Reklama

Czego Rosjanie szukają w Google? Sposobów na... ucieczkę z kraju

Wygląda na to, że Rosjanie zaczęli masowo szukać sposobu na ucieczkę z kraju, a przynajmniej tak sugerują dane wyszukiwania Google dla frazy "Jak opuścić Rosję", która zaczęła bić rekordy popularności, kiedy pojawiły się informacje, że Władimir Putin może ogłosić powszechną mobilizację.

Wygląda na to, że Rosjanie zaczęli masowo szukać sposobu na ucieczkę z kraju, a przynajmniej tak sugerują dane wyszukiwania Google dla frazy "Jak opuścić Rosję", która zaczęła bić rekordy popularności, kiedy pojawiły się informacje, że Władimir Putin może ogłosić powszechną mobilizację.
Google ujawnia, że Rosjanie szukają sposobu na ucieczkę z kraju /piter2121 /123RF/PICSEL

Duża część Rosjan ze spokojem patrzyła na inwazję Putina na Ukrainę i prowadzone tam działania wojskowe, ale kiedy okazało się, że Kreml może szykować powszechną mobilizację, która zmusi zwykłych obywateli do chwycenia za broń i walki z "nazistami", jak Rosja lubi tłumaczyć swoją "operację specjalną", sytuacja zaczęła się zmieniać. Co ciekawe, można to zobaczyć w lokalnych wynikach wyszukiwania Google, które są od wczoraj zdominowane przez frazy dotyczące sposobów na opuszczenie Rosji i uniknięcie służby wojskowej.

Rosjanie szukają w Google sposobów na ucieczkę z kraju

Fraza "Jak opuścić Rosję" stała się wczoraj w godzinach popołudniowych najpopularniejszym wyszukiwaniem w Rosji, a wszystko przez informacje udostępnione przez związany z Kremlem serwis gazeta.ru. Ten zapowiadał orędzie Władimira Putina i Siergieja Szojgu, w czasie którego miało dojść do ogłoszenia powszechnej mobilizacji w celu "obrony kraju". Najbardziej zainteresowani ucieczką byli mieszkańcy Kraju Chabarowskiego, który graniczy z Chinami i jest największym ośrodkiem przemysłowym Rosji na Dalekim Wschodzie: maszynowym, elektrotechnicznym, petrochemicznym, farmaceutycznym, drzewnym, budowlanym, odzieżowym i spożywczym. 

Reklama

Trendy Google pokazują też wzrost zainteresowania powszechną mobilizacją, ale co ciekawe nie tak duży, jak mogliśmy zobaczyć w maju, w okolicach Dnia Zwycięstwa, kiedy po raz pierwszy pojawiły się informacje o tym, że Kreml może powołać pod broń zwykłych obywateli. Szczyt zainteresowania przypadł wczoraj na godzinę 13:00, a najbardziej zainteresowani sposobami na uniknięcie poboru byli mieszkańcy obwód biełgorodzkiego, który leży przy granicy z Ukrainą.

Mieszkańcy Rosji szukali też informacji na temat "stanu wojennego", co wynika ze zmian wprowadzonych w kodeksie karnym - według nowych przepisów dobrowolne poddanie się wrogim wojskom jest zagrożone karą więzienia do 10 lat, podobnie jak samowolne oddalenie z jednostki wojskowej to 10 lat, a w przypadku wspomnianego stanu wojennego nawet dłuższym pozbawieniem wolności. 

Wszystko wskazuje na to, że dziś wyszukiwania mogą jeszcze przybrać na sile, bo przełożone przemówienie Władimira Putina właśnie się zakończyło i mogliśmy się z niego dowiedzieć, że w celu wyzwolenia Donbasu, a także "obrony terytoriów Rosji przed Zachodem, który przekroczył wszelkie granice w swojej agresji w stosunku do Rosji", niezbędne są dalsze działania. Kreml nie ogłosił wprawdzie powszechnej mobilizacji, ale częściową tak i wchodzi ona w życie jeszcze dziś. 

W tym miejscu warto zauważyć, że wyszukiwarka Google jest dobrym miernikiem nastrojów w Rosji już od początku inwazji. I tak już w marcu, czyli wkrótce po inwazji Putina na Ukrainę, Rosjanie masowo szukali choćby fraz "emigracja" (osiągnęła poziom najwyższy w ciągu ostatnich 5 lat) czy "obywatelstwo" - liczne raporty wskazywały, że szukają opcji zmiany obywatelstwa w obawie przed niepewną przyszłością swojego kraju. W kolejnych miesiącach nie brakowało również wyszukiwań fraz "zabity w akcji", "ofiary wojny", "schwytanie", "kup dolary" czy "jak zainstalować VPN", co dobrze pokazuje, że wbrew niektórym opiniom, duża część Rosjan doskonale wie, co dzieje się w Ukrainie.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy