Porażka Turcji na rękę Hiddinkowi?

Pierwsze mecze baraży o ostatnie miejsca na Mistrzostwa Europy w 2012 roku okazały się bardzo szczęśliwe dla ekip Czech, Irlandii i Chorwacji. Szczególnie zaskakujący był wynik tych ostatnich, którzy poradzili sobie na wyjeździe z Turcją w stosunku aż 0:3. Taki wynik może się jednak okazać na rękę Guusowi Hiddinkowi, obecnemu szkoleniowcowi reprezentacji Turcji.

Pierwsze mecze baraży o ostatnie miejsca na Mistrzostwa Europy w 2012 roku okazały się bardzo szczęśliwe dla ekip Czech, Irlandii i Chorwacji. Szczególnie zaskakujący był wynik tych ostatnich, którzy poradzili sobie na wyjeździe z Turcją w stosunku aż 0:3. Taki wynik może się jednak okazać na rękę Guusowi Hiddinkowi, obecnemu szkoleniowcowi reprezentacji Turcji.

Pierwsze mecze baraży o ostatnie miejsca na Mistrzostwa Europy w 2012 roku okazały się bardzo szczęśliwe dla ekip Czech, Irlandii i Chorwacji. Szczególnie zaskakujący był wynik tych ostatnich, którzy poradzili sobie na wyjeździe z Turcją w stosunku aż 0:3. Taki wynik może się jednak okazać na rękę Guusowi Hiddinkowi, obecnemu szkoleniowcowi reprezentacji Turcji.

Mało kto mógł się spodziewać, że Chorwacja zdoła wywieźć jakikolwiek korzystny rezultat z terenu tak trudnego, jak Turcja. A jednak podopieczni Slavena Bilića nie tylko zdołali pokonać gospodarzy, ale też praktycznie wyjaśnili całą kwestię awansu już po pierwszych 90 minutach, gdzie zdołali strzelić rywalom aż 3 gole, nie tracąc przy tym żadnego z tyłu.

Reklama

Po meczu swojego żalu nie ukrywał opiekun kadry Turcji, Guus Hiddink, który wcale nie zamierzał umywać się od odpowiedzialności za wczorajszy rezultat:

" - Jestem odpowiedzialny za wszystkie wyniki. Owszem, to do zawodników należy poprawne wykonanie moich założeń, ale to ja jestem odpowiedzialny za wynik końcowy. Jeśli jednak już na początku wychodzi się na boisko i już wtedy jest się źle zorganizowanym i łatwo ogrywanym przez rywala to już od razu jest to bardzo trudny mecz".

Holenderski trener odniósł się także do wtorkowego rewanżu w Zagrzebiu, gdzie liczy, że jego piłkarze spróbują odzyskać trochę dumy:

" - Myślę, że to istotne by piłkarze zagrali o swój honor, dla siebie, dla swojego kraju. Bo spójrzmy na wszystko realnie - będzie bardzo ciężko, wręcz niemożliwie by awansować."

Mimo wszystko porażka w kampanii o EURO 2012 może jeszcze wyjść Hiddinkowi na dobre. Już , która już kilka miesięcy temu chciała zatrudnić Holendra do siebie. Wtedy na przeszkodzie stanął właśnie kontrakt z federacją Turcji, która nie zamierzała nigdzie puszczać swojego trenera przed wyjaśnieniem się sytuacji w batalii o awans na przyszłoroczne Mistrzostw Europy.

Teraz jednak w obliczu utraty realnej szansy uzyskania przepustek na turniej, Hiddink niejako wyglądał na pogodzonego ze swoim odejściem. Ale czemu tu się dziwić, skoro w Dagestanie czeka na niego dużo atrakcyjniejsza umowa.

Geekweek
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy