Chevrolet Camaro ZL1 dopracowany aerodynamicznie

Rzadko które samochody z Ameryki mogły pochwalić się dobrą aerodynamiką. V8 o ogromnym momencie obrotowym bez problemu radziły sobie z nawet najbardziej kanciatymi konstrukcjami, a niskie ceny paliwa sprawiały, że nikt nie przejmował się wysokim spalaniem. Jednak coraz wyższe ceny paliw i poczynania konkurencji sprawiają, wymagają dopracowania samochodów pod każdym kątem.

Rzadko które samochody z Ameryki mogły pochwalić się dobrą aerodynamiką. V8 o ogromnym momencie obrotowym bez problemu radziły sobie z nawet najbardziej kanciatymi konstrukcjami, a niskie ceny paliwa sprawiały, że nikt nie przejmował się wysokim spalaniem. Jednak coraz wyższe ceny paliw i poczynania konkurencji sprawiają, wymagają dopracowania samochodów pod każdym kątem.

Rzadko które samochody z Ameryki mogły pochwalić się dobrą aerodynamiką. V8 o ogromnym momencie obrotowym bez problemu radziły sobie z nawet najbardziej kanciatymi konstrukcjami, a niskie ceny paliwa sprawiały, że nikt nie przejmował się wysokim spalaniem. Jednak coraz wyższe ceny paliw i poczynania konkurencji sprawiają, wymagają dopracowania samochodów pod każdym kątem.

Jedną z takich konstrukcji jest najnowsze wcielenie Chevroleta Camaro ZL1. Inżynierowie amerykańskiego producenta zajmujący się aerodynamiką poświęcili autu ponad 100 godzin na dopracowanie wszystkich elementów tak, by tworzyły one jak najmniejszy opór opływającemu nadwozie powietrzu. W tym celu auto było sprawdza w dwóch różnych tunelach aerodynamicznych co zaowocowało poprawieniem siły docisku, niższym zużyciem paliwa i lepszymi osiągami auta z silnikiem V8, 6,2 l i mocy 588 KM.

Reklama
Geekweek
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy