Bruce Lee wskrzeszony do reklamy

Z okazji zbliżającej się okrągłej, czterdziestej rocznicy śmierci Bruce'a Lee (będzie ona miała miejsce 20 lipca) - aktora, mistrza sztuk walki i prawdziwej ikony kina akcji - w Chinach z pomocą techniki komputerowej "wskrzeszono go" aby wziął udział w reklamie. Technologia ciekawa, ale biorąc pod uwagę reklamowany produkt całość może wydawać się nieco w złym guście.

Z okazji zbliżającej się okrągłej, czterdziestej rocznicy śmierci Bruce'a Lee (będzie ona miała miejsce 20 lipca) - aktora, mistrza sztuk walki i prawdziwej ikony kina akcji - w Chinach z pomocą techniki komputerowej "wskrzeszono go" aby wziął udział w reklamie. Technologia ciekawa, ale biorąc pod uwagę reklamowany produkt całość może wydawać się nieco w złym guście.

Z okazji zbliżającej się okrągłej, czterdziestej rocznicy śmierci Bruce'a Lee (będzie ona miała miejsce 20 lipca) - aktora, mistrza sztuk walki i prawdziwej ikony kina akcji - w Chinach z pomocą techniki komputerowej "wskrzeszono go" aby wziął udział w reklamie. Technologia ciekawa, ale biorąc pod uwagę reklamowany produkt całość może wydawać się nieco w złym guście.

Ożywiony z pomocą technik CGI aktor przechadza się po balkonie na tle panoramy Hongkongu opowiadając nam o smokach, o podążaniu za celem w życiu i o tym, że powinniśmy być jak woda. A na koniec wjeżdża logo znanej whisky - Johnnie Walker Blue Label.

Reklama

Sama technologia użyta w filmie robi całkiem niezłe wrażenie - Bruce Lee wygląda prawie jak żywy. Reklama powstała przy udziale jego sobowtóra - Danny'ego Chan Kwok-kwan - na którego twarz naniesiono później mimikę Lee. Nieco nieetyczne może wydawać się użycie go w takim celu. Gdyby chodziło o film biograficzny z pewnością nikt nie miałby zastrzeżeń, a tak - pozostaje spory niesmak.

Na reklamę zgodę wyraziła córka aktora - Shannon Lee - która brała udział w projekcie jako konsultant. Johhnie Walker z kolei tłumaczy się tak, że poszukiwał do reklamy osoby, która naprawdę odmieniła swoją dziedzinę - łącząc nowe ze starym, podobnie jak ma to robić whisky Blue Label.

To nie pierwszy przypadek "wskrzeszania" martwego artysty. W zeszłym roku na potrzeby koncertu podczas festiwalu Coachella stworzono realistyczny hologram Tupaca, który wystąpił na scenie, a jeszcze dawniej z pomocą podobnego triku na scenie pojawił się Freddie Mercury.

Geekweek
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy