"Oczyszczanie z pasożytów" pod ostrzałem lekarzy. Może szkodzić
Rosnąca popularność kuracji mających rzekomo usuwać pasożyty z organizmu, budzi coraz większe obawy środowiska medycznego. Trend napędzany przez influencerów wellness zdobywa miliony odbiorców, mimo że - jak podkreślają lekarze - w wielu przypadkach opiera się na błędnych założeniach i może być nie tylko nieskuteczny, ale i niebezpieczny dla zdrowia.

Boli cię głowa? Pasożyty. Nie możesz spać? Pasożyty. Dokuczają ci wzdęcia? Pasożyty. Zwolennicy "terapii oczyszczających", którzy zdobywają coraz większa popularność w mediach społecznościowych, przekonują, że to właśnie "pasożyty" są powszechną przyczyną wielu problemów zdrowotnych.
Influencerzy i "cudowne" kuracje
I chociaż ich obecność faktycznie może dawać różne dolegliwości, to problem w tym, że wiele osób diagnozuje się samodzielnie i zaczyna przyjmowanie różnych specyfików bez badań, tylko na podstawie obserwacji.
Pacjenci regularnie zgłaszają się z podejrzeniem pasożytów, które w rzeczywistości okazuje się bezpodstawne. Bez specjalistycznych badań laboratoryjnych trudno bowiem potwierdzić ich obecność
Jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci promujących takie metody jest Kim Rogers, prowadząca firmę RogersHood i sprzedająca zestawy oczyszczające, których ceny sięgają nawet 125 dolarów. Influencerka twierdzi, że większość ludzi ma pasożyty i powinna regularnie przeprowadzać "oczyszczanie", nawet kilka razy w roku - szczególnie jeśli ma w domu zwierzęta. W praktyce oznacza to stosowanie suplementów lub mieszanek ziołowych, które mają wywoływać intensywne wypróżnienia. W sieci pojawiają się także bardziej kontrowersyjne porady, jak stosowanie olejków eterycznych, soli Epsom czy sody oczyszczonej.
"Nie ma jednego leku na wszystko'
Lekarze nie kryją sceptycyzmu i przypominają, że pasożyty istnieją i są realnym problemem zdrowotnym, ale to szeroka grupa organizmów. I tak, o najczęściej występujących pasożytach jelitowych słyszała pewnie większość z nas, bo chodzi o takie choroby jak owsica, glistnica, lamblioza czy tasiemczyca. Na naszej stronie regularnie piszemy też o pasożytach tkankowych i ogólnoustrojowych, wywołujących toksoplazmozę, włośnicę czy bąblowicę, nie wspominając już nawet o malarii, czyli jednej z najgroźniejszych chorób pasożytniczych na świecie.
Nie są one jednak tak powszechne, jak twierdzą influencerzy, a co więcej wywołują poważne choroby, które wymagają pilnej diagnostyki laboratoryjnej i prawdziwego leczenia, a nie herbatki ziołowej niewiadomego pochodzenia. Co więcej, jak podkreśla Peter Hotez z Baylor College of Medicine, nie istnieje uniwersalny preparat działający na wszystkie pasożyty - tak samo jak nie ma jednego leku na wszystkie wirusy. To oznacza, że popularne "zestawy oczyszczające" reklamowane w internecie mają niewielkie szanse na realną skuteczność.
Skoro robią to co pół roku, trzeba sobie wyobrazić, że cokolwiek robią, nie jest skuteczne
Dodatkowym problemem jest fakt, że wiele tego typu produktów nie zostało zatwierdzonych przez odpowiednie instytucje (w Stanach Zjednoczonych powinna to być Agencja Żywności i Leków), a ich producenci często sami zaznaczają, że ich preparaty nie służą leczeniu czy diagnozowaniu chorób. Ba, niektóre z nich zawierają nawet ostrzeżenia o potencjalnym ryzyku zdrowotnym, w tym możliwym działaniu rakotwórczym!
Eksperci podkreślają, że zamiast podążać za internetowymi modami, warto postawić na sprawdzone metody profilaktyki - przede wszystkim higienę żywności i konsultację z lekarzem w przypadku niepokojących objawów. Nie ukrywają też, że to kolejny przykład tego, jak szybko w dzisiejszych czasach rozprzestrzenia się i dostaje do mainstreamu pseudonauka i jak trudno później ją zdementować rzetelną wiedzą.









