Planetary Resources ujawnione - będzie kopać na planetoidach

W zeszłym tygodniu pisaliśmy o planowanym ogłoszeniu firmy Planetary Resources, która wspierana jest m. in. przez reżysera Jamesa Camerona czy Larryego Pagea z Google. Teraz jesteśmy po ogłoszeniu i wiemy dokładnie co firma planuje. A plany ma ambitne.

W zeszłym tygodniu pisaliśmy o planowanym ogłoszeniu firmy Planetary Resources, która wspierana jest m. in. przez reżysera Jamesa Camerona czy Larryego Pagea z Google. Teraz jesteśmy po ogłoszeniu i wiemy dokładnie co firma planuje. A plany ma ambitne.

W zeszłym tygodniu pisaliśmy o . Teraz jesteśmy po ogłoszeniu i wiemy dokładnie co firma planuje. A plany ma ambitne.

Planetary Resources zgodnie z przewidywaniami ma zajmować się kopaniem na planetoidach w poszukiwaniu wartościowych minerałów i metali. Oczywiście naczelnym celem - jak dla każdej innej firmy - jest zysk, lecz PR przy tym chce popchnąć znacznie nasz poziom zaawansowania w kwestii podboju kosmosu - a wydobycie zasobów ma być tylko siłą, która ma popchnąć nasz gatunek ku kolonizacji innych planet.

Według Erica Andersona - założyciela i CEO firmy - logicznym krokiem dla ludzkości jest podjęcie próby wydobywania surowców z asteroid - są one po prostu tak wartościowe, a zarazem można do nich dotrzeć niskim kosztem energetycznym (dokładniej to nazwał je on nawet "owocami wiszącymi na dolnych gałęziach").

Reklama

Dwa podstawowe zasoby jakie mają być wydobywane to metale z grupy platyny (ruten, rod, pallad, osm, iryd oraz platyna) oraz... woda. Metale te są wartościowe z tego względu, że są one niezwykle rzadkie - przez to, iż nie pochodzą one oryginalnie z Ziemi, lecz zostały przyniesione przez asteroidy. Dlatego próba wydobycia ich z asteroid jest tak naprawdę podróżą do źródła.

Żeby pokazać skalę przedsięwzięcia mówi się, że jeden kosmiczny kawałek skały o szerokości 500 metrów zawiera więcej metali z grupy platyny niż zostało wydobyte w całej ludzkiej historii. A takich planetoid w naszej bezpośredniej odległości są tysiące.

Wydobycie wody z asteroid ma z kolei służyć zaspokojeniu własnych potrzeb w kosmosie - wystrzeliwanie wody z Ziemi dla astronautów byłoby bowiem zdecydowanie za drogie, a poza tym może być ona rozbijana na tlen i wodór - dwa podstawowe składniki paliwa rakietowego.

Planetary Resources pragnie też stworzyć kosmiczne stacje paliw, na których statki mogłyby uzupełniać paliwo i wszelkie inne towary.

O tym, że przedsięwzięcie jest jak najbardziej poważne niech świadczą nazwiska osób je wspierających - Ross Perot Jr., Eric Schmidt, K. Ram Shriram, Larry Page i Charles Simonyi.

Do tego firmie swoją radą ma służyć reżyser James Cameron, który ma ogromne doświadczenie w pracy pod wodą - a więc w warunkach nieco podobnych do tych w kosmosie, oraz były astronauta NASA - Tom Jones.

Najpierw jednak konieczne będzie znalezienie odpowiedniej asteroidy. Spośród 8900 z tych, które znajdują się w bezpośredniej odległości od ziemi około 100-150 jest obfitych w wodę i łatwiej jest do nich dotrzeć niż na powierzchnię Księżyca. Teraz tylko trzeba wybrać najlepszą z nich.

W tym celu najpierw zostanie w przestrzeń wystrzelony kosmiczny teleskop, który ma zawisnąć na niskiej orbicie okołoziemskiej już w ciągu najbliższych 18-24 miesięcy. Cała faza znalezienia odpowiedniego celu ma zająć maksymalnie kilka lat.

Całe wydobycie ma się odbywać za pomocą bezzałogowych maszyn - na razie na asteroidach krążących wokół ziemi, a z czasem być może nawet w pasie planetoid między Marsem i Jowiszem lub na powierzchni Księżyca.

Według ostatnich badań pochwycenie 500-metrowej asteroidy ma być możliwe już w 2025 roku i ma to kosztować około 2.6 miliarda dolarów.

Źródło:

Geekweek
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy