Rosjanie zamierzają strącić planetoidę

Rosyjscy naukowcy zaproponowali, aby w przyszłości zniszczyć planetoidę 1999 RQ36, która w 2082 roku może uderzyć w Ziemię. Tymczasem NASA zapowiada, że zanim podejmie ostateczną decyzję, wyśle ku niej sondę.

Rosyjscy naukowcy zaproponowali, aby w przyszłości zniszczyć planetoidę 1999 RQ36, która w 2082 roku może uderzyć w Ziemię. Tymczasem NASA zapowiada, że zanim podejmie ostateczną decyzję, wyśle ku niej sondę.

Rosyjscy naukowcy zaproponowali, aby w przyszłości zniszczyć planetoidę 1999 RQ36, która w 2082 roku może uderzyć w Ziemię. Tymczasem NASA zapowiada, że zanim podejmie ostateczną decyzję, wyśle ku temu obiektowi sondę.

Rosjanie poważnie zainteresowali się zagrażającymi Ziemi planetoidami po tym, jak w połowie lutego nad Czelabińskiem rozbłysł meteor. Zamierzają w przyszłości opracować technologię, która umożliwi strącanie planetoid z ich ścieżki, o ile będą one stanowić zagrożenie dla Ziemian.

Pierwsze testy miałyby się odbyć na niewielkiej planetoidzie, która stałaby się dla naukowców prawdziwym poligonem doświadczalnym. Idealnym obiektem wydaje się być planetoida 1999 RQ36, której orbita przecina ziemską, a tym samym stanowi dla nas zagrożenie.

Reklama

Z obliczeń wynika, że obiekt o średnicy 510 metrów może się z nami zderzyć w 2082 roku i wywołać eksplozję równoważną wybuchowi 2,7 tysiąca megaton trotylu. Zanim jednak Rosjanie zneutralizują planetoidę, Amerykanie dokładnie ją zbadają.

Misja nazwana została OSIRIS-REx (Origins-Spectral Interpretation-Resource Identification-Security-Regolith Explorer). Ma być ona częścią większego, ogłoszonego przez prezydenta Baracka Obamę planu, dotyczącego porzucenia misji na niskiej orbicie okołoziemskiej, a rozpoczęcia z kolei większej eksploracji głębokiej przestrzeni kosmicznej.

Badanie planetoid ma przynieść więcej informacji o początkach naszego Układu Słonecznego, jako że są one często resztkami materiału pozostałymi po zapadnięciu się mgławicy słonecznej, co doprowadziło do uformowania Słońca i planet.

Sonda OSIRIS-REx wyruszy ku planetoidzie w 2016 roku, na którą dotrze po czterech latach. Znajdując się w odległości 5 kilometrów od jej powierzchni sonda rozpocznie 6-miesięczny proces dokładnego mapowania obiektu. W ten sposób naukowcy chcą wybrać optymalne miejsce, z którego za pomocą mechanicznego ramienia pobrane zostanie około 55 gramów materiału do badań.

Materiał następnie zostanie załadowany na kapsułę, która zostanie wystrzelona w kierunku Ziemi. Po wylądowaniu na naszej planecie po 3 latach lotu materiał ten trafi do analizy w Centrum Lotów Kosmicznych imienia Lyndona B. Johnsona w Clear Lake City, na przedmieściach Houston. Tam materiał zostanie wyciągnięty i specjalnie zabezpieczony przed dalszymi badaniami.

Po raz pierwszy w historii ma także zostać dokładnie zbadany efekt Jarkowskiego polegający na tym, że promienie słoneczne oświetlają powierzchnię wirującej asteroidy, która nagrzewa się, i emituje ciepło, które wprawia ją w ruch i powoduje, że oddala się ona od gwiazdy. Całość misji ma kosztować 800 milionów dolarów (nie wliczając kosztu rakiety, która ma wynieść sondę w przestrzeń kosmiczną).

Geekweek
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy