposażono w monochromatyczny ekran FSTN, który najważniejsze informacje wyświetla przez cały czas nie wyczerpując przy tym baterii. Początkowo nie uważałem patentu rodem z kalkulatora za przydatny, ale wystarczyło dosłownie kilka godzin, abym docenił jego geniusz.

Kolejny skrót, którym może pochwalić się TicWatch Pro 3 Ultra to MIL-STD-810G. Mowa o standardach wytrzymałościowych opracowanych przez amerykańską armię. Zdaniem producenta temu smartwatchowi nie groźne są zalania, kurz, zmiany ciśnienia a także ekstremalne temperatury. Jak ma się to do codziennego użytkowania? Po kilku tygodniach smartwatch wygląda dokładnie tak, jak pierwszego dnia. Żadnych rys, otarć czy innych śladów. 

Reklama

"Militarny" sznyt smartwatcha podkreśla jego wygląd. TicWatch Pro 3 Ultra to raczej noszony na nadgarstku niepozorny scyzoryk niż ozdoba. Każda decyzja designerów była podyktowana funkcjonalnością, a nie byciem "cool". Podejście to może mieć tyle samo zwolenników, co przeciwników. Ja ograniczę się do stwierdzenia, że nie jest to najładniejszy zegarek na rynku, niemniej do bardziej eleganckiej koszuli będzie pasował prawie tak samo dobrze, jak do kurtki, w której wybraliśmy się na wycieczkę w góry.

Od tego co na zewnątrz, przejdźmy do intrygujących szczegółów skrywanych przez wnętrze zegarka. Sercem TicWatch Pro 3 Ultra jest procesor Qualcomm Snapdragon Wear 4100, który wspomaga mniejszy autorski układ od Mobvoi. Na pokładzie znajdziemy 1 GB pamięci RAM, 8  GB pamięci stałej, modem LTE z eSIM, moduł GPS, czujniki monitorujące puls i nasycenie krwi tlen, mikrofon, głośnik oraz baterię o pojemności 577 mAh. Nad całością czuwa system Google Wear OS. Nieźle, choć nie jest to "najgroźniejsze" urządzenie w swojej klasie. 

W tym miejscu wspomnę jeszcze o głównym ekranie AMOLED (1,4 cala, rozdzielczość 454 x 454), który na tle konkurencji również jest bardziej, niż przyzwoity, ale cierpi na jedną przypadłość. 

Wspierający go drugi ekran FSTN sprawia, że wyświetlane przez kolory mogą wydawać się nieco wyblakłe. Najbardziej widoczne jest to w przypadku czerni, która nie będzie potrafiła być wystarczająco "głęboka". Pocieszeniem jest jednak to, że nawet w pełnym słońcu wszystkie informacje wyświetlane przez zegarek będą czytelne.

Jak to wszystko działa?

Jedną z największych zalet TicWatch Pro 3 Ultra jest czas pracy na baterii. Producent obiecuje aż trzy doby bez ładowania i... jest to prawda. Pod warunkiem, że nie korzystamy ze stałego monitorowania tętna. Przy standardowym użytkowaniu smartwatcha faktycznie nakarmimy go prądem raz na 72 godzin. Do ładowania służy dodawany w zestawie kabel (bez kostki), niestety gadżet nie współpracuje z ładowarkami bezprzedowodowymi.

Nie bez przyczyny wspomniałem o baterii już w tym miejscu - TicWatch Pro 3 Ultra oferuje naprawdę mnóstwo sposobów na to, by ją rozładować. Pamiętajmy, to smartwatch, który może zastąpić zarówno telefon, jak i trenera. 

Całość pracuje pod kontrolą systemu Wear OS 2.33 (zapowiadana aktualizacja do wersji 3.0!), co zapewnia wygodę użytkowania oraz możliwość adaptacji własnych skrótów i rozwiązań. Chcecie ściągnąć ulubioną playlistę ze Spotify i posłuchać jej podczas biegania parując słuchawki bluetooth bezpośrednio z telefonem? Jest to możliwe, a to tylko jeden z wielu przykładów sztuczek, które da się "nauczyć" sprzęt od Mobvoi

Oprogramowanie nie jest ciężkie i z gracją pokazuje potrzebne nam informacje, choć zdarzają się momenty drobnych przycięć. Dla przykładu: pobrana tarcza z aplikacji Facer nie zawsze pojawiała się po "wybudzeniu" zegarka. Nie są to jednak błędy, które rzutowałyby na całościowy obraz korzystania ze smartwatcha. W skrócie: jest dobrze, a po aktualizacji powinno być jeszcze lepiej.

Wspomnę w tym miejscu o mnogości software'owych rozwiązań Mobvoi, które "na dzień dobry" zainstalowano w TicWatch Pro 3 Ultra. To cały zestaw aplikacji do monitorowania treningów czy wspomagania naszego oddechu lub prawidłowego snu. Czujniki całkiem dobrze radzą sobie z wykrywaniem naszej aktywności - samo wyjście do sklepu potrafi być zaklasyfikowane jako "spacer" i agregowaniem osiąganych wyników. Jednak szczerze przyznam, że w czasie testów wolałem korzystać z rozwiązań od Google niż Mobvoi. Ograniczę się do stwierdzenia, że aplikacje producenta mają w sobie potencjał, ale nie stanowią jeszcze konkurencji dla pakietu Google Fit.

Zegarek posiada mikrofon i głośnik, więc odbierzemy na nim rozmowę telefoniczną w trybie "tajnego agenta". Sprawdza się to nadspodziewanie dobrze w kryzysowych sytuacjach. Wspomnę także o dwóch programowalnych przyciskach, do których możemy przypisać najpotrzebniejsze aplikacje lub akcje. Uprzedzając pytania: tak, można sobie przyświecić zegarkiem ustawiając pod jeden z guzików latarkę. 

Potencjał, któremu warto dać szansę

TicWatch Pro 3 Ultra jest sprzętem, który z codziennymi zadaniami radzi sobie lepiej niż zadowalająco, ale jest gotowy też na bardziej ekstremalne wyzwania. Na tę chwilę zasługuje na miano dobrej propozycji, a z czasem, czyli obiecaną aktualizacja, może nawet i bardzo dobrzej. 

Podczas trwających kilka długich tygodni testów TicWatch Pro 3 Ultra rzadko opuszczał mój nadgarstek, co jest chyba najlepszą rekomendacją. Jest tylko jedna rzecz, której nie naprawi żadne oprogramowanie - wibracje. Nie jestem i nie zostanę ich fanem. Jeśli doczekamy się kiedyś modelu oznaczonego cyfrą 4 to najchętniej widziałbym w nim właśnie porządną haptykę, a nie "brzęczyk", z którym  mamy do czynienia teraz. 

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy