Reklama

Roboty - nasi towarzysze w przyszłości

W przyszłości roboty będą nam towarzyszyć podczas zakupów w supermarkecie, zaopiekują się nami na starość i staną się dla nas partnerami do rozmów. Wszechwładzy robotów nie musimy się jednak obawiać.

Podczas zorganizowanego w Leicester sympozjum "New Frontiers in Human-Robot Interaction", Cristian Bogdan z Królewskiego Instytutu Technologicznego w Sztokholmie opowiadał o tym, jak zrobotyzowany wózek na zakupy może zwracać uwagę klienta na określone artykuły. Naukowiec przyznał jednak, że roboty, które celowo zwalniają przed wybranymi półkami, są jeszcze bardzo niedoskonałe.

Robot zakupoholik

Jak twierdzi Bogdan, wielu użytkowników stawiało opór ruchom robota i zmuszało go do podążania własną trasą. Interakcja między człowiekiem a robotem podczas rajdu po sklepie była trudna: sam ruch wózka dekoncentruje, ekran dotykowy nie jest łatwy w obsłudze, a komunikację głosową zakłóca odgłos silnika i wibracje. Przejęcie władzy przez roboty nie jest więc wcale rychłe.

Reklama

Taki wniosek nasuwa się także po innych wykładach. Mohammadreza Asghari Oskoei (Uniwersytet w Hertfordshire) pokazywał, można nauczyć robota utrzymywania odpowiedniego dystansu do człowieka. Na pytanie, w jaki sposób zapobiec temu, żeby robot nie oddalał się, kiedy człowiek chce mu coś przekazać, specjalista nie umiał jednak odpowiedzieć. To wymaga kolejnych badań nad rozpoznawaniem mowy ludzkiego ciała.

Robot opiekun

Inne obawy są bardziej uzasadnione - np. że w podeszłym wieku zostaniemy powierzeni opiece robota-opiekuna. Amanda Sharkey z Uniwersytetu w Sheffield poruszyła etyczne kwestie stosowania robotów w opiece nad ludźmi starszymi. Sharkey wymieniła trzy technologie: roboty-asystenci mogą np. karmić ludzi albo przenosić z łóżka na wózek inwalidzki. Kolejna kategoria to roboty-towarzysze, podobni wyglądem do małych zwierząt, które osobom w podeszłym wieku zapewnią towarzystwo. Wśród wielu obserwatorów ten trzeci rodzaj robotów jednak budzi obawy: mówi się, że za sprawą mechanicznych towarzyszy ucierpi godność osób starszych.

Sharkey zauważała jednak, że tego typu roboty, testowane w domach spokojnej starości, doprowadziły do intensyfikacji kontaktów między mieszkańcami. Badania wskazują na poprawę jakości życia. Może to jedynie kwestia czasu: współczesne prototypy będą przecież wypróbowywane na ludziach, którym ta technologia może się wydawać w znacznej mierze obca. Jednak jeśli komuś już od dzieciństwa towarzyszyły roboty-zabawki, to na starość będzie miał mniej problemów z tym, że opiekują się nim roboty.

Sztucznymi kompanami zajmuje się projekt UE Companions, o którym wspomniał Yorick Wilks z University of Sheffield. Wilks podkreślał, że nie chodzi tu o roboty do pogaduszek. Tacy towarzysze mogliby prowadzić konwersację z człowiekiem nawet przez całe jego życie, nawiązując z nim pewną, być może nawet emocjonalną, relację.

Ludzie lubią uprzejme maszyny

W związku z tymi zagadnieniami pojawia się mnóstwo pytań, np. o stopień uprzejmości, jakim powinny charakteryzować się roboty-towarzysze. Badania pokazały, że ludzie lubią uprzejme maszyny - powiedział Wilks. Nie mogą one jednak być zbyt uprzejme. Nie jest też łatwo zdecydować, jak powinny wyglądać. Czy taki robot potrzebuje twarzy? Byłoby lepiej w ogóle nie zaopatrywać go w aparat mowy, niż miałby to być taki, który jest słabo zsynchronizowany. Poza tym robot potrzebuje celów, które sięgają dalej niż bycie miłym dla swojego użytkownika.

Czasem uzasadnione byłoby wyposażanie robotów w wiele osobowości, aby np. występując w roli trenera sportowego robot był bardziej surowy i wymagający niż w momencie, kiedy jego właściciel po męczącym dniu w pracy wraca do domu.

Istotnym aspektem jest też bezpieczeństwo. Zrobotyzowany towarzysz z czasem zapisuje coraz więcej wiedzy o swoim użytkowniku. Z kim może o tym rozmawiać? Wilks wskazuje na historyczny przykład Victorian Ladies Companions: cechy, jakich oczekiwałyby od takich towarzyszek dystyngowane panie, stanowią dobry wyznacznik dla towarzyszy-robotów.

Co kraj to... robot

A tymczasem oczekiwania wobec robotów są bardzo uzależnione od kontekstu kulturowego. Laurel Riek z Uniwersytetu w Cambridge przedstawił wyniki badań, które przeprowadzono w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. W centrum handlowym w El Ain naukowcy ustawili robota, który z wyglądu przypominał znanego islamskiego filozofa Ibn Sina (urodzony w 980 roku) i był w stanie w ograniczonym stopniu prowadzić dialogi. Goście centrum handlowego byli zachęcani do rozmów z robotem, a po wymianie zdań przeprowadzano z nimi ankiety.

Reakcje były bardziej pozytywne, niż się tego spodziewano - powiedział Riek. Ludzie z regionu Zatoki Perskiej polubili jednak robota bardziej niż ludzie z Afryki. Ludzie o wyższym stopniu edukacji byli bardziej zdystansowani niż mniej wykształceni. Według naukowca, było to pierwsze badanie, które analizowało pozycję kulturową robotów na Bliskim Wschodzie. Podobne badania będą prowadzone w przyszłości.

HeiseOnline

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne