Reklama

Bakterie oporne na antybiotyki mają się świetnie! Te liczby nie kłamią...

Kiedy bakterie, wirusy, grzyby i pasożyty przestają reagować na skuteczne wcześniej leczenie, zaczynamy mówimy o oporności - w przypadku bakterii problem zdaje się najpoważniejszy, bo lekarze od lat alarmują, że zaczynamy ponownie umierać na choroby, które od dawna nie były śmiertelne.

Kiedy bakterie, wirusy, grzyby i pasożyty przestają reagować na skuteczne wcześniej leczenie, zaczynamy mówimy o oporności - w przypadku bakterii problem zdaje się najpoważniejszy, bo lekarze od lat alarmują, że zaczynamy ponownie umierać na choroby, które od dawna nie były śmiertelne.
Bakterie oporne na antybiotyki mają się świetnie. Niestety ciągle im pomagamy /123RF/PICSEL

Naukowcy i lekarze wraz z nadejściem każdego jesienno-zimowego sezonu chorobowego przypominają, żeby nie stosować antybiotyków niepotrzebnie, np. w przypadku infekcji wirusowych, a kiedy już zmuszeni jesteśmy do ich przyjęcia, trzymać się ściśle podanego dawkowania i czasu leczenia. I nie chodzi tu tylko o skuteczność ich działania czy też negatywny wpływ na florę bakteryjną, ale i wykształcanie przez bakterii oporności, utrudniającej leczenie chorób przez nie wywoływanych w przyszłości. 

Ponad 150 poważnych zachorowań dziennie w samej Anglii

Bakterii opornych na antybiotyki przybywa w takim tempie, że nie jesteśmy w stanie nadążyć z nowymi lekami, bo warto pamiętać, że choć jest to zjawisko występujące naturalnie, nieodpowiedzialnym zachowaniem mocno mu pomagamy. I nie jest to problem, który możemy odłożyć na później - coraz więcej osób umiera z powodu chorób, które wydawały się pozostawać pod kontrolą i według raportu ze stycznia mowa o zgonach ponad 1,2 mln pacjentów.

Reklama

Jak wynika z nowego raportu UK Health Security Agency (UKHSA), w ubiegłym roku w samej tylko Anglii dochodziło codziennie do blisko 150 poważnych infekcji wywołanych bakteriami opornymi na antybiotyki. To wzrost o 2,2 proc. względem poprzedniego roku, tj. z 52 842 do 53 985 przypadków rocznie, ale co warto podkreślić wciąż mówimy o liczbach znacznie niższych niż przed pandemią, bo ograniczanie kontaktów i dodatkowe mycie rąk zrobiły swoje.

Co prawda, używanie antybiotyków również spadło o 15 proc. między 2017 a 2021 rokiem, ale naukowcy i tak nie mają dobrych wieści, bo zaczynają obserwować rosnącą oporność nawet na najnowsze antybiotyki, jak choćby cefiderocol, znany pod nazwą handlową Fetroja, uznawany za jeden z antybiotyków ostatniej szansy w przypadku poważnego zakażenia układu moczowego.

Do tego oporność na niektóre kluczowe antybiotyki pozostaje wysoka, i tak ponad dwie piąte zakażeń krwi wywołanych przez bakterie E. coli jest opornych na amoksycylinę z kwasem klawulanowym (ko-amoksyklaw), kluczowy antybiotyk stosowany w leczeniu poważnych infekcji w szpitalu. Oznacza to, że możliwości leczenia niektórych chorób są bardzo ograniczone i jeśli nie zmienimy nawyków, sytuacja będzie dramatycznie się pogarszać.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy