Microsoft opracował poprawkę do WMS 13 kwietnia, jednak był zmuszony do ponownej publikacji łaty po dwóch tygodniach, gdy zauważył, że pierwsza wersja nie działa tak, jak powinna. W sieci pojawił się open-source'owy kod, wykorzystujący lukę, jednak kimkolwiek jest osoba przeprowadzająca ostatni atak, nie korzysta ona z tego kodu. - Ktoś sam odrobił zadanie domowe i korzysta ze swojego kodu - tłumaczy Joshua Talbot z Symantec Security Intelligence.
Gdy atak się uda, a w wielu przypadkach próba kończy się fiaskiem i zablokowaniem pracy komputera, atakujący może przesłać do komputera ofiary programy narzędziowe zapisujące wprowadzane hasła i identyfikatory, oraz uruchomić zdalny dostęp do pulpitu.
Atak skuteczny jest wyłącznie w przypadku systemu Windows 2000, w którym użytkownicy nie zablokowali na firewallu portu 1755 (port wykorzystywany przez Windows Media Service). Znaczna większość klientów Microsoftu nie ma więc powodu do obaw.









