Meksyk celuje w "złoto"

Reprezentacja Meksyku niczym burza przemknęła przez swoje trzy pierwsze spotkania w ramach rozgrywanego właśnie Złotego Pucharu CONCACAF. I choć dotychczasowe mecze nie zmuszały Meksykanów do żadnego wysiłku, wielu już postrzega podopiecznych trenera de la Torre jako głównych pretendentów do wygrania turnieju.

Reprezentacja Meksyku niczym burza przemknęła przez swoje trzy pierwsze spotkania w ramach rozgrywanego właśnie Złotego Pucharu CONCACAF. I choć dotychczasowe mecze nie zmuszały Meksykanów do żadnego wysiłku, wielu już postrzega podopiecznych trenera de la Torre jako głównych pretendentów do wygrania turnieju.

Reprezentacja Meksyku niczym burza przemknęła przez swoje trzy pierwsze spotkania w ramach rozgrywanego właśnie Złotego Pucharu CONCACAF. I choć dotychczasowe mecze nie zmuszały Meksykanów do żadnego wysiłku, wielu już postrzega podopiecznych trenera de la Torre jako głównych pretendentów do wygrania turnieju.

Meksyk przystąpił do rozgrywek jako obrońca tytułu, który to wywalczył w 2009 roku pokonując w wielkim finale drużynę Stanów Zjednoczonych aż 5:0. Teraz "piątka" po raz kolejny towarzyszy Meksykanom.

Złoty Puchar CONCACAF rozpoczął się od pogromu w stosunku 5:0, jaki Meksyk zafundował drużynie Salwadoru. I choć identyczny rezultat padł w konfrontacji z kadrą Kuby, to ten wynik był już dużo bardziej znaczący dla kolegów Javiera Hernandeza. Tuż przed potyczką z Kubańczykami . I choć "wpadkę" zaliczyli głównie zawodnicy z ławki rezerwowych, to wokół zespołu szybko wybuchła niemała afera.

Reklama

Nie przeszkodziło to jednak Meksykanom odnieść kolejne wyraźne zwycięstwo. Tym razem w stosunku 4:1 z drużyną Kostaryki.

Teraz podopieczni trenera de la Torre czekają na ujawnienie kolejnego rywala, z którym będą musieli zmierzyć się w kolejnej fazie turnieju. Jednak według fachowców niezależnie od tego kto by to nie był, nie powstrzyma on Meksykanów w marszu po "złoto". I nie ma się czemu tutaj dziwić. Z taką grą jak dotychczas byłoby to co najmniej dziwne, gdyby Hernandez i spółka nie obronili wywalczonego przed dwoma laty tytułu.

Geekweek
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama