Reklama

Wirtualna sekcja zwłok

"Medycyna, sztuka, inżynieria" - te słowa-klucze witają nas na podstronie uniwersytetu Buffalo, poświęconej pewnemu interesującemu projektowi. Wgłębienie się w zawartość serwisu nie pozostawia żadnej wątpliwości: te trzy słowa dobrze oddają to, czego dokonali naukowcy z Living Anatomy Program. Przedsięwzięcie jest świetnym, nawet jeśli szokującym, pomysłem: w Buffalo powstaje program, łączący technologię i sztukę plastyczną na potrzeby medycyny. Konkretniej - chodzi o symulację ludzkiego ciała.

"Medycyna, sztuka, inżynieria" - te słowa-klucze witają nas na podstronie uniwersytetu Buffalo, poświęconej pewnemu interesującemu projektowi. Wgłębienie się w zawartość serwisu nie pozostawia żadnej wątpliwości: te trzy słowa dobrze oddają to, czego dokonali naukowcy z Living Anatomy Program. Przedsięwzięcie jest świetnym, nawet jeśli szokującym, pomysłem: w Buffalo powstaje program, łączący technologię i sztukę plastyczną na potrzeby medycyny. Konkretniej - chodzi o symulację ludzkiego ciała.

Doktor David Fineberg zebrał wokół siebie grupę ludzi podobnie jak on zafascynowanych medycyną i technologią. Pod jego kierownictwem powstaje projekt, który ma umożliwić adeptom sztuki lekarskiej praktyki nie szkodzące pacjentom - i nie niszczące zwłok, co nie mniej ważne. Ukończony model, łączący wirtualną rzeczywistość z polimerowymi replikami ogranów, ma być identyczny z "oryginałem" - zarówno jeśli chodzi o wygląd i dotyk, jak i pod względem zapachowym.

Pierwszym komponentem Living Anatomy Program są repliki tkanek. Wykonane z masy polimerowej "rekwizyty" możemy podziwiać na stronie projektu. W końcowym stadium, repliki wzbogacone zostaną w reagujące na dotyk aktywatory projekcji - jeśli student dotknie takiego organu, na ekranie gogli VR wyświetli się odpowiedni obraz. Nie zabraknie także technologii stymulującej zapach - to przecież nieodłączny czynnik kształtujący atmosferę sali operacyjnej...

Reklama

A jeśli już o atmosferę chodzi, to zadba o nią specjalny program "wzmacniania doznań", czyli rodzaj wirtualnej rzeczywistości. Dzięki goglom VR przyszły doktor może poczuć się jak na sali operacyjnej: repliki organów nabiorą realizmu i życia, nie zabraknie dźwięków (wyobraźmy sobie "pikające" EKG...), generowanych komputerowo ludzi czy efektów takich, jak krew we wnętrzu operowanego. Razem ze wspomnianą technologią zapachową pomoże to kandydatom na chirurgów wczuć się w rolę, "otrzaskać" z atmosferą sali zabiegowej bez narażania pacjentów na stres. Tylko czekać na podobne symulacje dla, powiedzmy, strażaków...

http://www.bttc.org/anat/mainSite.htm

(źródło: Web Express: http://www.weinfo.pl/)

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: słownictwo | Doktor | sekcja zwłok | sekcja

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy