Reklama

Dlaczego ten telefon jest taki tani?

Każda premiera nowego sprzętu znanej marki - jak ostatnio tabletu Microsoftu z Windowsem 8 - wiąże się z błyskawicznym napływem podróbek produkowanych w Chinach, Wietnamie lub Tajlandii. Ba, wiele z nich pojawia się na rynku jeszcze przed oficjalną prezentacją oryginału!

We wrześniu 1886 roku pierwsze państwa podpisały konwencję berneńską. Akt ten, obowiązujący obecnie niemal we wszystkich krajach na świecie, zobowiązuje państwa do ochrony praw autorskich i logotypów zagranicznych twórców i projektantów na równi z rodzimymi. Cóż, Chińczycy najwyraźniej mają nieco inną koncepcję "ochrony"...

Sprzęt ,często produkowany w tych samych fabrykach, w których zamawiają komponenty największe firmy elektroniczne, różni się od oryginału jakością wykonania, szczegółami estetycznymi oraz, oczywiście, atrakcyjną ceną. Jak rozpoznać takie niezbyt markowe urządzenie?

Reklama

Pierwsza wskazówka

Najłatwiej jest w przypadku telefonów. Chińskie podróbki niemal zawsze mają dwa sloty na karty SIM (tzw. dual SIM) oraz dołączoną drugą baterię. Bardzo często telefony te mają też opcję oglądania telewizji i... antenkę. Jeśli więc proponowany jest nam iPhone 3G z dwiema bateriami lub dual SIM, to na pewno mamy do czynienia ze sprzętem nieoryginalnym.

Przyjrzyjmy się też dokładnie logo i napisom na pudełku. Jeśli się skupimy, bez problemu zauważymy, że trzymamy w ręku Noklię (nie Nokię), Ericsona (nie Ericssona), Sonv (nie Sony) itp. Czasem logo, które wygląda niemal identycznie, różni się drobnym detalem: przekreśloną literką "o", odwróconym emblematem.

A smartphone'y?

W przypadku smartphone'ów wyraźnie widać, że powierzchnia urządzenia jest lekko pofalowana, a nie idealnie gładka. Podobnie dalej: interfejs wygląda zupełnie inaczej, nieobsługiwana jest część funkcji, często zainstalowany jest chiński odpowiednik Androida. Warto również zerknąć na stacje dokujące, wejścia USB i inne "otworki" w telefonie - w podróbkach często albo ich nie ma, albo są rozmieszczone w innych miejscach.

Są jeszcze ceny. Telefon BlackBerry Curve kosztuje około 1200 złotych. Jego chiński odpowiednik, dostępny na Allegro oraz bazarkach z elektroniką, kupimy od 350 zł. Można powiedzieć, że ta cena aż bije po oczach - ale nie tak jak w przypadku podróbki Nokii 8800. Telefon, kosztujący w oryginale około 4 tys. złotych, znajdziemy już za... 290 zł (z dopiskiem "made in Korea") lub u mniej uczciwych sprzedawców - za 800-1200 zł (bez dopisku).

A może jednak?

Jednak nie wszystko, co nieoryginalne, musi być gorsze! Azjatyckie podróbki mogą się całkiem dobrze sprawdzić. Po pierwsze, cena jest niekwestionowaną zaletą. Po drugie, często oferują więcej funkcji niż oryginały - jak wspomniane już dual SIM czy dodatkowa bateria. Jeśli nie zależy nam na jakości, a jedynie na funkcjonalności sprzętu, możemy zaryzykować kupno "chińskiej Nokii".

Tablety również są częsta ofiarą azjatyckich zapędów produkcyjnych. Rynek pełen jest aPadów, ePadów, iRobotów - sprzętu łudząco podobnego do iPada Apple'a czy najnowszego Surface Microsoftu. Podobnie jak w przypadku telefonów, jakość wykonania pozostawia sporo do życzenia, a do tego system operacyjny jest zwykle bardzo powolny. Należy też wspomnieć o kiepskim ekranie dotykowym - który przecież jest sednem istnienia i obsługi tabletów.

Jeśli poszukujemy taniego, ale markowego sprzętu, powinniśmy śledzić promocje w stacjonarnych sklepach, najlepiej sieciowych. Bardzo pomagają w tym porównywarki cen oraz serwisy prezentujące oferty, takie jak promocyjni.pl. Na pewno znajdziemy tam coś dla siebie.

Dagmara Trembicka

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama