Ogromny krater na Antarktyce

Podczas przelotu nad antarktycznym szelfem lodowym pod koniec zeszłego roku geofizyk Christian Muller dostrzegł tam coś niezwykłego - ogromny krater, który sugeruje, że całkiem niedawno uderzył tam potężny meteoroid.

Podczas przelotu nad antarktycznym szelfem lodowym pod koniec zeszłego roku geofizyk Christian Muller dostrzegł tam coś niezwykłego - ogromny krater, który sugeruje, że całkiem niedawno uderzył tam potężny meteoroid.

Podczas przelotu nad antarktycznym szelfem lodowym pod koniec zeszłego roku geofizyk Christian Muller dostrzegł tam coś niezwykłego - ogromny krater, który sugeruje, że całkiem niedawno uderzył tam potężny meteoroid.

Muller, który prowadzi badania Antarktyki dla Instytutu Alfreda Wegenera, zanotował gdzie ów krater się znajdował i po paru dniach powrócił tam aby sfotografować go z innych wysokości i przeprowadzić powietrzne skany. I jego zdaniem krater ten jest pozostałością po uderzeniu potężnego meteorytu w roku 2004.

Reklama

Teoria ta ma dość mocne podstawy - we wrześniu 2004 roku dostrzeżono potężną chmurę pyłu około 30 kilometrów nad Antarktyką, a australijscy naukowcy zajmujący się tą sprawą doszli do wniosku, że musiał być to ślad po jednym z największych meteoroidów jakie weszły w ziemską atmosferę w ciągu 10 lat. Inny zespół badaczy z kolei przeanalizował dane dźwiękowe aby zlokalizować źródło potężnego huku, który rozbrzmiał nad Antarktyką w tym samym okresie. Wskazali oni na obszar, nad którym przelatywał Muller.

Obecnie wydaje się zatem najbardziej prawdopodobne, że krater o średnicy 2 kilometrów powstał w wyniku uderzenia kosmicznego kamienia o rozmiarach sporego domu. Teoria ta jednak wymaga dalszego sprawdzenia - wiemy jednak gdzie dokładnie należy szukać, więc powinna ona zostać szybko zweryfikowana. Bliższe zbadanie potencjalnego krateru powinno przynieść odpowiedzi na wszystkie pytania.

Źródło:

Geekweek
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy