Kiedy dzieci zaczynają być "mikołajosceptykami". Czy to koniec magii świąt?
Dla jednych to chwila dumy z wejścia w dorosłość, dla innych pierwsze wielkie rozczarowanie. Kiedy dzieci zaczynają być "mikołajoscpetykami" i zadawać trudne pytania, by rozwiązać tajemnicę prezentów magicznie pojawiających się pod choinką? Naukowcy wskazują konkretny wiek i podpowiadają, jak przygotować się na ten moment i dlaczego wiara w Świętego Mikołaja i jego renifery jest ważna dla ich rozwoju.

Od śladów sadzy na dywanie, przez pusty talerzyk po ciasteczkach i szklankę po mleku, aż po kogoś z rodziny (lub specjalnie do tego celu wynajętego za niemałe pieniądze) przebranego za "Czerwonego", rodzice na całym świecie próbują tworzyć w czasie misterne dowody na istnienie Mikołaja. I choć wiele z nich wydaje się wręcz absurdalnych, dla najmłodszych to dowód niepodważalny. Dziecięca ufność i naiwność pozwalają im wierzyć, że latające renifery wystarczą, żeby odwiedzić w ciągu jednej nocy wszystkie dzieci na świecie.
Prędzej czy później nadchodzi jednak moment, gdy w ich głowie pojawia się pytanie, czy ON naprawdę istnieje? Kiedy to następuje? Według psychologów dzieci zaczynają odróżniać fantazję od rzeczywistości już w wieku przedszkolnym, ale wiara w jednego magicznego Świętego Mikołaja często utrzymuje się aż do wieku szkolnego i zaczyna pękać około ósmego roku życia.
Mały naukowiec na tropie prawdy
A przynajmniej tak sugerują badania prowadzone przez dr Candice Mills z Uniwersytetu Teksańskiego w Dallas, która "przepytała" w tym celu 48 dzieci w wieku od 6 do 15 lat, które przestały wierzyć w Mikołaja oraz 44 z ich rodziców a także z 383 dorosłych. Z rozmów z nimi wszystkimi wynika, że średni wiek, w którym dzieci zaczynają powątpiewać w Mikołaja, to właśnie około 8 lat.
Niektóre dzieci dochodzą do tego wniosku już w wieku czterech lat, inne wierzą nawet do szesnastego (może trudno w to uwierzyć, ale rozwój technologii działa tu "na korzyść" rodziców, którzy są w stanie łatwiej niż kiedykolwiek spreparować dowody, np. zdjęcia), ale większość przechodzi przez podobny proces. I najczęściej to nie logika, lecz rówieśnicy są iskrą, która rozpala wątpliwości - czasem jednym rzuconym mimochodem tekstem "taaa, ciekawe, jak udaje mu się odwiedzić miliardy domów w jedną noc".
Skok w "dorosłość"
Co jednak ciekawe, jak wyjaśnia badaczka cytowana przez dziennik The Guardian, wiele dzieci nie reaguje na to odkrycie nie dramatem, lecz ciekawością. Czują się, jakby rozwiązały wielką zagadkę, a moment ten często wiąże się z poczuciem dumy i dojrzałości - dołączyły przecież do elitarnego grona wystarczająco dorosłych, by samemu pilnować świątecznej magii dla młodszych.
Ale nie zawsze tak jest. Około jedna trzecia dzieci i połowa dorosłych przyznała, że po odkryciu prawdy czuła negatywne emocje. U większości były one krótkotrwałe, ale 10 proc. ankietowanych otwarcie przyznaje, że był to moment wyjątkowo trudny, bo zniknęły nie tylko wiara w Mikołaja, ale i zaufanie do rodziców (mówi o tym ok. 10 proc. ankietowanych). Takie emocje zdaniem badaczy pojawiają się najczęściej wtedy, gdy prawda została ujawniona zbyt brutalnie, zbyt późno lub gdy rodzice wyjątkowo mocno pielęgnowali mit, więc "reality check" jest naprawdę bolesnym zderzeniem z rzeczywistością.
Niektóre dzieci są bardziej wrażliwe na poczucie, że były okłamywane. W takich przypadkach rodzice powinni uznać emocje dziecka i wyjaśnić, że historia Mikołaja była częścią rodzinnej tradycji, a nie próbą oszustwa
Wiara w Mikołaja jest ważna dla rozwoju
To może jednak lepiej nie kłamać, nawet w słusznym celu? Rodzice muszą sami zdecydować, czy korzyści płynące z wiary w Świętego Mikołaja przewyższają potencjalne koszty i jest to decyzja, która potrafi wywoływać gorące dyskusje. Niektórzy rodzice obawiają się, że opowiadanie dzieciom o Mikołaju to po prostu kłamstwo - nieetyczne działanie, które dodatkowo rodzi obawy, że po odkryciu prawdy pociecha straci do nich zaufanie.
Tyle że jak zauważają psychologowie, mówienie dziecku o Świętym Mikołaju nie musi być kłamstwem i można je potraktować jak zachętę do udziału w zabawie wyobraźni, zupełnie jak halloweenowe przebieranki. I choć badań na ten temat jest niewiele, naukowcy podkreślają, że wyobraźnia ma ogromne znaczenie dla rozwoju dziecka.
Wiara w niemożliwe istoty - jak latające renifery czy człowieka, który w jedną noc obdarowuje cały świat - rozwija umiejętność myślenia kontrfaktycznego, czyli rozumienia granicy między tym, co możliwe, a tym, co niemożliwe. A to właśnie na tej granicy rodzą się naukowe odkrycia i wynalazki! Paradoksalnie, moment odkrycia prawdy może być więc dla dziecka wielką korzyścią.
Kiedy i jak powiedzieć prawdę?
Nie dzieje się to nagle - to proces, który trwa. Z czasem dzieci zaczynają szukać dowodów, testować swoje teorie, a nawet prowadzić własne "śledztwa" i warto im na to pozwolić. Bo zdaniem psychologów nie istnieje jeden "odpowiedni" wiek czy najlepszy moment, by dziecko poznało prawdziwą wersję wydarzeń. Jak wyjaśnia dr Rohan Kapitany z Uniwersytetu w Durham, cytowany przez The Independent:
Nie ma najlepszego momentu, aby powiedzieć dzieciom prawdę o Mikołaju, tak samo jak nie ma najlepszego momentu na rozmowę o seksie. Dzieci w ten czy inny sposób dojdą do własnych wniosków, rolą rodzica jest towarzyszyć mu w tym procesie Jeśli chodzi o to, kiedy... gdy ma to sens dla rodzica i aby nie było wyśmiewane przez rówieśników, gdy większość już wie.
Psycholożka dziecięca dr Amanda Gummer dodaje też, że rodzice powinni przestać oszukiwać dziecko, kiedy jego myślenie staje się bardziej logiczne i zaczyna ono porównywać opowiadane mu historie z dowodami z prawdziwego świata, efektem czego są coraz sensowniejsze pytania typu "Jak Mikołaj mieści się w kominie?".
Jak dzieli się swoją historią prof. Jacqueline Woolley z University of Texas at Austin, pewnego roku jej córka zostawiła obok mleka i ciasteczek aparat i liścik z prośbą, by Mikołaj zrobił sobie zdjęcie. Tak właśnie dzieci próbują "zweryfikować" bajkę i i trudno chyba o lepsze potwierdzenie, że są gotowe na szczerą, ale "delikatną" rozmowę.
Cieszenie się tradycją Świętego Mikołaja nie jest szkodliwe. W przypadku młodszych dzieci jest to część zabawy wyobraźnią. Problemy mogą pojawić się, jeśli rodzice będą się powtarzać, przedstawiając coraz bardziej skomplikowane historie, gdy dziecko wyraźnie w to wątpi. Może to podważyć zaufanie
Warto mu wtedy wyjaśnić, że zmyślone historie o Świętym Mikołaju nie były kłamstwem, ale częścią świątecznych zwyczajów - znanym od dawna sposobem, by uczynić ten czas wyjątkowym, radosnym i pełnym pięknych wspomnień. Trzeba też pamiętać, że "odkrycie prawdy" nie musi być wcale końcem świątecznej magii, bo bardziej niż o "Czerwonego" chodzi tu przecież o ideę dzielenia się, dobroci i wspólnoty. Zdaniem ekspertów to właśnie ta symbolika sprawia, że mimo utraty wiary niemal wszyscy dorośli nadal chcą podtrzymywać tradycję dla własnych dzieci, wnuków czy młodszego rodzeństwa.












